Makro-rola informatyki w przyszłości Polski

Największe korzyści polskiej gospodarce może przynieść upowszechnienie technologii informatycznych w sektorze usług. Udział inwestycji w TIT we wzroście PKB może sięgnąć nawet 25% - ocenia ekspert Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Podczas spotkania w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji Marcin Piątkowski, ekspert Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przedstawił swoje opracowanie dotyczące wpływu technologii informatycznych (TIT) na rozwój polskiej gospodarki i społeczeństwa informacyjnego.

Piątkowski opisuje cztery kanały wpływu technologii teleinformatycznych (TIT) na wzrost gospodarczy:

1. produkcja towarów i usług TIT;

2. wzrost wydajności produkcji w sektorze TIT, który przyczynia się

do wzrostu ogólnej wydajności (total factor productivity - TFP);

3. inwestycje w TIT jako wkład przy wytwarzaniu innych towarów i usług;

4. wzrost TFP w branżach nie produkujących TIT spowodowany produkcją i wykorzystaniem TIT poprzez tzw. efekty zewnętrzne

Inwestycje w informatykę potrzebują dobrych warunków

Piątkowski ocenia, że Polska i cztery inne kraje (Czechy, Węgry, Słowacja, Słowenia) przyspieszyły swoją konwergencję z 15 krajami Unii Europejskiej w dużej mierze dzięki inwestycjom w IT, które miały duży udział we wzroście PKB. Według oceny autora opracowania, w latach 1995-2001 w Polsce inwestycje te średnio odpowiadają za blisko 1% w niemal 5-proc. rocznym tempie wzrostu PKB. Powyżej 1 punktu proc. udział ten wyniósł we wzroście PKB na Węgrzech, w Czechach i Stanach Zjednoczonych (średnia dla UE jest porównywalna ze średnią dla Polski).

Dla porównania Bułgaria, Rosja i Rumunia pozostały z tyłu i według autora dokonało się to głównie za sprawą niskich inwestycji w TIT. O ile w Piętnastce starej Unii wydatki te przekraczają 7% wartości PKB, to we wspomnianych krajach jest to do 3%. W Polsce wydatki na TIT także nie stanowią zresztą istotnej kwoty w PKB (nieco ponad 4%).

Piątkowski wykazuje, że niskim nakładom na TIT - a potem niskiemu udziałowi tychże we wzroście PKB - towarzyszy niska jakość otoczenia gospodarczego, instytucjonalnego (przytacza jako dowód wyniki przygotowanego przez siebie Indeksu Nowej Gospodarki, rankingu państw pod względem jakości m.in. przepisów, infrastruktury, otwartości handlu, rozwoju sektora finansowego, wydatków na badania i rozwój). Wspomniani outsiderzy plasują się w rankingu rzeczywiście nisko, ale i Polska notowana jest w dolnej jego części...

Nadzieja w usługach

Piątkowski ocenia, że TIT ma szansę wnieść nawet 25% rocznego wzrostu PKB do roku 2025. Sektor produkcji technologii teleinformatycznych jest jednak zbyt mały, aby być dźwignią wzrostu - uważa. Zdecydowanie większy potencjał mają za to sektory użytkujące technologie teleinformatyczne. Proporcja w Polsce poszczególnych sektorów jest następująca: ok. 5% udziału w PKB ma sektor produkcji technologii teleinformatycznych, około 30% - sektor użytkujący te technologie. Reszta przypada na sektory nieużytkujące technologii teleinformatycznych. Zbliżona proporcja występuje w Piętnastce "starej Europy", w USA (tutaj jednak udział sektora produkcji TIT jest wyższy, sięga 10%, podobnie jak w Czechach czy na Węgrzech).

Jednocześnie branże produkujące i użytkujące TIT notowały najszybsze wzrosty wydajności pracy. W Polsce w latach 1993 - 2001 wydajność w tych branżach wzrosła odpowiednio o 5,8% i 4,8%, podczas gdy wskaźnik dla całej gospodarki wynosił 3,3%. Tendencja do podnoszenia w tych branżach wydajności pracy ponad średnią gospodarek widoczna jest także np. w USA, UE-15, w przypadku Czech i Słowacji.

Drugi poziom wtajemniczenia

Co ciekawe jednak, tylko w USA wzrost wydajności w sektorze usług był wyższy niż w przemyśle (blisko 5%, wobec ok. 2% w Polsce, Czechach i ok. 1,5% w UE-15). Autor dochodzi na tej podstawie do wniosku, że konwergencja poziomów gospodarek oparta na technologiach informatycznych jest procesem dwufazowym. W pierwszej fazie wynika ze wzrostu wydajności w przemyśle użytkującym TIT i przez wzrost produkcji sektora TIT (głównie dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym). Później wzrost wydajności zwalnia wraz z wyczerpywaniem się prostych rezerw wzrostu.

Dlatego też w drugiej fazie szybki wzrost wydajności musi się opierać na poprawie efektywności sektora usług i branż nieużytkujących ICT. To jednak wymaga, aby inwestycjom w TIT towarzyszyło podnoszenie jakości zarządzania, reorganizacja procesów produkcyjnych, poprawa jakości kapitału ludzkiego i otoczenia gospodarczego. Jak ocenia Piątkowski, do tej pory zatem tylko USA udało się przejść do drugiej fazy dzięki lepszemu otoczeniu gospodarczemu oraz wyższej jakości zarządzania.

Jedna czwarta wzrostu PKB z IT

Autor rozważa zatem jeszcze, co by było, gdyby w Polsce wzrost wydajności w wybranych branżach sektora usług (np. w handlu detalicznym i hurtowym) osiągnął ten sam poziom co w USA. Dodatkowy przyrost wydajności pracy w okresie 1995-2001 wynosiłby ponad 22% (albo 0,73%).

TIT miałyby także duży udział we wzroście PKB w Polsce do roku 2025. Przy 5-proc. realnym wzroście inwestycji w TIT (nie wliczające potencjalnego wzrostu produkcji sektora TIT oraz efekty zewnętrzne użytkowania TIT) finalny udział TIT we wzroście PKB wyniósłby 9,3%; przy 15% wzroście inwestycji byłoby to nawet 20%. Wliczając te dwa dodatkowe kanały, wkład TIT do wzrostu PKB do roku 2025 przekroczyłby... 25%.

Potrzeba promocji inwestycji w IT

Autor rekomenduje na koniec podnoszenie jakości otoczenia gospodarczego dla inwestycji w TIT np. poprzez reformy fiskalne, podnoszenie elastyczności rynków pracy, zmniejszanie barier administracyjnych, poprawę prawa i sądownictwa. Postuluje także promowanie inwestycji w TIT w sektorach ich nie użytkujących, szybszy rozwój publicznych usług elektronicznych i elektronicznych zamówień (np. przez wprowadzenie obowiązku stosowania elektronicznej drogi komunikacji między administracją publiczną a firmami), promowanie rozwoju sektora ICT, w szczególności produkcji oprogramowania.


Zobacz również