Kosmiczna prywata

Zbliża się pierwszy komercyjny lot kosmiczny. Prezydent Bush i NASA coraz chętniej pozwalają prywatnemu sektorowi uczestniczyć w podboju kosmosu – pisze The Economist.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już 21 czerwca br. niewielkie miasteczko Mojave, w stanie Kalifornia, zapisze się w historii podboju kosmosu. O 6.30 miejscowego czasu, wystrzelona zostanie w kosmos pilotowana przez jedną osobę rakieta SpaceShipOne. Będzie to pierwsza pozarządowa próba umieszczenia człowieka w przestrzeni kosmicznej. Mózgiem operacji jest Burt Rutan, inżynier lotnictwa, którego lokalna firma Scaled Composites, zaprojektowała statek kosmiczny. Stroną finansową zajął się Paul Allen, współzałożyciel (razem z Billem Gatesem) Microsoftu. Czas startu rakiety nie mógł zostać wybrany lepiej – kilka dni po publikacji raportu administracji Busha, dotyczącego konieczności gruntownej restrukturyzacji amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, z uwzględnieniem wzmocnienia roli prywatnych firm w eksploracji kosmosu.

Czemu Rutan i Allen podejmują się tak ryzykownego przedsięwzięcia? Jednym z powodów jest warta 10 mln USD nagroda Ansari X Prize, ufundowana przez prywatnych donatorów, dla pierwszej prywatnie finansowanej grupy, która zbuduje statek mogący zabrać w przestrzeń kosmiczną turystów. Jednak nawet jeśli wygrają nagrodę, pokryje ona jedynie niecałą połowę wsparcia finansowego udzielonego przez Allena. Jak dotąd to raczej entuzjazm i idealizm, a nie możliwość osiągnięcia zysku przyświeca pionierskiej parze. Chcą zmienić kształt przyszłości załogowych lotów kosmicznych, otwierając ostatnią granicę – prywatnych przedsiębiorstw w kosmosie. Chcą tego dokonać pokazując, w jaki sposób można dostać się poza ziemską atmosferę tanio. Rutan, podobnie jak coraz liczniejsza rzesza kosmicznych przedsiębiorców, wierzy w swoją pracę, ponieważ "NASA straciła już monopol".

W tej chwili NASA ma opinię zbiurokratyzowanego molocha, wydającego tysiące miliardów dolarów na projekty, które nie są warte swojej ceny. Prywatne firmy łakomie przyglądają się wartemu 15 mld USD rocznemu budżetowi NASA, jednak zlecenia otrzymują głównie dwie gigantyczne firmy: Boeing i Lockheed Martin, tak więc trudno mówić o prawdziwej konkurencji w obniżaniu kosztów. Zniechęceni prywatni przedsiębiorcy zaczęli więc próbować realizować swoje kosmiczne wizje bez udziału rządu, znajdując wsparcie wśród niektórych najbogatszych światowych firm, oczywiście tych bujających w obłokach.

Poniedziałkowy lot jest jednak tylko pierwszym krokiem w stronę zdobycia nagrody Ansari X Prize – na pokładzie będzie jedynie pilot, a do zdobycia nagrody niezbędne jest przewiezienie 3 osób na odległość 62 mil, dwa razy w ciągu dwóch tygodni. Konkurs trwa tylko do końca 2004 roku, tak więc można w najbliższym czasie spodziewać się dalszych postępów w kosmicznej inicjatywie turystycznej.

Celem ufundowania nagrody Ansari X Prize jest właśnie rozwinięcie turystyki kosmicznej. Według badań Futron Corporation, podróże kosmiczne są obiecującym rynkiem w branży turystycznej. Do 2021 roku, rocznie z takich lotów będzie korzystało ponad 15 tys. pasażerów, co oznacza przychody powyżej 700 mln USD. Ile będą kosztowały takie kosmiczne wakacje? Obecnie mówi się o bilecie za około 100 tys. USD, jednak dane, na których oparte są te wyliczenia trudno uznać za ostateczne.

SpaceShipOne nie będzie służył do lotów komercyjnych, jednak Scaled Composites dzięki próbnemu lotowi będzie w stanie obliczyć jaki będzie koszt lotu turystycznego i jaki jest w związku z tym potencjalny rynek. Firma zapowiedziała, że prawdopodobnie opublikuje te dane.

Jak rozwinie się turystyczny przemysł kosmiczny nie zależy jedynie od inżynierów i finansistów z prywatnych, zapatrzonych w gwiazdy firm, ale w dużej mierze od kosztów prawnych nałożonych przez rząd. Jeśli wprowadzone zostaną certyfikaty podobne jak w lotnictwie cywilnym, mogą kosztować setki milionów dolarów. To zabije ten przemysł jeszcze przed startem.

W ubiegłym roku, pierwszy kosmiczny turysta, Dennis Tito, zwrócił się do amerykańskiego Kongresu, jako potencjalny inwestor w przemysł kosmiczny, twierdząc, że nie liczy na rządowe fundusze, technologie, ulgi podatkowe czy gwarancje kredytowe. Dodał jednak "Chciałbym wiedzieć, która z rządowych agencji i które z przepisów prawnych, będą tym nowym przemysłem zarządzać".

Na podstawie The Economist "Enterprise prepares for lift-off"


Zobacz również