Komisja niezorganizowana

Brytyjski ośrodek Centre for European Reform przedstawił wyniki badania na temat działania Komisji Europejskiej. Wynika z niego, że struktury administracyjne nie są przygotowane do działania w poszerzonej Unii Europejskiej.

Komisarze, których obecnie jest 15, a po rozszerzeniu będzie 25, pozostają - jak wynika z raportu - często w cieniu dyrektorów generalnych - stałych pracowników Komisji, ponieważ pochodzą z różnych krajów, mają za sobą różną polityczną przeszłość, a przed objęciem funkcji nie znają się nawzajem.

"Komisja musi zrobić więcej, by umożliwić indywidualnym komisarzom forsowanie porządku legislacyjnego. Powinna wprowadzić kodeks postępowania ustalający zakres obowiązków i system służbowego podporządkowania urzędników. Obecny statut określa tylko warunki pracy i płacy" - stwierdził, cytowany przez PAP, przedstawiciel ośrodka badawczego - Alasdair Murray.

Mimo, że w obecnej kadencji liczba dyrektorów generalnych zmniejszyła się z 42 do 35, to według raportu, nadal jest ich zbyt wielu, a liczba pracowników zaangażowanych w mało istotnych dziedzinach jest zbyt duża. Na przykład dyrektoriat generalny ds. administracji zatrudnia aż 2,5 tys. osób, choć już ważny departament sprawiedliwości i spraw wewnętrznych liczy zaledwie 200 pracowników.

Zdaniem Aladaira Murray'a, komisarz powinien mieć prawo kontrolować nie tylko swój departament, a jeden departament powinien być kontrolowany przez kilku komisarzy. Teraz każdy komisarz UE kontroluje jedynie swój departament.

Autorzy brytyjskiego raportu podkreślają również, że Komisja Europejska powinna zwrócić baczniejszą uwagę na egzekwowanie unijnych zasad. Do tej pory za nie wdrażanie unijnych norm została ukarana jedynie Grecja. Komisji zajęło to zresztą ok. 14 lat.

Teraz KE może na kraj, który nie wprowadza przyjętych norm nałożyć grzywnę, ale dopiero po wyczerpaniu wszystkich procedur sądowych. Aladair Murray chciałby, aby o nałożeniu grzywny mogły orzekać sądy już pierwszej instancji.


Zobacz również