Linux rośnie w siłę

Linux staje się zjawiskiem globalnym. Wdrożenia systemu operacyjnego spod znaku pingwina są coraz częstsze w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji. A to prawdopodobnie dopiero początek drogi...

Firmy zajmujące się dostarczaniem aplikacji funkcjonują pod coraz silniejszą presją - na stworzenie portów dla Linuksa nalegają nie tylko małe przedsiębiorstwa, ale także olbrzymie instytucje finansowe.

Europa

W Norwegii każde miasto, departament i szkoła utrzymuje swoją własną infrastrukturę IT. Już w 2001 roku rada miasta Bergen uchwaliła, że żadna decyzja dotycząca zakupu oprogramowania nie zostanie podjęta bez zapoznania się z możliwościami aplikacji open source.

Miasto zrezygnowało ponadto z ponad stu wiekowych serwerów napędzanych Windows NT4 na rzecz mniej niż dwudziestu maszyn Blade firmy IBM. Komputery pracują pod kontrolą SuSE, gdyż przy niższych o trzydzieści procent kosztach zakupu system ten zaoferował wyższą ogólną wydajność w serwowaniu stron WWW czy obsłudze plików i drukarek.

Z drugiej strony Linux ciągle ma problemy z podbiciem rynku desktopów - głównie z powodu braku wygodnej pracy z wieloma ważnymi, stanowiącymi nieformalne standardy w swej dziedzinie aplikacjami. Być może jest to powód, dla którego Novell nigdy nie promował swych systemów desktopowych jako alternatywy dla Windows - tak przynajmniej twierdzi Brian Green, szef działu zarządzania rozwiązaniami w firmie.

Afryka ma inne problemy

W krajach afrykańskich problem wyboru pomiędzy systemem open- i closed source nie jest jeszcze sprawą najważniejszą. W wielu wioskach brakuje bowiem elektryczności, linii telefonicznych i dostępu do Internetu. Samo pobieranie Linuksa z Sieci stanowi często dla użytkowników przeszkodę nie do przebycia. Jednak tam, gdzie osiągnięcia cywilizacyjne już dotarły, dzieje się bardzo wiele i błyskawicznie pojawia się społeczność open source.

Daleki Wschód przoduje

Linux błyskawicznie przyjmuje się w organizacjach Dalekiego Wschodu. Głównym powodem zainteresowania alternatywą dla Microsoftu jest chęć maksymalnego obniżenia kosztów użytkowania sytemów komputerowych.

Według badań IDC w 2005 roku wzrost sprzedaży licencji na linuksowe desktopy wzrósł prawie o 50 procent, podczas gdy w segmencie Windows przyrost wyniósł zaledwie 14 procent. Olbrzymie zyski z zainteresowania pingwinem na Dalekim Wschodzie czerpie Dell. Zdaniem Billa Amelio, wiceszefa firmy do spraw Azji i Japonii, największe zapotrzebowanie widoczne jest - identycznie jak w pozostałych rejonach świata - w dziedzinie serwerów.

W Chinach tymczasem rząd zadecydował za obywateli i postanowił uczynić z Linuksa główny oręż w walce z dominacją Ameryki. Do ruchu przyłączyło się wiele chińskich banków ogłaszając plany migracji do tańszych i wydajniejszych rozwiązań open source.

Czyżby więc mylili się pracownicy Microsoftu wieszcząc zmierzch oprogramowania dostępnego na bardziej liberalnych licencjach (patrz artykuł "Open source coraz mniej atrakcyjne?")?...


Zobacz również