Kultura ma znaczenie

Biznes nie próbuje już zaprzeczać, że uwarunkowania kulturowe mają znaczenie w prowadzeniu działalności. Dramatycznie ujawnia te różnice zachodząca globalizacja gospodarcza.

Biznes nie próbuje już zaprzeczać, że uwarunkowania kulturowe mają znaczenie w prowadzeniu działalności. Dramatycznie ujawnia te różnice zachodząca globalizacja gospodarcza.

Indie, uważane niekiedy za początek wszystkiego, co wydarzyło się w kulturze, zasługują na delikatność i świadomość przedsiębiorców w tym względzie. O kulturowych uwarunkowaniach prowadzenia biznesu w Indiach rozmawiamy z Krzysztofem Mroziewiczem, redaktorem „Polityki”, byłym ambasadorem RP w Indiach, który wcześniej przez szereg lat mieszkał w tym kraju jako korespondent. Autor książek, m.in. „Ucieczka do Indii” oraz „Ćakra. Kołowa historia Indii”.

Jaką wiedzą z zakresu historii, polityki i kultury powinna dysponować polska firma decydująca się na rozpoczęcie działalności w Indiach lub z Indusami?

– Polscy przedsiębiorcy powinni mieć świadomość odmienności, różnic kulturowych podwójnie. Po pierwsze, potrzebna jest wiedza, jak w danym miejscu podejmuje się decyzje, jakie uwarunkowania są ich podstawą w stanie Gudźarat, a jak to się dzieje i dlaczego w Andhra Pradesh. Ta wiedza jest potrzebna, tym bardziej że Indusi są doskonale zorientowani w sytuacji firm proponujących im współpracę. Znają swoją wartość – wartość bardzo szybko rosnącego rynku, jego potencjału. Wszak 10% Indusów to członkowie upper middle class, łącznie 40% stanowią przedstawiciele klasy średniej. Lepsza znajomość kulturowych uwarunkowań po prostu pomaga prowadzić rozmowy i interesy. A trzeba pamiętać, że to partnerzy bardzo trudni. Inder Kumar Gujral, były premier Indii, mówił, nie bez powodu: „Indusi to urodzeni bankierzy”.

Może jednak, ze względu na bogactwo, różnorodność i głębię zjawisk kulturowych, ich znajomość szczególnie silnie w Indiach decyduje o powodzeniu przedsięwzięć biznesowych?

– Kwestie kulturowe, faktycznie, w dużej mierze decydują o powodzeniu w interesach w Indiach, ale tak jak wszędzie. Globalizacja nie przemoże narosłych setkami i tysiącami lat odmienności kulturowych.

Jaki jest zatem korpus wiedzy, kanon, który należy posiąść, aby zacząć myśleć o prowadzeniu interesów w Indiach, z Indusami? Czy przedsiębiorca, prezes, powinien sam zdobywać wiedzę, ponieważ to jest elementem strategicznym, czy może poprzestać na zatrudnieniu osób, które wiedzę taką posiadły?

– Oczywiście, można samemu zanurzyć się w ten ocean. Ale może nie starczyć życia, aby choć trochę go oswoić. Mimo wszystko sięgnięcie po literaturę o Indiach, powszechnie w Polsce dostępną, obszerną, uważam za obowiązek. Poczynając od „Filozofii indyjskiej” (Radhakrishnan, S., „Filozofia indyjska”, Pax, Warszawa 1958), przez „Historię Indii” Javaharlala Nehru (Nehru, J. „Historia Indii”, Czytelnik,1957) czy „Drogi do Indii” Kieniewicza (Kieniewicz, J., „Drogi do Indii”, KAW, Warszawa 1983). Ale to da tylko wstępny ogląd sytuacji. Zależnie od branży, regionu istnieje cała wielka wiedza o uwarunkowaniach historycznych, kulturowych, zmienna i obszerna. Trzeba ją uwzględniać. Choćby przemysł ciężki – w Indiach zbudowany przez Irańczyka, Tatę. Jego syn ma obecnie 70 lat, dotychczas się nie ożenił, ponieważ, jak mówi, nie ma czasu. Przejmuje wielkie koncerny stalowe na całym świecie, a jednocześnie postanowił dać Indusom ich „volkswagena”, tworzy najtańsze auto na świecie...

Dlatego bardzo ważne jest rozpoznanie terenu działania. Stare europocentryczne podejście: Indie to „ameby, gorący klimat, leniwi i nieprzewidywalni krajowcy” to najprostsza droga do klęski.

Są jednak koncepcje filozoficzne, społeczne – obecne w codziennym życiu Indii – trudne do przełożenia na nasz ogląd świata i zarazem szczególnie istotne, wrażliwe...

– Takie koncepcje są obecne i rzeczywiście są nieprzekładalne. Ale powtórzę: podobne lokalne kulturowe konstrukty ujawniają się wszędzie, gdzie chce się prowadzić interesy. Wszędzie, w każdym miejscu świata i globalizacja tego nie przemoże. A konkretnie – oczywiście, jest fundamentalna kwestia podejścia do koncepcji czasu, która w Indiach nie jest linearna, tylko kołowa. To wyjaśnia zachowania, podejście do spraw. Inny przykład: podejście do śmierci. Nikt nie chce umierać, ale też nikt się jej nie boi, tak jak w Europie.

