Kwaśna historia

Być może kiedyś stanie się tak, że to, co opisaliśmy poniżej - podawane z interfejsu do interfejsu - będzie... baśnią. My w dzieciństwie słuchaliśmy opowieści o brzydkim kaczątku, Kopciuszku czy Feniksie. A może kiedyś maluchy na dobranoc usłyszą opowieść o "kwaśnej maszynie" i ReBirth? Choć to inne realia, jednak fabuła i morał są podobne...

Być może kiedyś stanie się tak, że to, co opisaliśmy poniżej - podawane z interfejsu do interfejsu - będzie... baśnią. My w dzieciństwie słuchaliśmy opowieści o brzydkim kaczątku, Kopciuszku czy Feniksie. A może kiedyś maluchy na dobranoc usłyszą opowieść o "kwaśnej maszynie" i ReBirth? Choć to inne realia, jednak fabuła i morał są podobne...

W 1982 roku firma Roland wyprodukowała syntezator TB-303 Bass Line. Prymitywny monofoniczny instrument miał stanowić elektroniczną namiastkę gitary basowej i służyć gitarzystom do ćwiczeń lub jako syntetyczny akompaniament. Okazał się jednak zupełnym niewypałem. Sposób programowania "kieszonkowego" (30 x 15 cm) instrumentu odbiegał od wszelkich standardów i był wystarczająco zawiły, by wprowadzanie sekwencji do jego pamięci doprowadzało muzyków do szewskiej pasji. "Przesiadka" ze zwykłego syntezatora na srebrne pudełko Rolanda przypominała przejście z alfabetu łacińskiego na japoński... Popyt na to urządzenie był tak niewielki, że po 18 miesiącach, kiedy to wyprodukowano niecałe 20 tysięcy TB-303, zaprzestano dalszego wytwarzania urządzenia. Trochę lepiej radził sobie jego bliźniak - automat perkusyjny TR-606 Drumatix. W związku z tym Roland kontynuował już tylko rozwijanie serii automatów perkusyjnych. Rok później na rynku pojawił się następca modeli TR-808 i 606 - TR-909. Był to ostatni beatbox, w którym wykorzystano analogową syntezę dźwięku.

The Acid Machine

Sytuacja zmieniła się kilka lat później, gdy grupa DJ-ów i producentów z Chicago - Phuture - przypadkiem odkryła, że Bass Line może nie tylko imitować brzmienie gitary basowej, lecz też wydawać niepodobne do niczego dźwięki. Nagranie powstałe przy jego użyciu zatytułowano potem "Acid Trax", ze względu na bulgoczące, "kwaśne" brzmienia TB-303. Wkrótce zaczęły się pojawiać setki podobnych utworów. Tak narodził się acid house. Po roku 1987 syntezator Rolanda był już bardziej znany jako The Acid Machine niż pod własną nazwą, stając się jednym z ulubionych narzędzi twórców house'u, techno, trance'u i kolejnych stylistyk, opierających się na instrumentarium elektronicznym. To, co nie odpowiadało muzykom o tradycyjnych upodobaniach, przypadło do gustu nowej grupie producentów - wolnych od uprzedzeń (a często także muzycznego wykształcenia) i poszukujących nowych, oryginalnych brzmień. Zaprogramowanie na TB-303 wymyślonej wcześniej linii basu jest żmudne i niewygodne, nie wspominając o tym, że na instrumencie pozbawionym normalnej klawiatury i gniazda MIDI po prostu nie można grać. Natomiast stworzenie losowej sekwencji i eksperymentowanie z nią nie stanowią większego problemu (większość kultowych już nagrań stworzonych przy użyciu "trzystatrójki" powstała przypadkiem...). Ponadto - w odróżnieniu od bardziej zaawansowanych instrumentów - manipulując gałkami TB prawie zawsze można uzyskać interesujące brzmienia, niezależnie od tego, czy ktoś ma jakiekolwiek pojęcie o ich przeznaczeniu i funkcji.... Początkowo dużą rolę odgrywała cena instrumentu, która wynosiła niecałe 400 USD i z tego względu w połowie lat 80. spadła poniżej 100 USD. Dopiero później, gdy popularność "kwaśnej maszyny" osiągnęła szczyt, żądano za nią nawet 2000 USD! Jednak o powodzeniu TB-303 zadecydowało przede wszystkim charakterystyczne "mokre" brzmienie, niepodobne do generowanych przez inne instrumenty. Pojedynczy oscylator o dwóch przebiegach, prosty generator obwiedni i filtr dolnoprzepustowy to niewiele. A jednak ten skromny zestaw pozwala na uzyskanie szerokiego zakresu dźwięków - od niskich, buczących basów, aż po przenikliwe jęki, nie mające nic wspólnego z symulacją gitary basowej...

Na początku lat 90. automaty Rolanda - TB-303 i seria TR - były już obiektami kultowymi.

ReBirth w Internecie

Propellerheads Software

www.propellerheads.se/

ReNovator

www.bome.com/ReNovator/

ReVamp

www.revamp.org/

CakeBirth

www.simonmorton.freeserve.co.uk/

ReMorph

www.dimensionarc.com/software/

Pattern Master

www.mschill.com/patternmaster/

Planet ReBirth

www.planet-rebirth.com/

ReBirth WebRing

www.webring.org/cgi-bin/webring?ring=rebirthlink;list

ReBirth Zone

www.frankdesign.de/

Cavey's ReBirth Stuff

www.caveman.demon.nl/

MP3.com - ReBirth

artists.mp3s.com/artists/18/rebirthmp3.html

Analogowe dziwadło

Popularność wspomnianych automatów perkusyjnych dorównywała sławie TB-303 - podobnie też stały się one kosztowne i trudne do zdobycia - zaczęto więc tworzyć instrumenty łączące funkcje syntezatora i elektronicznej perkusji. Również Roland wyprodukował serię urządzeń będących kontynuacją TB i TR, czyli popularne grooveboxy MC-303, 505, 202 i 307. Brzmienia większości automatów japońskiej firmy znalazły się w każdym "szanującym się" syntezatorze. Ba, powstały nawet instrumenty, mające jak najwierniej emulować działanie TB-303. Kopie instrumentu - zarówno bazujące na syntezie, jak i samplingu oryginalnych brzmień - jednak nie były w stanie wiernie oddać "kwaśnego soundu" pierwowzoru. W instrumencie zastosowano wiele nietypowych rozwiązań, takich jak konstrukcja filtru dolnoprzepustowego (o jego specyfice można by napisać osobne opracowanie), akcent wpływający nie tylko na zwiększenie głośności, ale zmieniający też charakter brzmienia i długość trwania dźwięku, czy funkcja slide, będąca specyficzną odmianą efektu portamento. Ponadto elementy zastosowane w urządzeniu nie działały w sposób, jakiego należałoby oczekiwać, przykładowo mikroprocesor sterujący sekwenserem nie zawsze nadąża za zegarem taktującym, dźwięk ulega lekkiemu przesterowaniu, filtr zmienia nachylenie. Japońska korporacja zwykle nie pozwalała sobie na tego typu niedopatrzenia, TB-303 jednak było pomyślane jako niedrogie, podręczne narzędzie, nie służące do zastosowań studyjnych. Stąd nie przejmowano się jego niedoskonałościami, które w rezultacie spowodowały, iż plątanina dziwacznie połączonych układów dawała brzmienie żyjące własnym, "kwaśnym" życiem.


Zobacz również