Kolory zimy

Największym problemem, z jakim spotyka się fotograf zimą, jest brak światła i mróz, który sprawia, że aparat odmawia posłuszeństwa. Opisujemy, jak sobie radzić w tych nieprzyjaznych warunkach.

Największym problemem, z jakim spotyka się fotograf zimą, jest brak światła i mróz, który sprawia, że aparat odmawia posłuszeństwa. Opisujemy, jak sobie radzić w tych nieprzyjaznych warunkach.

To z czym spotykać się będziemy na co dzień w zimie jest generalny brak światła. Znaczna część tej pory roku to totalne ciemności. Słońce wstaje późno i zachodzi wcześnie. W najkrótsze dni światła dziennego jest zaledwie 8 godzin, a i to często przytłumione grubą warstwą chmur. Co gorsza bielusieńki śnieg oszukuje automatykę aparatu. Gdyby więc w tym roku jednak spadł śnieg albo jakieś szczęśliwe wiatry zapędziły nas w mocno ośnieżone rejony, warto wiedzieć, jak ustawiać aparat fotograficzny, by radził sobie z nietypowymi warunkami oświetleniowymi.

Biały śnieg wprowadza automatykę aparatu fotograficznego (niezależnie czy cyfrowego, czy tradycyjnego) w niemałą konfuzję. Aparaty z reguły zakładają, że na typowej scenie jest szaro, a nie biało. Robią więc wszystko, żeby śnieg wyszedł również szary. Owocuje to totalnym niedoświetleniem zdjęć, które są po prostu za ciemne. To co widzieliśmy jako piękny słoneczny krajobraz na alpejskim stoku w rzeczywistości wychodzi na zdjęciu jak brudnoszara plama, przyprawiając jego autora o ból głowy.

Producenci sprzętu fotograficznego wiedząc o tym problemie zaczęli wyposażać aparaty w tryb zdjęć śnieg/plaża (jasny piasek sprawia dokładnie ten sam kłopot). Gdy nasz aparat potrafi robić zdjęcia w takim trybie, to nie ma problemu - wystarczy go włączyć i już. Gorzej, gdy nie mamy takiej funkcji albo chcemy fotografować w którymś z trybów kreatywnych. Wtedy z pomocą przychodzi tzw. korekta ekspozycji, opisana szerzej w poprzednim numerze magazynu Zoom. Tę funkcję znakomita część aparatów posiada.

W takim wypadku wystarczy włączyć korektę ekspozycji od +1 do +2 EV. Dokładną wartość korekty należy dobrać eksperymentalnie, bowiem ściśle zależy ona od algorytmów ustalania prawidłowej ekspozycji, jakie stosuje konkretny model aparatu. Jeśli nasz aparat wyposażony jest w funkcję autobracketingu, to również warto to wykorzystać i włączyć korektę ekspozycji o +1,5 EV i bracketing o 0,5 EV.

Zimno mi

W większości instrukcji obsługi do aparatów możemy przeczytać, że nie można ich używać w temperaturach poniżej 0 stopni. W aparacie jest kilka elementów, którym może zaszkodzić mróz. Pierwszym z nich jest bateria i elementy ruchome, czyli migawka i obiektyw, a czasem jeszcze lustro, jeśli mamy do czynienia z lustrzanką.

Jeśli chodzi o elementy ruchome, to nie ma strachu - mróz musiałby być naprawdę siarczysty, by smary w obiektywie lub migawce stężały do tego stopnia, by uległy uszkodzeniu. Nie musimy się tym więc przejmować, ale lepiej nie zostawiać aparatu na mrozie (jeśli komuś przyszedłby taki pomysł do głowy).

Zwykła torba foliowa, którą można kupić w dowolnym supermarkecie, ustrzeże aparat przed skutkami przejścia z zimnego otoczenia do ciepłego pomieszczenia.

Zwykła torba foliowa, którą można kupić w dowolnym supermarkecie, ustrzeże aparat przed skutkami przejścia z zimnego otoczenia do ciepłego pomieszczenia.

Natomiast z bateriami jest poważny problem. Większość z nich nie może pracować w temperaturach poniżej 0° C. A nawet jeśli, to dają bardzo mało prądu. Dzieje się tak dlatego, że prąd produkowany jest w nich w wyniku reakcji chemicznych. W niskich temperaturach wszystkie reakcje zachodzą wolniej, więc baterie są mniej wydajne. Niska temperatura może też sprawić, że elektrolity zwyczajnie pozamarzają i wtedy bateria w ogóle nie zadziała.

Tyle teorii. Ale jest jeszcze praktyka. Wprawdzie temperatura 0° C jest raczej nieprzekraczalna, ale... można jej uniknąć. Nawet w zimie. Po prostu musimy trzymać aparat w ciepłym miejscu, np. pod kurtką i wyjmować go tylko na robienie zdjęć. Warto też zaopatrzyć się w dwa komplety baterii. Jeden wkładamy do aparatu, a drugi trzymamy w kieszeni blisko ciała. Wtedy taka bateria przebywa w komfortowych dla siebie warunkach, czyli w temperaturze przeszło 30° C. Gdy włożymy ją do aparatu, mija ok. pół godziny, zanim jej temperatura spadnie do zera stopni. W tym czasie możemy grzać drugą baterię (choć nie jest to zbyt przyjemne).

