Krzysztof Skiba: "Nazwanie piractwa kradzieżą jest trochę na wyrost"

"Rozwój cywilizacyjny poszedł tak do przodu, że wszelkie rozwiązania tego problemu, prawne czy jeszcze inne, są nieskuteczne" - mówi w rozmowie z PCWK Krzysztof Skiba, znany między innymi z rockowego zespołu "Big Cyc".

PCWK Online: Dużo korzysta Pan z komputera i Internetu, na przykład w trakcie tras koncertowych?

Krzysztof Skiba: W zasadzie korzystam sporo, ale raczej "stacjonarnie". Jestem człowiekiem generalnie troszeczkę roztrzepanym i gdybym zabierał ze sobą komputer na trasę, prawdopodobnie na każdej z nich traciłbym dwa czy trzy laptopy. W związku z tym na czas wyjazdów trochę się z tego świata komputerowego wyłączam. Stąd mam często problemy, moja skrzynka jest często zapchana. Wiele osób pisze do mnie, w sprawach służbowych czy prywatnych a ja nie zawsze mogę odpowiedzieć. Oczywiście, zawsze uprzedzam, że być może moja odpowiedź nie będzie błyskawiczna. Zaglądam do poczty co najmniej raz w tygodniu, ale przyznam, że dla niektórych może to być zbyt rzadko. Zawsze staram się odpowiadać i podtrzymywać tą korespondencję, natomiast, tak jak powiedziałem, nie jest to w moim przypadku jakoś bardzo szybkie.

W momentach kiedy następuje jakieś rozluźnienie, czyli mniej jestem na koncertach a więcej w domu dużo częściej oczywiście zaglądam do Internetu czy skrzynki pocztowej. W takich okresach w zasadzie codziennie robię coś przy komputerze. Szukam informacji, patrzę jakie opinie wygłaszają ludzie.

Krzysztof Skiba
Zdjęcie pochodzi z serwisu bigcyc.pl

Zdjęcie pochodzi z serwisu bigcyc.pl

Krzysztof Skiba - absolwent kulturoznawstwa w katedrze Teorii Literatury Teatru i Filmu Uniwersytetu Łódzkiego. Artysta sceniczny, autor piosenek i programów telewizyjnych, współzałożyciel i frontman zespołu "Big Cyc". Współtwórca jednych z największych przebojów takich jak "Makumba", "Berlin Zachodni", "Shazza moja miłość" czy ostatnio "Moherowe berety". Znany kontestator życia politycznego kraju, współzałożyciel grupy anarchistycznej "Ruch Społeczeństwa Alternatywnego" (RSA, Gdańsk, 1983 r.). Przez ponad 7 lat (1992-99) twórca i prowadzący program kabaretowy "Lalamido". W latach późniejszych prowadzący teleturniej "Łódź podwodna" oraz program "Akademia Końja i Skiby". Konferansjer na wielu rockowych festiwalach, między innymi w Węgorzewie i Jarocinie. Stały felietonista tygodnika "Wprost" oraz miesięcznika "CKM".

Jak Pan znajduje te opinie? Reaguje Pan na przykład na krytyczne?

Krzysztof Skiba: Nie, nie biorę udziału w żadnych tego typu dyskusjach internetowych, natomiast bardzo mnie one bawią. Wiadomo, że Internet jest, przynajmniej pozornie, anonimowy. To sprzyja skrajnym opiniom, zarówno negatywnym jak i pozytywnym. Proszę zobaczyć, że ostatnio nasze piosenki wzbudzają naprawdę skrajne emocje, ostatnio pobiły chyba polski rekord, jeżeli chodzi o pobieralność z Internetu. Nasza piosenka, "Moherowe berety", będąca swoistą ironią polityczną, naszym komentarzem do aktualnych wydarzeń "rozbiła bank", jeżeli mogę się tak wyrazić. Była to chyba największa, jeżeli chodzi o polską muzykę w Internecie, liczba ściągnięć. Liczba ta przekroczyła już chyba 260000 i chodzi tu tylko o oficjalne źródła. Od niedawna jest także dostępny do pobrania teledysk do tej piosenki. Pierwszego dnia miał 75000 ściągnięć a pamiętajmy też, że ludzie wymieniają się nim także w Internecie lub wysyłają sobie mailem. Oczywiście wiąże się to z tym, że tej piosenki nie ma w radio. Większość dużych stacji omija ten utwór toteż nasi fani, którzy nie mogą posłuchać jej w radio, ściągają ją sobie z Internetu - to naturalne. Pewnie gdyby nie działała swoista cenzura radiowa, liczba pobrań byłaby mniejsza.

