Medieval: Total War - Viking Invasion

Premiera Rome: Total War coraz bliżej, na razie zaś możesz skrócić sobie oczekiwanie, zasiadając do Medieval: Total War, odświeżonego przez rozbudowany expansion pack.

Premiera Rome: Total War coraz bliżej, na razie zaś możesz skrócić sobie oczekiwanie, zasiadając do Medieval: Total War, odświeżonego przez rozbudowany expansion pack.

Ekipie z The Creative Assembly udało się osiągnąć efekt rzadko spotykany przy rozszerzeniach: przedłużyli żywotność produktu ponad dwa razy. W Viking Invasion znalazła się nowa kampania, a kampanie z głównej gry są rozszerzone o trzy nowe frakcje i dodatkowe jednostki. Dodatek zawiera wszystkie opublikowane wcześniej poprawki oraz wprowadza znaczące zmiany w niektórych elementach bitew i drzewie rozwoju technologii. Można odnieść wrażenie, że nowa kampania to jedynie pretekst, aby posadzić gracza na powrót przed właściwą grą Medieval: Total War. Tyle gwoli wprowadzenia.

Brytania roku pańskiego 793

Bitwa o trzy chałupy pomiędzy mężnymi Irami a wrażymi Sasami. W kłębowisku walczących widać wszystkie nowe oddziały tych frakcji.

Bitwa o trzy chałupy pomiędzy mężnymi Irami a wrażymi Sasami. W kłębowisku walczących widać wszystkie nowe oddziały tych frakcji.

Nowa kampania, The Vikings, obejmuje okres 300 lat przed początkiem kampanii określanej w podstawowej wersji Medievala jako Early Period. Teatrem działań są jedynie Wyspy Brytyjskie i niewielki fragment Skandynawii. Historycznie rzecz ujmując, okres ten to czasy zapaści cywilizacyjnej Brytanii, zapoczątkowanej inwazją Sasów. Cesarstwo porzuciło dawną prowincję, nie podejmując się ponoszenia kosztów obrony niezbyt dochodowych ziem. Legiony spakowały dobytek i wyruszyły na południe, eskortując rzymskich notabli. W rezultacie na wyspach powstały liczne, drobne królestwa toczące walki z kolejnymi falami najeźdźców i ze sobą nawzajem. U schyłku ósmego wieku Wyspy Brytyjskie zamieszkiwał konglomerat częściowo ze sobą wymieszanych narodów celtyckich, saskich, piktyjskich i dawnych zromanizowanych plemion brytyjskich.

W kampanii obejmujesz przywództwo nad jedną z takich frakcji. Do dyspozycji masz Sasów, Mercian, Northumbrian, Waliczyków, Szkotów, Irów no i oczywiście pogańskich najeźdźców - Wikingów. Rozgrywka nie ma opcji chwalebnych zdobyczy - jedyną drogą do zwycięstwa jest zjednoczenie Brytanii. Podobnie jak w innych kampaniach, gra daną frakcją ma ustalony poziom trudności, modyfikujący ogólne ustawienia. Każda nacja ma też specyficzny zestaw jednostek wojskowych, z których większość przygotowano specjalnie na potrzeby tej kampanii.

Łomot ponad wszystko

Militarny profil rozgrywki widać również w drzewie technologicznym dla biorących udział w walce frakcji. Gospodarka została odsunięta na plan dalszy, zaś werbunek wojsk jest ułatwiony. Pamiętaj o tym, aby już na samym początku gry nie paść łupem wrogów. Intensywny rozwój militarny i grabież to klucz do sukcesu. Oczywiście w tej dziedzinie Wikingowie nie mają sobie równych - ich możliwości bogacenia się kosztem innych są co najmniej wybitne. Żadna nacja nie jest w stanie pozyskać tyle gotówki (niestety, są to wciąż te same, umowne floreny) za zniszczone podczas bitwy budynki, a brodaci wojownicy wysiadający z drakkarów okazują się w bezpośrednim starciu, delikatnie mówiąc, trochę niesportowi. Dodatkowo, Wikingów nie obowiązuje część zasad dotyczących transportu morskiego, pomijając oczywiście fakt, że ich łodzie pokonują kilka pól naraz (w zależności od typu). Armia wikińska po bitwie nie potrzebuje portu, aby wsiąść ponownie na pokład i ruszyć ku kolejnym wesołym przygodom. Skandynawskie długie łodzie były lekkie i miały małe zanurzenie, co pozwalało im lądować wygodnie na plażach bądź podążać w górę płytkich rzek. Wieść niesie, że pewien szkocki władca z właściwym sobie celtyckim poczuciem humoru obiecał w czasie negocjacji ze swoim nordyckim kolegą, iż odda mu tyle swego kraju, ile ten zdoła okrążyć drakkarem. Miał zapewne na myśli jedną z północnych wysepek, lecz równie dowcipny Wiking popłynął w górę jednej z rzek, kazał swej załodze wziąć statek na plecy i udać się w ten sposób ku drugiemu brzegowi. W efekcie tych finezyjnych żartów trzecia część kraju zmieniła właściciela.

Z zawodu Wikinga najbardziej to lubię...

...dalej mistrza Mleczki nie będę cytował, kto zna ten zna, kto nie zna, niech nadrabia braki. Za to z całego dodatku najbardziej lubię główną grę, dzięki zmianom w niej wprowadzonym. W zasadzie zasiadłem do niej na nowo, nie tylko zarywając noc po nocy, ale nawet zawalając termin zdania recenzji do redakcji. To już o czymś świadczy...

Łukasz M. Wiśniewski

Barbarzyński i pogański

Nie zgadzam się z opinią, że kampania The Viking to tylko pretekst do wydania dodatku usprawniającego główną grę. To prawda, że rozbudowa prowincji nie trwa długo, jednak sama rozgrywka ma niesamowity klimat. Spróbuj wygrać bitwę o dwie kurne chaty na błotnistym polu, w której Berserkerzy będą bić się z saksońskim fyrdem, a poznasz niesamowity klimat mrocznego, barbarzyńskiego średniowiecza. Szkoda, że autorzy gry, zamiast siedzieć nad Rome: Total War, nie przygotowują kampanii do Medievala, noszącej tytuł Dark Ages i rozpoczynającej się w chwili upadku Cesarstwa Rzymskiego na zachodzie.

Jacek L. Komuda


Zobacz również