Los Angeles pozywa GTA: San Andreas

Przedstawiciele administracji Los Angeles oskarżyłi firmę Take-Two Interactive Software o sprzedaż pornografii dzieciom. Chodzi oczywiście o głośną i doskonale sprzedającą się grę "Grand Theft Auto: San Andreas". Znalazły się w niej ukryte wcześniej pikantne sceny, które można było odblokować specjalnym patchem "Hot Coffee" pobranym z Internetu.

Rockard Delgadillo, reprezentujący Miasto Aniołów adwokat, oskarżył wydawcę gry o zatajenie pornograficznej zawartości w celu uniknięcia oznaczenia "AO" (Adults Only) czyli "Tylko dla dorosłych" co zamknęłoby "GTA: San Andreas" drogę na półki największych sprzedawców. Zamierza on udowodnić, że ostre sceny były umieszczone w kodzie gry od początku a Take-Two świadomie wprowadziła w błąd zarówno komisję oceniającą, jak i całe społeczeństwo. Delgadillo oskarża też wydawców gry o to, że już po wybuchu skandalu oficjalnie twierdzili, że to hakerzy zmodyfikowali pierwotną wersję gry, a dopiero po tygodniu niechętnie przyznali, iż sceny seksu są zawarte w oryginalnym kodzie "Grand Theft Auto: San Andreas".

Ostatniego lata ESRB (Entertainment Software Rating Board) po wnikliwym śledztwie zdecydowała się na nietypowy krok i zmieniła oznaczenie GTA z wcześniejszego niższego na najwyższe "Tylko dla dorosłych". Take-Two musiała przyjąć z powrotem wszystkie egzemplarze gry i przepakować w nowe pudełka z nowym oznaczeniem. Największe sieci sprzedaży nie chciały już ich widzieć na swoich półkach, a firma poniosła gigantyczne straty. Teraz wydawca ma definitywnie zaprzestać kierowania reklam "GTA: San Andreas" ku dzieciom, zwrócić 10 milionów dolarów zysku uzyskanych ze sprzedaży 200 000 sztuk gry w samej tylko Kalifornii, ostrzec wszystkich użytkowników, którzy kupili grę bez etykiety "tylko dla dorosłych" i zapłacić grzywny w wysokości 2500 dolarów za każde nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd oświadczenie od czasu wykrycia całej afery.

Całe to zamieszanie sprawiło, że giełdowi analitycy obniżyli swoją ocenę dotyczącą ryzyka inwestycyjnego. Krytyczna opinia sprawiła, że cena akcji Take-Two spadła o 13,7%. Kosztują teraz 14,69 dolara, co oznacza, że znalazły się na najniższym od 2003 roku poziomie.

Przypomnijmy, że pozew to kolejna odsłona afery związanej z modyfikacją "Hot Coffee". Pisaliśmy już o niej między innymi w artykule Hillary Clinton: skończyć z porno w GTA!


Zobacz również