Część aparatów pozwala również na podłączenie zewnętrznego źródła zasilania. Dostępne są specjalne zestawy akumulatorów, które możemy trzymać pod kurtką i podłączyć długim kablem do aparatu. Wtedy problem marznięcia baterii w ogóle przestaje istnieć.

Powrót do domu

Zanim wciśniemy spust migawki, spójrzmy ostatni raz w kadr. Po lewej nasz obiekt wygląda ładnie na tle ośnieżonych gałęzi, lecz kompozycję psuje brudny chodnik i ucięty cień. Wystarczy jednak zrobić dwa kroki do przodui zdecydować się na idealnie skomponowany zimowy portret (zawężony kadri kontrast bieli z czernią ułatwiają odbiór, oraz skupiają uwagę na postaci).

Zanim wciśniemy spust migawki, spójrzmy ostatni raz w kadr. Po lewej nasz obiekt wygląda ładnie na tle ośnieżonych gałęzi, lecz kompozycję psuje brudny chodnik i ucięty cień. Wystarczy jednak zrobić dwa kroki do przodui zdecydować się na idealnie skomponowany zimowy portret (zawężony kadri kontrast bieli z czernią ułatwiają odbiór, oraz skupiają uwagę na postaci).

Zimą trzeba jeszcze uważać na jedną bardzo istotną rzecz - kondensację pary wodnej. Zjawisko zachodzi zawsze wtedy, gdy wilgotne powietrze zostanie schłodzone. W powietrzu może się zmieścić tym więcej pary wodnej, im jest ono cieplejsze. Ochładzanie sprawia, że para wodna zwyczajnie nie mieści się w powietrzu, więc następuje skraplanie. W ten sposób powstają chmury deszczowe i na tej zasadzie pada deszcz. Podobnie możemy też wywołać lokalny deszcz, który zmoczy aparat. Nie będzie wprawdzie chmury i błyskawic, ale pojawi się rosa. Gdy po zimowym spacerze wejdziemy do ciepłego pomieszczenia, powietrze o dość dużej wilgotności zacznie opływać aparat. W okolicach aparatu ulegnie ochłodzeniu i wykropli się woda. Jeśli ciepłe powietrze dostanie się do wnętrza aparatu, to woda skropli się również w środku. Nie trzeba nikomu chyba tłumaczyć, jak może się skończyć takie zalanie delikatnego urządzenia elektronicznego. Co gorsza, kiedy aparat jest bardzo zimny, np. -20° C, to woda się skropli, a później zamarznie, a to może doprowadzić wręcz do mechanicznego uszkodzenia.

Ale jest na to sposób. Wraz z aparatem trzeba wziąć trochę suchego powietrza. Naprawdę. Wystarczy, że przed wejściem do ciepłego pomieszczenia włożymy aparat do zwykłej torebki foliowej. Będzie w niej również zimne powietrze, które jest suche. Tak opakowany aparat zostawiamy w ciepłym pomieszczeniu, dopóki się nie ogrzeje (ok. pół godziny).

W ostateczności aparat możemy trzymać w torbie fotograficznej. Wprawdzie powietrze do niej może się dostać, ale cyrkulacja będzie utrudniona. Tyle że w torbie fotograficznej aparat dłużej będzie się nagrzewał...

Z tego samego powodu nie należy opakowywać aparatu w torbę foliową albo opakowanie przeciwwilgociowe (na narty) przed wyjściem z domu. W ten sposób zamkniemy aparat ze sporą porcją wilgotnego powietrza. Jeśli zakładamy folię, to tylko na zewnątrz w temperaturze, w jakiej aparat będzie pracował.

Choć jest zimno, ciemno i nie zawsze jest śnieg, nie załamujmy się. W zimie też można robić ciekawe zdjęcia. Czekamy na nie w rubryce "Zachować czy usunąć".

Opakuj aparat

Wchodząc do ciepłego pomieszczenia pamiętaj, żeby nie wyjmowaćzimnego aparatu od razu z torby. Trzeba poczekać, aż stopniowoosiągnie temperaturę otoczenia.

Koryguj ekspozycję

Jeśli w czasie zdjęć na śniegu aparat nie oferuje odpowiedniego trybu, można z tego wybrnąć, ustawiając korektę ekspozycji o ok. +1,5 EV.

Baterie lubią ciepło

W zimowych plenerach warto mieć dwa komplety baterii. Jedenw aparacie, a drugi głębokopod kurtką. Gdy baterie w aparaciezaczynają słabnąć od mrozu,wystarczy je zamienić.

<hr size=1 noshade>Jak rozpoznać zdjęcie niedoświetlone

Na ekranie aparatu cyfrowego trudno poznać na pierwszy rzut oka, czy zdjęcie jest dobrze naświetlone, czy nie. Aparaty bowiem na bieżąco poprawiają wygląd wyświetlanych fotografii. Niedoświetlenie albo zobaczymy na ekranie komputera, albo na podstawie wykresu zwanego histogramem, jeśli aparat go wyświetla. Histogram to graficzny sposób przedstawienie statystyki rozkładu jasności na zdjęciu. Pozioma oś wykresu oznacza poszczególne jasności od 0 do 100%. Pionowa - ilość pikseli o danej jasności. Jeśli w pewnym momencie wykres kończy się, nie wyczerpując całego zakresu jasności, tak jak na rysunku obok, to zdjęcie jest niedoświetlone.


Zobacz również