Koniec legendy

NVidia kupuje 3dfx - taka wiadomość nie tak dawno, w ciągu dosłownie kilkunastu minut, obiegła cały świat.

NVidia kupuje 3dfx - taka wiadomość nie tak dawno, w ciągu dosłownie kilkunastu minut, obiegła cały świat.

To, co wydawało się nieprawdopodobne jeszcze kilka miesięcy temu, stało się faktem. Z rynku zniknie 3dfx - firma, która zapoczątkowała rewolucję w świecie akceleratorów grafiki 3D. Gdy w listopadzie 2000 r. pojawiły się plotki o planowanym przejęciu 3dfx przez nVidiĘ, obydwie firmy gwałtownie zaprzeczyły, twierdząc, że nie prowadzą żadnych rozmów w tej sprawie.

Dla nikogo nie było jednak tajemnicą, że 3dfx jest w poważnych kłopotach finansowych, a sprzedaż produktów gwałtownie spada, zwłaszcza w Europie. Kierownictwo 3dfx przypisywało ten stan rzeczy złej ogólnej koniunkturze, ale w tym samym czasie nVidia przeżywała (i wciąż przeżywa) swój największy rozkwit.

Producent 3dfx, według oficjalnego komunikatu prasowego, do ostatniej chwili poszukiwał nowych źródeł finansowania swojej działalności, jednak jego wiarygodność kredytowa i pozycja na rynku na tyle osłabły, że nie znaleziono chętnych gotowych podjąć związane z tym ryzyko. Najlepszym dowodem trudnej sytuacji firmy jest niewysoka kwota, jaką nVidia musi zapłacić za przejęcie praw do wszystkich patentów, technologii i znaków firmowych - 70 milionów dolarów w gotówce i nieco ponad 30 milionów dolarów w swoich akcjach.

Co przetrwa, co zniknie?

Przejęcie działu kart i układów graficznych 3dfx przez NVIDIĘ oznacza poważne problemy dla wszystkich obecnych właścicieli kart z serii Voodoo. Rada nadzorcza 3dfx zaleciła akcjonariuszom rozwiązanie firmy w możliwie krótkim terminie, aby maksymalnie ograniczyć koszty związane z funkcjonowaniem i spłacić dłużników. W związku z tym przewiduje się, że już od połowy lutego 2001 roku zostanie wstrzymane jakiekolwiek wsparcie techniczne. Nie będzie również, co oczywiste, nowych kart z serii Voodoo.

Pozostaje jednak pytanie, co stanie się z technologiami i patentami, które 3dfx planował wykorzystać w swoich przyszłych produktach. Wiadomo, że w najbliższym czasie do produkcji miał trafić procesor Rampage, wykorzystujący technikę T&L. Jednak nVidia opracowała w tym zakresie własne rozwiązania i jest mało prawdopodobne, żeby przejęła rozwiązania opracowane dla układu Rampage. Dużo bardziej łakomym kąskiem są patenty, które 3dfx przejął, kupując firmę Gigapixel. Technologie opracowane przez tę firmę przewidziane były do wykorzystania w układzie znanym pod kodową nazwą Fear.

W największym skrócie, rozwiązania firmy Gigapixel pozwolą drastycznie zmniejszyć obciążenie lokalnej pamięci wideo zainstalowanej na karcie graficznej. Przepustowość pamięci jest największą bolączką kart z układami GeForce2 GTS i GeForce2 Ultra - przy obecnie stosowanych algorytmach procesory te potrzebują i generują więcej danych niż pamięć jest w stanie przesłać. Stąd m.in. bierze się drastyczny spadek wydajności w 32-bitowym kolorze w wysokich rozdzielczościach. Dlatego optymalizacja dostępu do pamięci jest stosunkowo najtańszym sposobem na zwiększenie wydajności przyszłych modeli kart graficznych.

Konkurencja na kolana

Przejmując jednego z największych graczy na rynku układów i kart graficznych, nVidia oczyściła przedpole nie tylko sobie, ale też dwójce pozostałych zawodników - firmom ATI i Matrox. Ci dwaj producenci nie mają jednak szczególnych powodów do radości. Jak wiadomo, pod koniec 2000 r. nVidia przegrała proces sądowy wytoczony przez 3dfx, dotyczący naruszenia patentów. Technologie, o które toczył się spór, wykorzystują we wszystkich swoich układach także ATI i Matrox. Ponieważ nVidia stała się właścicielem wszystkich patentów 3dfx, jest niemal pewne, że wykorzysta ten fakt przeciwko swoim konkurentom, występując o wysokie odsz-kodowania za naruszenie praw do zastrzeżonych rozwiązań. W ten sposób powiększyłaby swoją przewagę, choć już dzisiaj jest najpotężniejszym producentem układów graficznych, większym nawet od niedawnego jeszcze lidera - ATI.

Krótka historia

Nie będzie wielkim nadużyciem stwierdzenie, że historia akceleracji grafiki 3D w pecetach zaczyna się od końca 1996 r., gdy zadebiutowały karty Voodoo wyprodukowane przez malutką i prawie nieznaną firmę 3dfx. Voodoo było układem, który wszystkich miłośników komputerów dosłownie powalił na kolana - oszałamiająca na owe czasy szybkość i doskonała jakość obrazu sprawiły, że mogła wreszcie nastać epoka gier takich jak Quake. 3dfx zaś z dnia na dzień stał się firmą kultową, znaną na całym świecie. Przez prawie rok nie pojawił się ani jeden konkurent, który mógłby zagrozić kartom z Voodoo na pokładzie.

Nic też nie wskazywało na to, że to akurat nVidia będzie tym konkurentem. Pierwsze układy Riva 128 miały wprawdzie podobne możliwości jak Voodoo, ale kiepskie sterowniki odstręczały klientów.

Tymczasem sprawy przybrały zaskakujący obrót. Kolejne produkty 3dfx pojawiały się z poważnymi opóźnieniami, nie wzbudzając już takiego entuzjazmu swoimi możliwościami technicznymi. Modele Rush i Banshee to najbardziej znane przykłady niewypałów. Tymczasem nVidia wyraźnie przyspieszyła, projektując układy TNT i TNT2. Gdy okazało się, że karty z serii Voodoo 5 nie są w stanie konkurować z kartami opartymi na procesorach GeForce256, było jasne, że 3dfx popadł w poważne tarapaty. Dowodem tego stanu rzeczy były wyniki finansowe - firma co kwartał ponosiła coraz większe straty.


Zobacz również