Kolor w szkole, czerń na studiach

Kolorowe wielofunkcyjne kombajny laserowe są nowicjuszami na rynku konsumenckim. Pięć lat temu podobnie wyglądał segment urządzeń monochromatycznych.

Kolorowe wielofunkcyjne kombajny laserowe są nowicjuszami na rynku konsumenckim. Pięć lat temu podobnie wyglądał segment urządzeń monochromatycznych.

Próbowaliśmy wówczas odpowiedzieć na pytanie: razem czy osobno. Czy lepiej kupić samodzielny skaner i drukarkę, czy jedno zespolone urządzenie. Niewiele przemawiało za drugą opcją. Producenci podchodzili do nowego asortymentu z dużą nieufnością, próbowali raczej klecić coś na kolanie niż angażować się w wielkoseryjną i tanią produkcję. Częściej proponowali przerobione do współpracy z komputerem faksy i cyfrowe kopiarki od połączonych w jedno rasowych komponentów. Dzisiaj kombajny sprzedają się lepiej niż drukarki, a nowe pomysły są wprowadzane bez żadnych opóźnień. Taką drogę przeszły urządzenia atramentowe oraz laserowe monochromatyczne, czyli prawdziwe dziwolągi powstałe z połączenia kolorowego skanera z jednobarwną resztą.

Szlacheckie pochodzenie

Dojrzała stylistyka kombajnów mono.

Dojrzała stylistyka kombajnów mono.

Podobna droga czeka laserowe kolorowe urządzenia wielofunkcyjne. To żadna nowość, w firmach są dobrze znane kolorowe giganty, obstawione gronem podajników i odbiorników papieru, zwykle wyposażone także w skaner. Jednak funkcjonują w innym środowisku, są podłączone raczej do sieci niż konkretnego komputera, z którego można nimi sterować. Oba tryby pracy wymagają innego oprogramowania. Skaner sieciowy podczas krytycznego dla jakości pracy wybierania opcji musi sobie radzić bez komputera.

Podgląd na niewielkim wyświetlaczu niewiele pomoże, praktycznie trzeba decydować w ciemno. Nie może być mowy o retuszach czy innych zaawansowanych zadaniach. Lepszy skaner po prostu pozostanie niewykorzystany. Takich obaw nie ma w wypadku skanowania przy komputerze. Efekt pracy skanera jest wtedy wyświetlany na dużym monitorze, można retuszować obraz na wiele sposobów, sprawdzać efekty eksperymentów, aby po zadowalających próbach pobrać do komputera plik końcowy. Tylko w takim trybie wiele opcji sterownika i dobry sprzęt mają szansę na wykorzystanie. Ta różnica znajduje swój wyraz także w interfejsie - skanowaniu sieciowemu zwykle towarzyszy WIA, pozbawiony możliwości nawet najprostszego TWAIN, najpopularniejszego sterownika skanerów biurkowych.

Drogie miejsce na biurku

Ocena końcowa

Ocena końcowa

Jak widać, zmianie trybu pracy z sieciowej na biurkową powinna towarzyszyć zmiana rodzaju skanera. Większy nacisk należy położyć na jakość, a nie na szybkość. Niewielu konstruktorów dostrzegło taką konieczność i w efekcie mamy ekspresowe urządzenia, które z trudem rozpoznają kilkadziesiąt poziomów intensywności koloru. Nadają się najwyżej do skanowania tekstu i prostej grafiki. Takie okazały się urządzenia montowane w kombajnach OKI i HP czy wcześniej testowanego Xeroksa C2424 (PCWK 1/2006). Te skanery od podobnego urządzenia z Epsona dzieli jakościowa przepaść.

