Komputer dbający o kości kierowcy

Problem poduszek powietrznych wybuchających pasażerom i kierowcy w twarz podczas stosunkowo niewielkich kolizji znany jest od dawna. Niestety, ograniczenie ilości wydzielanego podczas stłuczki gazu ratuje tylko mały odsetek poszkodowanych. Ciągle bowiem zdarzają się urazy czaszki i kręgosłupa będące wynikiem nie wypadku, lecz właśnie uderzenia poduszki. Prototyp skanera opracowany przez Uniwersytet Cranfielda i Nissan Technical Centre Europe może zupełnie zmienić ten stan rzeczy...

Wyglądające jak narzędzie do tortur niewielkie urządzenie to ultradźwiękowy skaner... kości. Wystarczy trwający kilka sekund bezbolesny test, by podłączony do skanera komputer mógł ocenić jakość i gęstość kości badanego - i to nie tylko w palcu, ale również w czaszce czy klatce piersiowej.

Przekazane do centralnego systemu dane podczas normalnej jazdy raczej się nie przydadzą. Nieocenione natomiast mogą okazać się w momencie wypadku: biorąc pod uwagę różną gęstość szkieletów pasażerów i kierowcy, komputer odpowiednio dostosuje poziom napięcia pasów czy ilość wydzielanych w poduszce powietrznej gazów.

Prototyp urządzenia wygląda mało atrakcyjnie, ale, jak twierdzi Roger Hardy, szef Cranfield Impact Centre, nic nie stoi na przeszkodzie, by zostało ono zminiaturyzowane i ukryte pod deską rozdzielczą. Korzyści z jego wykorzystania są bowiem nieocenione - w momencie niegroźnej kolizji może ono uratować od zgruchotania niejedno żebro.

Oby tylko zadziałało...

Przyszłym użytkownikom samochodów z wbudowanym skanerem kości pozostaje tylko mieć nadzieję, że współpracujące ze skanerem oprogramowanie zostanie dobrze przetestowane. Nikt chyba nie chciałby znaleźć się w sytuacji, w której urządzenie spowodowało... zawieszenie się samochodu (patrz materiał "Nie gazuj tak ostro, bo samochód się zawiesi").


Zobacz również