Leisure Suit Harry Magna Cum Laude

Nowy Larry musi się wykazać małpią zręcznością i równie małpim rozumem! Stary Larry! Wróć!

Nowy Larry musi się wykazać małpią zręcznością i równie małpim rozumem! Stary Larry! Wróć!

Harry, bohater serii przygodówek Leisure Suit Larry to jedna z najbardziej popularnych osobistości świata gier komputerowych. Przez sześć odsłon serii (pierwsza powstała w 1987 r.) brzydki fajtłapa dwoił się i troił, żeby znaleźć sobie partnerkę. Obserwując te żałosne starania, gracze pękali ze śmiechu, doskonale się przy tym bawiąc. Wydanie kolejnych odsłon gry wydawało się zatem nieuniknione. Jednak seria na pewien czas przycichła i dopiero osiem lat po premierze poprzedniej części na półki sklepowe trafia Leisure Suit Larry: Magna Cum Laude.

Myślenie ma przyszłość?

Kto powiedział, że nieładnie jest podglądać? Ładnie, bardzo ładnie

Kto powiedział, że nieładnie jest podglądać? Ładnie, bardzo ładnie

Znalazły się w nim elementy, dzięki którym seria cieszyła się takim powodzeniem: piękne dziewczyny i dużo humoru. Dodano także minigry i trójwymiarową grafikę. Zapomniano jednak o tym, że poprzedniczki były ciekawymi przygodówkami. Tymczasem w Magna Cum Laude zadbano głównie o to, by gracz nie przegrzał sobie szarych komórek.

Dostajesz płytką zręcznościówkę ze szczątkami przygodówki. Tym samym twórcy zapewnili sobie szczerą nienawiść fanów starej serii. Chcąc zrewolucjonizować serię, wprowadzono cały szereg nowych pomysłów, które złożyły się na mdłą i niestrawną całość.

Wesoła szkoła

Pierwszym odmładzającym chwytem było umieszczenie akcji gry na terenie uniwersytetu i miasteczka studenckiego. Są tu także inne miejsca chętnie odwiedzane przez studentów, czyli bary i kluby ze striptizem. Życie studentów przedstawiono zgodnie z wzorcem lansowanym w filmach w stylu American Pie. Dowodzą one, że młodzież (przynajmniej amerykańska) całymi dniami i nocami tańczy, uprawia seks, pije alkohol i w stanie nirwany leży na korytarzach domów studenckich. Takie podejście zadecydowało zarazem o poziomie humoru pojawiającego się w grze. Autorzy wykorzystują całą gamę prymitywnych chwytów, od puszczania bąków, po żarty z odmiennej orientacji seksualnej. Nie zapomniano też o wulgarnych przekleństwach.

Owszem, czasami jest to śmieszne, a nawet bardzo śmieszne, ale jest też ogromna liczba dowcipów, które są zupełnie niestrawne. Historyjka o zakochanej małpie jest trudna do przełknięcia nawet dla najbardziej odpornych graczy.

Niedaleko pada jabłko...

Hej laluniu, wybierz mnie, mnie wybierz

Hej laluniu, wybierz mnie, mnie wybierz

Zmiana miejsca akcji gry pociągnęła za sobą także konieczność odmłodzenia głównego bohatera. Tym razem został nim siostrzeniec starego Larry'ego... Larry. Młodzieniec wygląda jak wykapany wujek i cieszy się równie mizernym powodzeniem u płci przeciwnej. Jednak los zsyła mu życiową szansę, czyli teleturniej Swingles. Larry bierze udział w finale randkowego reality show, w którym nagrodą jest noc spędzona z jedną z trzech wybranych studentek. Droga do sukcesu jest jednak długa i mozolna, bo na każdym z etapów eliminacji Larry musi udowodnić, że jest nowym wcieleniem Casanovy. W tym celu ma zdobyć przychylność kilkunastu dziewczyn i zebrać dowody świadczące o wykonaniu zadania. I tutaj dochodzimy do elementu, bez którego seria o przygodach Larry'ego nie cieszyłaby się tak wielkim powodzeniem - do płci pięknej!

Brunetki, blondynki

Nie ma jak imprezka w barze. Szkoda, że Larry zamiast szaleć, serwuje drinki!

Nie ma jak imprezka w barze. Szkoda, że Larry zamiast szaleć, serwuje drinki!

Na swojej drodze Larry spotka kilkanaście kobiet. Dziewczyny w Magna Cum Laude są albo chude z małym biustem, albo nieco mniej chude z bardzo dużym biustem. Niezmiennie zaś uwodzą wielkimi mangowymi oczami. W galerii piękności jest cała gama znana ze studenckich filmów: ognista Włoszka (o wdzięcznym imieniu Analisa), biuściasta pomponiara, kujonka, bojowa feministka, surowa pani profesor, studentka z Rosji, a nawet sadomasochistka. Oczywiście uroda (zwłaszcza wirtualna) jest kwestią gustu, ale w trójwymiarowej grafice dziewczyny Larry'ego prezentują się całkiem nieźle. Oczywiście nie należy zbytnio popuszczać wodzy fantazji i obiecywać sobie zbyt wiele. Wbrew temu, co sugerują niektóre obrazki, w Magna Cum Laude nie ma prawdziwego seksu. Owszem, mówi się o nim prawie bez przerwy, ale pikantnych scen brak.