Jeżeli chodzi o opinie, o których rozmawiamy, są one tak jak powiedziałem rozmaite. Powołam się ponownie na przykład "moherowych beretów". Mamy tu opinie naprawdę różne - od takich najbardziej negatywnych jak to, że jesteśmy zdrajcami Polski, pedałami czy czekistami. Na szczęście przeważają pozytywne. Ludzie odbierają ją jako muzyczną krytykę rządów PiSu, polityczną satyrę w której zespół celuje przecież już od kilkunastu lat. Dzięki temu piosenka chodzi już jako dzwonki do telefonów, ludzie wymieniają się nią. Taka była zresztą nasza idea, chcieliśmy rozdać ją za darmo.

No właśnie, jak podchodzi Pan do wymiany muzyką w sieci?

Krzysztof Skiba: Nie znam się za bardzo na tym. Nie jestem "szperaczem" internetowym. Szukam tylko naprawdę niezbędnych mi informacji. Oczywiście, docierają do nas sygnały, że wszystkie nasze płyty są absolutnie dostępne z jakiś dziwnych portali czy sieci P2P, w tym temacie jestem jednak kompletnym laikiem. To nie jest do końca w porządku, dajemy często utwory za darmo, udostępniamy je na naszej stronie czy na dużych portalach. Ale przecież nie są to całe płyty! Ludzie pobierają wszystko - cóż ja mogę. Rozwój cywilizacyjny poszedł tak do przodu, że wszelkie rozwiązania tego problemu, prawne czy jeszcze inne, są nieskuteczne. Oczywiście byłbym za tym, żeby uregulować jakoś tę kwestie, taka wymiana niszczy rynek muzyczny i samych muzyków. Skoro wkładają oni jakąś pracę, jakiś wysiłek to powinni być za to wynagrodzeni. Moim zdaniem muzyka powinna być po prostu bardzo tanio dostępna w Internecie, za jakieś groszowe opłaty - może to ograniczyłoby piractwo. Tak to zresztą chyba już działa, można posłuchać próbek i kupić konkretne utwory ale może jest jeszcze za drogo? My ze swojej strony staramy się rozdawać za darmo unikalne rzeczy, których na płytach nie ma. Czy to jakieś nagrania koncertowe, ze studia, jakieś "białe kruki", rarytasy, smaczki z życia zespołu itp. ale taka totalna wymiana nie jest chyba dobra. Nazywa się to "kradzieżą intelektualną" - chyba trochę na wyrost. Zresztą prawdziwy fan kupi przecież płytę.

Niedawno, w rozmowie z nami, Muniek Staszczyk przytoczył słowa Dawida Bowie. Powiedział on, że już niedługo artyści nie będą w ogóle zarabiać na płytach, jedynie na koncertach.

Krzysztof Skiba: Dokładnie tak. Chyba dzięki Internetowi te słowa stają się prawdą. Żyjemy w takich czasach, że kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych płyt to olbrzymi obecnie sukces. Cóż, mój wpływ na to jest raczej niewielki. Proszę zwrócić uwagę na przykład na centra handlowe. Tam muzyka sprzedawana jest z jakichś koszy, stojących obok ciastek. Jakieś składanki, nagrywane czasami przez różnych dziwnych artystów. Może będzie się to nasilać. Płyty kosztują tam czasami 10 złotych a ludzie i tak kupują piraty albo ściągają z Internetu Z drugiej strony może w przyszłości ludzie będą kupować oryginalne płyty przez Internet, bezpośrednio od artystów, za 5 czy 10 złotych. Może to jest wyjście. Już teraz są przecież artyści, na przykład niektórzy twórcy rapu, którzy swoją muzykę publikują wyłącznie w Internecie.

W takim razie może ostatnia inicjatywa Jacka Skubikowskiego, chodzi tu o dobrowolną opłatę rekompensacyjną, jest słuszna

Krzysztof Skiba: I kto zbierał będzie te opłaty? Jacek Skubikowski? (śmiech) Nie, tak na poważnie, to uważam, że każda forma uregulowania jest do rozważenia. Trzeba rozmawiać na ten temat i zastanowić się jak to wszystko rozwiązać.


Zobacz również