Komu donoszą kolorowe drukarki?

Obejrzyj wydruk z kolorowego lasera w niebieskim świetle i przez szkło powiększające. Być może, zauważysz dziwny wzór z żółtych kropek. To zakodowana data, godzina i minuta oraz identyfikator drukarki.

Pierwsze ślady znaleziono na kolorowych wydrukach i odbitkach kserograficznych z urządzeń wyprodukowanych przez Xeroksa. Peter Crean, jeden z naukowców zatrudnionych przez Xeroksa, przyznał nieoficjalnie, że drukarki laserowe, kopiarki i urządzenia wielofunkcyjne, takie jak WorkCentre Pro, na każdym wydruku umieszczają numer seryjny zakodowany w postaci małych żółtych kropek. Na jednej stronie jest wiele takich zapisów, ukrywających się między literami i na marginesach. "To ślad prowadzący wprost do urządzenia i autora wydruku" - powiedział Crean.

Nie widać

Miniaturowy rozmiar kropek, pokrywających mniej niż jedną tysięczną część strony, razem ze specjalnie dobraną kombinacją kolorów żółtego na białym tle czynią je niewidzialnymi gołym okiem. Sprawiają wrażenie rozrzuconych przypadkowo cząsteczek tonera. Jednym ze sposobów przekonania się, czy twój laser nie zostawia takich śladów, jest oświetlenie strony promieniami z niebieskich LED i użycie szkła powiększającego. Niebieskie światło wzmacnia kontrast między żółtymi kropkami a tłem i dlatego stają się lepiej widoczne na papierze.

Kontrwywiad

Od czasu znalezienia pierwszych śladów ustawicznie wydłuża się lista producentów i modeli drukarek, w których oprócz zaplanowanej treści stwierdzono zakodowane symbole. Aktualną listę prowadzi Electronic Frontier Foundation (www.eff.org/Privacy/printers/list.php). Ta sama fundacja zajmuje się analizą wydruków przysyłanych im z całego świata. Najpierw rozszyfrowano kod zapisywany przez urządzenia Xeroksa. Wystarczyło porównać wydruki z kilku dni, aby zidentyfikować poszczególne części kodu. Okazało się, że rejestrowany jest nie tylko numer seryjny drukarki, ale także data, godzina i minutę. Kropki i napisy innych producentów nie tak łatwo rozszyfrować, chociaż fachowcy z fundacji są pełni optymizmu.

Według Creana, pomysł znakowania wydruków zrodził się z obawy przed używaniem kolorowych urządzeń laserowych do fałszowania pieniędzy i dokumentów. Ponad 20 lat temu Xerox rozpoczął prace nad odpowiednim systemem. W tym samym czasie został poproszony przez agencje rządowe i instytucje bankowe o wprowadzenie zabezpieczeń. Inicjatywa ma charakter standardu i mniej lub bardziej skomplikowane kody są stosowane w urządzeniach większości producentów.

Idealna współpraca

Lorelei Pagano, specjalista od fałszerstw w jednej z tajnych agencji, opisuje mechanizm śledztwa. Agencja otrzymuje sfałszowane dokumenty, na ich podstawie określa markę i numer seryjny drukarki i kontaktuje się z producentem. Dzięki bazom danych o klientach u producenta i sprzedawców identyfikator powinien zaprowadzić wprost do posiadacza drukarki. Xeroks zapewnia, że udostępnia informacje wyłącznie na zgodny z prawem wniosek prowadzących śledztwo. Potwierdza to Lorelei Pagano: "Wykorzystujemy te informacje wyłącznie w wypadku popełnienia przestępstwa". System działa już kilka lat i na razie brak sygnałów o używaniu go niezgodnie z przeznaczeniem.

Na życzenie klientów

Xerox twierdzi, że klienci aprobują zabezpieczenia. Niektórzy nawet stosowanie tego systemu stawiają jako warunek zakupu urządzenia. Niemniej jednak mechanizmu drukującego datę i identyfikator nie da się wyłączyć, a próby jego usunięcia siłą prawdopodobnie skończą się awarią drukarki. Układ wprowadzający zabezpieczenie jest umieszczony niedaleko mechanizmu wejściowego, tuż obok lasera, jak informuje Crean. Twierdzi, że kropki umieszczane są mniej więcej 20-miliardową część sekundy przed właściwym wydrukiem. Ani Crean, ani Pagano nie wiedzą, ile drukarek laserowych, kopiarek i urządzeń wielofunkcyjnych znakuje dokumenty, ale zapewniają, że umieszczanie odpowiednich układów jest powszechną praktyką największych producentów. Dane EFF potwierdzają te informacje.


Zobacz również