Zabawy dla niegrzecznych dzieci

Larry zawsze potrafi dobrze się ubrać. Do klubu dresiarskiego przyszedł w obciachowym garniaczku

Larry zawsze potrafi dobrze się ubrać. Do klubu dresiarskiego przyszedł w obciachowym garniaczku

W grze podziwiasz także zdjęcia autentycznych modelek. Panienki prezentują swe wdzięki w trakcie wgrywania kolejnych etapów programu. A gra wczytuje się często i gęsto. Po pewnym czasie nawet roznegliżowane zdjęcia nie pomagają w opanowaniu ziewania. Umrzeć z nudów można także z uwagi na opowiadaną w grze historię. Osoby, które spodziewały się przygodówki, a przynajmniej zaskakującej i ciekawej historyjki, na pewno srogo się zawiodą. Cała opowieść zawarta jest w serii zręcznościowych minigierek. Aby zdobyć przychylność dziewczyn, Larry skacze na trampolinie, miesza drinki, gra w łapki, karmi małpy lub ucieka na golasa. Lista minigier jest obszerna, ale pod względem rozgrywki sprowadzają się one do zaledwie kilku rodzajów zabawy. Osoby, które nigdy nie grały na konsoli albo nie lubią gier tanecznych typu Space Channel 5, z krzykiem uciekną od komputera. W wielu minigrach zabawa polega na naciskaniu w odpowiednim momencie przycisków pokazujących się na ekranie. Całe szczęście, są też gry, w których nawiązano także do klasycznych przebojów: rozdawanie ulotek przypomina serwowanie piwa w starym Tapperze, a pewność siebie zwiększasz przy przeróbce legendarnego Ponga (za każdym odbiciem piłeczki zwiększa się rozmiar... pewności siebie Larry'ego).

Pogadamy, maleńka?

Pełna temperamentu gorąca Włoszka.

Pełna temperamentu gorąca Włoszka.

Mocno szwankuje opcja rozmowy z dziewczynami, mimo że jest to nieodłączny element każdego podrywu. Bajerowanie ogranicza się do sterowania uśmiechniętym plemnikiem, który ma omijać czerwone ikonki, a zbierać zielone. Jeśli będziesz wystarczająco zręczny - rozmowa potoczy się po twojej myśli i przejdziesz do następnego etapu, czyli do kolejnej minigry. I tak dalej, i tak dalej.

Sterowanie plemnikiem szybko robi się męczące. Może i rozmowy z kobietami są ciekawe, błyskotliwe i tryskające humorem (jeśli bardzo dobrze znasz angielski), ale nie można ich słuchać, jednocześnie skupiając się na sterowaniu maluchem z witką! Ten sam problem pojawia się przy większości minigier. Partnerki Larry'ego fajnie wyglądają w czasie tańca czy harców na trampolinie, ale kto by tam patrzył na podskakujące biusty i seksowne pupy, kiedy trzeba koncentrować się na naciskaniu klawiszy!

Czy w Magna Cum Laude jest jeszcze coś poza minigrami? Oczywiście! Możesz pospacerować po poziomach, podziwiać trójwymiarową, kolorową grafikę, posłuchać fajnej muzyki, napić się alkoholu, kupić nowe ubranko czy pstryknąć parę zdjęć. I to by było na tyle! A jeśli jakimś cudem się pogubisz, to w każdej chwili możesz otworzyć dzienniczek Larry'ego, gdzie dokładnie napisano, gdzie masz się udać i co zrobić.

Dotrwać do końca

Larry przebrany za maskotkę drużyny piłkarskiej (to ten chochoł) niepostrzeżenie przemyka przez campus

Larry przebrany za maskotkę drużyny piłkarskiej (to ten chochoł) niepostrzeżenie przemyka przez campus

Nagromadzenie zręcznościowych nonsensów jest tak ogromne, że ktoś kto uczciwie walczyłby z nimi wszystkimi, za nic nie zdołałby dotrwać do końca zabawy. Autorzy nowego Larry'ego poradzili sobie jednak i z tym problemem. Minigry da się szczęśliwie ukończyć, przekupując komputer specjalnymi żetonami. Źle ci idzie - poddajesz się i... przechodzisz dalej, lżejszy o parę żetonów. Tych zaś na pewno ci nie zabraknie, bo zarówno żetony jak i pieniądze dosłownie leżą na ulicy, a także w krzesłach, czy za obrazami. Każdą lokację trzeba bardzo dokładnie przeszukać, żeby uzupełnić zapasy i nie brać udziału w większości z tych przeraźliwie męczących gierek. Zawsze też można parę razy ukończyć jakąś minigrę, dzięki której da się coś zarobić. Polecam zabawne odmiany ponga. Dzięki temu pewnie zdołasz dotrwać do końca zabawy, zobaczysz wielki finał i pomożesz Larryemu wybrać panienkę. Tylko czy będzie to wystarczająca nagroda?

A miało być wesoło

Nowy Larry ma w sobie pewien urok, który przypomina klimat wirtualnego rozbieranego pokera. Niby nudno, niby męcząco, ale jednak człowiek chce dojść do końca i zobaczyć wszystko, co tylko da się zobaczyć. Ten piękny moment przychodzi po kilkunastu godzinach drogi przez mękę. Potem można odłożyć grę na półkę, tą wysoką, żeby nie dobrały się do niej dzieci.

Nowe wcielenie Larry'ego raczej nie spodoba się fanom serii. Za mało tu myślenia, a za dużo monotonnego naciskania przycisków. Cóż, może kolejny Larry stanie na wysokości zadania...

Zdesperowany Larry

Nowy Larry to przede wszystkim seria kilku zręcznościowych minigierek. Niektóre z nich są nawet zabawne, ale powtórzone kilkanaście razy zaczynają się nudzić. Szkoda, że nie są one tylko uzupełnieniem przygodówki, ale esencją zabawy. No ale czego się nie zrobi, żeby zdobyć ukochaną kobietę?


Zobacz również