Większość nowych użytkowników urządzeń kolorowych pewnie darowałaby gorszą jakoś skanów i kopii, gdyby nie koszt takiego luksusu. Tak się składa, że każdy z testowanych kombajnów ma swój odpowiednik w postaci samodzielnej drukarki. Epson - model C1100, OKI - drukarki 54xx i 52xx, Hewlett-Packard - LaserJet 2550, co pozwala wyliczyć koszt zintegrowanego dodatku do drukarki w postaci skanera. Przekracza tysiąc złotych, a w wypadku Epsona nawet sięga dwóch. Za tę cenę można kupić bardzo dobry skaner o dużo lepszych parametrach. Jeśli komuś wystarcza miejsca na biurku, dylemat razem czy osobno powinien rozstrzygnąć na korzyść drugiej możliwości. Taki sam wniosek wynikał z relacji cen kilka lat temu, na początku ekspansji kombajnów monochromatycznych. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie.

Musi się odwrócić

Opłacaloność

Opłacaloność

Wątpliwa korzyść ekonomiczna z integracji i brak jasnej przyszłości znajduje także swoje odbicie w polityce producentów. Na wzór dużych modeli korporacyjnych najczęściej pojawiają się konstrukcje o niewielkiej skali scalenia. Linia podziału przebiega między skanerem, wyposażonym czasem w funkcje faksu i odpowiednią klawiaturę alfanumeryczną do wpisywania adresatów, wraz układem sterującym całością, oraz drugim elementem - drukarką - niewiele różniącą się od modelu samodzielnego. To pierwsze musi być drogie, bo wywodzi się z gigantycznych kombajnów. Nawet niewielki koszt produkowanej masowo drukarki nie może zatrzeć negatywnego wrażenia. Przygotowanie takiego modelu do produkcji jest równie łatwe, jak jej zakończenie. Taka efemeryda o nazwie 2300W Scan Copy pojawiła się w ubiegłym roku w ofercie Minolty. Mimo konkurencyjnej ceny (3000 zł) w tym roku nie ma już po niej śladu. Niewielka skala integracji kombajnów nie byłaby taka zła, gdyby konsument dostawał do wyboru kilka kombinacji, tymczasem oferuje się Forda wyłącznie czarnego, i to jeszcze przerobionego z luksusowej limuzyny. Powstaje błędne koło wysokich cen i niewielkiej skali produkcji, ale przerwanie go jest jednak tylko kwestią czasu.

Czarne dorosłe

OKI C55xx to połączenie skanera i drukarki. Szary przewód łączy obie części. Dzięki czarnemu przewodowi i wciśniętemu zasilaczowi mamy tylko jedną wtyczkę do kontaktu.

OKI C55xx to połączenie skanera i drukarki. Szary przewód łączy obie części. Dzięki czarnemu przewodowi i wciśniętemu zasilaczowi mamy tylko jedną wtyczkę do kontaktu.

Wśród 50 tysięcy sprzedawanych corocznie w Polsce kombajnów laserowych "prawie wszystkie" drukują tylko w czerni. Nic dziwnego, że rynek urządzeń monochromatycznych zdążył się ustabilizować, ścieżki zostały przetarte i nowe modele są raczej kontynuacją dotychczasowych linii niż prezentacją nowych pomysłów. Podobnie było już rok temu, ale wtedy byliśmy jeszcze pod wrażeniem cenowej ofensywy Samsunga. Dzisiaj spadek cen został wyhamowany.

Niezbyt wielkie zmiany zaszły wewnątrz urządzeń. Najbardziej widoczne jest przyspieszenie tempa drukowania. Ubiegłoroczne modele drukowały 16, dzisiejsze - 20 stron na minutę. Nie były to tylko zmiany w specyfikacjach, skrócił się także realny czas druku.

Zupełną nowością jest moda na sterowniki postscriptowe. Do tej pory raczej rezygnowano z używania języków opisu strony na rzecz przygotowania strony do wydruku w komputerze. Wprowadzenie drugiego języka oprócz PCL jest objawem tendencji odwrotnej. Technicznie wątpliwym, skoro w naszym teście najszybciej drukował Canon MF5770, urządzenie GDI.