Natomiast wielcy indyjscy przedsiębiorcy nie różnią się niczym od biznesmenów z Europy, Ameryki czy krajów arabskich. Świat jest ich domem, kształcą się w Oxfordzie, w MIT. Oczywiście, pozostaje wychowanie, kwestia tożsamości, hamowanej odebranym uniwersalnym wykształceniem. Ale gdyby próbować Indusowi dać odczuć, że jest barbarzyńcą z biednego, zacofanego kraju, to odpowie w dwójnasób. Jest przekonany, że wszystko miało początek w Indiach. Przemawia więc jako reprezentant najstarszej racji stanu na świecie i płynnie przychodzi mu przekraczanie w tym granic megalomanii. Należy przy okazji pamiętać, że indyjscy biznesmeni do końca negocjują warunki współpracy, kwestie kompletnie odmienne od wcześniejszych uzgodnień mogą być nawet w ostatniej chwili wpisane do umowy. Dzieje się tak dlatego, że często mają poczucie występowania z pozycji siły.

Indie uchodzą za ojczyznę ludzi szczególnie uzdolnionych matematycznie, ojczyznę szachów, miłośników astronomii. Czy faktycznie występują takie uzdolnienia, a może do tego dochodzą inne, szczególne cechy kultury sprzyjające prowadzeniu biznesu?

– Świat odczuwa pewną powolność, słabość dla kultury Indii. Dla jej sztuki, przede wszystkim filozofii, zachwyca się specjalnymi uzdolnieniami jej mieszkańców, choćby takimi jak umiejętność komponowania kolorów. To zainteresowanie świata jest zwykle powierzchowne, często cyklicznie pojawia się w kolejnych młodych pokoleniach. Można na płytkość ową narzekać, ale miłość do Indii odżywa co pokolenie. Tyle że Indusi także zdają sobie z tego sprawę i potrafią jeszcze ubić na tym interes, wyruszając na Zachód z objazdowymi kramami oferującymi nirwanę. Wracając do tej fascynacji – Zachód zawsze przybywał na Wschód i nieodmiennie zachwycał się jego bogactwem, głębią myśli. Przybywali ubodzy, ulegali oczarowaniu, odkrywali jego bogactwo, po czym bez opamiętania rabowali. Na szczęście, wiele jeszcze zostało do zobaczenia na miejscu.

Jeśli chodzi o specjalne uzdolnienia czy rozrywki umysłowe, to wbrew potocznemu przekonaniu matematyka nie jest ulubioną dyscypliną Indusów. Gramatyka zawsze była królową nauk. Astronomia stanowiła przedmiot zainteresowania maharadżów, a naród odnalazł zaś sobie pole do poszukiwań w postaci astrologii. Dziś ona kwitnie i jest reprezentowana przez kilka instytutów. Tu kolejna przestroga dla szukających w Indiach mądrości i nauczycieli – trzeba wiedzieć o rozkwicie hochsztaplerstwa. Jest wprost niezwykły, atakuje i potrafi uzależnić człowieka, wykorzystywać, zniewalać.

Z jednej strony pewne koncepcje, które dyskutuje Pan w „Kołowej historii Indii”, np. tytułowa koncepcja czasu, wykluczają się z europejskim postrzeganiem organizacji przedsiębiorstwa. Abstrahuję oczywiście od faktu, że Indusami jest wielu teoretyków i praktyków zarządzania, m.in. C. K. Prahalad, ale wydaje się, że ich myśli/działania są bardziej uniwersalne...

Z drugiej strony organizuje się korporacyjne wycieczki, misje studyjne do Mumbaju, aby podpatrywać pracę rozwozicieli posiłków - daballawas, mistrzów swoistej logistyki. Okazuje się bowiem

że to modelowe, a na dodatek realizowane podstawowymi środkami, rozwiązanie z obszaru tzw. logistyki odzysku. Może więc przyjęcie sposobu myślenia (o ile to nie za trudne) pracowników indyjskich, mocne „ukorzenienie” firmy, jej indyzacja to najlepsze sposoby na powodzenie?

– Wcale nie ma takich prawidłowości. Indusi są w pewnych rzeczach, w pewnych momentach dziejowych doskonali, w innych natomiast – beznadziejni. Z konkurentem zza miedzy nie będą się np. ścigać na igrzyskach. Indusi nie będą trenować, jest upał, wilgotno...

Trzeba patrzeć realnie. Tak jak Indusi. Niektóre ważne instytucje, takie jak wojsko czy wręcz cały system polityczny, wprost zapożyczone są z wzorców brytyjskich, ponieważ ten najeźdźca uznany został za najdoskonalszego pod względem standardów administracji. Dlatego choć to eposy hinduskie najpiękniej opiewają bitwy i przewagi wielkich wodzów, choć szachy powstały w Indiach, to wojskowe wzorce szkolenia, organizacji, taktyki i strategii pochodzą z Wielkiej Brytanii.

Dziękuję za rozmowę.


Zobacz również