Książki i przyjaciele

Z zewnątrz willa przy ul. Tymienieckiego w Łodzi nie zdradza tego, że jest to miejsce niezwykłe. Archaiczne maszyny drukarskie, zecernia, manufaktura czerpanego papieru obok komputera.

Z zewnątrz willa przy ul. Tymienieckiego w Łodzi nie zdradza tego, że jest to miejsce niezwykłe. Archaiczne maszyny drukarskie, zecernia, manufaktura czerpanego papieru obok komputera.

W mieszczącym się tu Muzeum Książki Artystycznej spotkamy ludzi, dla których książka i związany z nią świat to źródło inspiracji i forma artystycznej wypowiedzi.

Zaczęło się od grupy artystów zrzeszonych jako Correspondance des Arts. W 1980 roku wydali samodzielnie wykonaną książkę z ilustracjami do wierszy. Po kilku latach grupa rozpada się, by ponownie ożyć w 1990 r. jako fundacja. Jest ona animowana przez Jadwigę i Janusza Tryznów. Są razem od 1972 r., razem dzielą pasję i zamiłowanie do książek. Ważnym członkiem wspólnoty Muzeum jest Paweł Tryzno junior. Reprezentant drugiego pokolenia rodziny.

Zajmuje się m.in. budową serwisu internetowego www.book.art.pl oraz rozwojem technologii "e-books on demand" - elektronicznych książek dystrybuowanych na zamówienie. Jest także autorem kilku książek z dorobku Correspondance des Arts.

Ich wysiłki, by stworzyć centrum dla pasjonatów i miłośników sztuki druku, przynoszą realne wyniki w 1993 r. W willi Henryka Grohmana - przedwojennego fabrykanta i wybitnego mecenasa sztuki - zaczyna swoją działalność Muzeum Książki Artystycznej.

13 fragmentów z pism Jakoba Böhme'a. 10 rycin i 4 tłoczenia czarną farbą autorstwa Igora Podolczaka. 30 stron. Format 25 x 25 cm. 100 kopii plus 10 kopii autorskich, wszystkie sygnowane.

13 fragmentów z pism Jakoba Böhme'a. 10 rycin i 4 tłoczenia czarną farbą autorstwa Igora Podolczaka. 30 stron. Format 25 x 25 cm. 100 kopii plus 10 kopii autorskich, wszystkie sygnowane.

Od tego czasu, oprócz remontowania obiektu, Tryznowie zajmują się gromadzeniem i remontowaniem starego sprzętu poligraficznego, organizacją warsztatów i wystaw oraz działalnością statutową fundacji. Powstaje imponująca kolekcja druków, maszyn, unikatowych projektów, a nawet ołowianych czcionek. Większość eksponatów prawdopodobnie skończyłaby na złomie.

Poemat Williama Blake'a w wersji angielskiej. Prokjekt - Paweł Tryzno. Okładkę stanowi figura geometryczna K-dron, wynaleziona przez Janusza Kapustę. Okładkę powleczono lnianą masą papierową metodą natrysku. Tylna część zawiera plaskorzeźbę z metalu. Karty składane - drukowane na papierze lnianym, ręcznie czerpanym do nakladu. Druk tuszem. 100 kopii, wszystkie kopie sygnowane przez autora.

Poemat Williama Blake'a w wersji angielskiej. Prokjekt - Paweł Tryzno. Okładkę stanowi figura geometryczna K-dron, wynaleziona przez Janusza Kapustę. Okładkę powleczono lnianą masą papierową metodą natrysku. Tylna część zawiera plaskorzeźbę z metalu. Karty składane - drukowane na papierze lnianym, ręcznie czerpanym do nakladu. Druk tuszem. 100 kopii, wszystkie kopie sygnowane przez autora.

W Polsce nie ma żadnej odlewni czcionek (w Europie jest ich zaledwie parę). Dziś czcionki nie są potrzebne nikomu, kiedyś dzięki nim mogliśmy przeczytać pierwszą książkę czy poranną gazetę. Można dostrzec w nich coś więcej niż kawałek stopu ołowiu, cyny i antymonu. Dla bibliofila są wytworem geniuszu typografa, dowodem na zręczność gisera. W Muzeum można poczuć magię, rzeczy - nawet zapomniane żeliwne prasy - nabierają swojej godności, opowiadają historie.

Nagle zaskoczenie. Obok historii znajdujemy nowoczesność. Cyfrowe projektowanie i skład. Photoshop, Quark, Illustrator... Na miejscu odbyło się wiele spotkań poświęconych e-książce, pomysłowi, który papier miał zabić. Na szczęście okazał się mało morderczy.

W Galerii, oprócz wystaw czasowych, warto spojrzeć na wystawione dokonania członków grupy Correspondance des Arts. Książki wydane w nakładach po 50 egzemplarzy, czerpany papier, ręcznie kolorowane grafiki wykonane w przeróżnych, często egzotycznych technikach. Zobaczymy nietypowe materiały, eksperymentalne konstrukcje książek. Masowość nie wchodzi w grę, nakład jest symboliczny, każdy egzemplarz ma swoją historię. Jak butelka dobrego wina artystyczna książka nabiera z czasem własnego charakteru.

Świadomość, że posiadamy przedmiot unikatowy (większość nakładów jest wyczerpana, każdy egzemplarz jest sygnowany przez wykonawcę i autora) nie pozwala myśleć, że to tylko książka. Nawet jeśli czasami znajdziemy niedoskonałości techniczne, to stają się one częścią indywidualnego charakteru książki, jak drobne wady, które kochamy u bliskich.


Pieśń o miłości i śmierci korneta - Poemat Rainera Marii Rilkego w tłumaczeniu Adama Włodka.Projekt - Paweł Tryzno. Druk na papierze techniką typograficzną, na tkaninie w technice sitodruku.

Muzeum przyciąga. Staje się ośrodkiem skupiającym aktywistów na rzecz sztuki. Odbywają się tu performace, wystawy i spotkania. Idea łączy wielu przyjaciół i gości z kraju i świata. Powoli Muzeum zaczyna być bardzo ważnym miejscem na mapie artystycznej Polski. Warto to miejsce znać.


Zobacz również