Marmur i beton

Scenariusz czekał na realizację kilkanaście lat. W 1977 roku władze zezwoliły na projekcję tylko w jednym warszawskim kinie. Kiedy wieczorem, 7 marca 1981 roku, telewizja odwołała emisję, wiadomo już było, że Wajda nakręcił film kultowy.

Scenariusz czekał na realizację kilkanaście lat. W 1977 roku władze zezwoliły na projekcję tylko w jednym warszawskim kinie. Kiedy wieczorem, 7 marca 1981 roku, telewizja odwołała emisję, wiadomo już było, że Wajda nakręcił film kultowy.

Agnieszka (Krystyna Janda) należy już do pokolenia, które otweira drzwi kopniakiem

Agnieszka (Krystyna Janda) należy już do pokolenia, które otweira drzwi kopniakiem

Film o robieniu filmu z fragmentów filmów. Tak w ogromnym skrócie, i pozwalając sobie na duże uproszczenie, można opowiedzieć Człowieka z marmuru. Reżyser Burski kreuje bohatera pracy socjalistycznej, reżyser Agnieszka odkrywa gorzką i groteskową prawdę, montując swój film dyplomowy z fragmentów kronik filmowych, reżyser Wajda czeka na prawo do rozpoczęcia zdjęć, a potem jest świadkiem tego, jak czujna władza ludowa próbuje skazać jego dzieło na zapomnienie. W istocie jest to, mająca swój dalszy ciąg już w rzeczywistości, historia o zmaganiach twórców z bezduszną biurokracją i ukrytymi za drzwiami wysokich urzędów ludźmi, pociągającymi za sznurki. Cień Franza Kafki snuje się po korytarzach gmachu UB, w którym przyjaciel Birkuta dosłownie rozpływa się w powietrzu.

To są zastrzeżone materiały

Scenariusz Aleksandra Ścibora-Rylskiego, który najpierw ukazywał się w odcinkach w Kulturze, powstał w 1963 roku, ale dopiero po trzynastu latach władze zezwoliły Wajdzie na realizację filmu. ówcześni decydenci zabronili publikowania bez zgody odpowiedniego wydziału Komitetu Centralnego jakichkolwiek zapowiedzi i materiałów, w których pozytywnie odnoszono by się do powstającego dzieła. Na łamach prasy ukazywały się kuriozalne tendencyjne artykuły i pseudodyskusje, w których udowadniano, że powstał obraz chybiony, będący w isto-cie jednym wielkim nieporozumieniem. W Głosie Pracy na przykład opublikowano wypowiedzi członków Klubu Społecznych Recenzentów Filmowych. Podnosiły się głosy sentymentalne. Józef Jesień, sekretarz Rady Zakładowej przy Rejonie Dróg Publicznych w Miechowie: Ale przyznam się do uczucia niesmaku, które wyniosłem z projekcji. Bo właśnie moje wspomnienia, moje wzruszenie zostały tu zdeformowane. Zdarzały się też wypowiedzi ludzi mniej zaangażowanych emocjonalnie, za to umiejących trzeźwo ocenić sytuację. Eugeniusz Wojciech, normista, organizator produkcji w Zakładach Urządzeń Klimatyzacyjnych i Automatyki Przemysłowej w Łodzi: Ja jestem bezpartyjny, ale uważam z kolei, że filmowa sylwetka sekretarza partii w Nowej Hucie to zupełne nieporozumienie. Nowa Huta nie pozwoliłaby sobie na kabotynów na takim stanowisku. Z kolei w Walce Młodych pojawił się przedruk z innej gazety: Jest to film paradoksalny, zwłaszcza w odbiorze. Jest to dla mnie film antywajdowski, bo dotychczasowe dzieła tego reżysera były bardzo szydercze w stosunku do tradycji narodowej, antyheroiczne. Zbigniew Załuski w Literaturze nie krył swojego żalu: (...) dlaczego nam, dziś, już na emeryturze, za naszą robotę, głód, reumatyzmy, gruźlice zastarzałe, zmarnowaną młodość, dlaczego nam Wajda napluł w mordę tą szynką, którą karmi przodownika pracy? Tuż po premierze w oficjalnych drukowanych wypowiedziach w ogóle nie zwracano uwagi, że krytyka dotyczyła nie tylko lat 50., ale przede wszystkim czasów współczesnych. Walcząca z nomenklaturą Agnieszka w którejś ze scen, stojąc na dachu jednego z nowohuckich budynków mówi do kamery - mamy rok 1976. Nie ma wątpliwości, że władza doskonale zdawała sobie sprawę z prawdziwej wymowy filmu, ale było jeszcze za wcześnie, żeby mówić o bieżących wypaczeniach.


Zobacz również