Legalne filmy z sieci

Wszystkie większe amerykańskie studia filmowe konwertują swoje filmy do postaci cyfrowej i zamierzają sprzedawać je przez Internet na podobnych zasadach jak robią to serwisy muzyczne takie jak iTunes czy rodzimy iplay.pl. Dzieje się to między innymi dlatego, że wytwórnie z fabryki snów dostały w swoje ręce nowa broń w walce z komputerowym piractwem - wyrok Sądu Najwyższego nakładający kary na twórców oprogramowania ułatwiającego wymianę ukradzionych filmów czy muzyki.

O kontrowersyjnym orzeczeniu najważniejszego amerykańskiego sądu pisaliśmy w artykule Przegrana Grokstera = koniec ery P2P? Dodatkową zachętą dla publikowania i sprzedawania filmów w sieci jest to, że wraz z coraz większą popularnością szerokopasmowego dostępu do Internetu, piraci mają narzędzie do łatwego oferowania swoich usług. W związku z tym, firmy z Hollywood muszą jak najszybciej udostępnić klientom możliwość legalnego pobierania jak największej liczby swoich produktów. Według wielu producentów, brak takiej oferty (której przecież oczekują klienci, zwłaszcza amerykańscy) popycha użytkowników do pobierania nielegalnych kopii.

Największymi problemami jakie stoją teraz przed takimi inicjatywami jest wypracowanie skutecznych metod ochrony udostępnianych danych oraz zmiana przyzwyczajeń klienteli, przywykłej do darmowego dostępu do pirackich wersji filmów właśnie dzięki programom typu Grokster, Kazaa czy E-Mule. James Ramo, szef Movielink (serwisu służącego do sprzedawania filmów, założonego przez pięć największych wytwórni) uspokaja jednak, że z biegiem czasu i wraz z wprowadzaniem nowoczesnych technologii utrudniających kopiowanie coraz trudniej będzie być piratem a coraz łatwiej legalnym użytkownikiem.

Niestety, nie wiadomo, kiedy polscy internauci będą mogli w pełni wykorzystywać możliwości dużych serwisów udostepniających legalne kopie filmów. Największy, Movielink, dostępny jest na razie tylko dla klientów ze Stanów Zjednoczonych.


Zobacz również