Coraz więcej kombajnów ma karty sieciowe. Są gotowe do pracy w małych sieciach domowych. Instalują się bez problemu dzięki wbudowanemu klientowi DHCP, umożliwiają też konfigurację przez przeglądarkę. Oczywiście to nie są rozwiązania nowe, ale po raz pierwszy z listy opcji w cenie kilkuset złotych przeszły do wyposażenia standardowego.

Parametry części skanujących niewiele się zmieniają. Do druku laserowego nie "pasują" lepsze skanery fotograficzne, nie miałyby szans na wykorzystanie. Zamiast tego stawia się na szybkość, automatyczny podajnik kartek stał się wyposażeniem obowiązkowym.

Mimo zmian w wyposażeniu poszczególnych modeli układ sił pozostał taki, jak dawniej. Jeszcze raz najlepsze okazało się urządzenie HP, LaserJet z kolejnym numerem, a podstawa jego sukcesu to dobra drukarka. Nie zmienił się także producent najbardziej opłacalnego kombajnu. Oba są nieco lepsze niż przed rokiem.

Kombajny kolorowe

Epson AcuLaser CX11NF

Część drukująca Epsona lepiej sprawdza się w czerni niż druku kolorowym, a skaner nadaje się nawet do zdjęć.

Zmierzona szybkość pracy prawie odpowiadała nominalnej. W kolorze w stu procentach, a w czerni nieco mniej (19 w stosunku do obiecanych 25 str./min). Pod względem jakości lepiej wypadł druk monochromatyczny. Czarne litery były wyraźnie i ostro zarysowane, a grafika - pokrywana jednolitą, kontrastową czernią. Duża w tym zasługa syntetycznego toneru AcuBrite.

Kolor w rezerwie

Urządzeniom z kolejnym nakładaniem barw z nabojów umieszczonych w głowicy rewolwerowej druk barwny sprawia większe trudności. Algorytmy renderowania kolorów bardziej były nastawione na odtworzenie kształtów niż kolorów. Ta preferencja odwróciła się, kiedy zabrakło fizycznej rozdzielczości. Co prawda producent deklaruje 2400 dpi, ale to tylko podrasowana sześćsetka, co wychodzi na jaw przy bardziej złożonych kolorach i subtelnej grafice. Z dwóch prób, zdjęcia w 300 dpi i grafiki w 1200 dpi dużo lepiej wypadła pierwsza. W prostych kolorach rozróżnialne były czcionki dwuipółpunktowe, linie - od połowy punktu, ale w trudniejszych samorzutnie zabarwiały się na tęczowo.

Podwójna korona

Na tle konkurencji przyzwoicie wypadł skaner. Jego potencjał przekracza możliwości drukarki. Dysponuje dynamiką wystarczającą do prostszych zdjęć, niestety kosztem powiększonych szumów. Sterownik skanera ma najbogatszy arsenał retuszy, ale brakuje programu do rozpoznawania tekstu. Najlepiej kombajn sprawdzi się w roli drukarki monochromatycznej z dodatkiem koloru. Na tle konkurencji znakomita jest jakość, niezła ekonomia i szybkość drukowania w czerni. Droższy i nie najlepszy kolor powinien zostawać w rezerwie na nadzwyczajne okazje. Mimo kilku niedociągnięć kombajn zasłużył na najlepszą ocenę końcową i za opłacalność.

Informacje

Epson, tel. 022 3757500

http://www.epson.pl

Cena 3899 zł

Wyniki testów

Druk tekstu (str./min) - 18,8

Druk mieszany (str./min) - 5,2

Druk fotografii A4 (s) - 17

Jakość druku tekstowego - 10

Jakość koloru - 7,6

Jakość szczegółów - 5,6

Jakość druku foto - 8,6

Skanowanie w 300 dpi (str./min) - 5

Jakość skanowania - 6


Zobacz również