Męskie kino czy pół kina?

W filmach polskich reżyserów role dla aktorek rzadko wychodzą poza schemat matki, żony i kochanki, ewentualnie córki - passus Kondrata lub schemat Pasikowskiego - prostytutki i złej kobiety. Bohaterki te zredukowane zostały do funkcji ozdobnika głównego bohatera.

W filmach polskich reżyserów role dla aktorek rzadko wychodzą poza schemat matki, żony i kochanki, ewentualnie córki - passus Kondrata lub schemat Pasikowskiego - prostytutki i złej kobiety. Bohaterki te zredukowane zostały do funkcji ozdobnika głównego bohatera.

Czy polscy reżyserzy obawiają się prawdziwych kobiet? Kinga Dunin, pisarka i feministka, kiedyś w swym felietonie w "Wysokich Obcasach" (sobotni dodatek do "Gazety Wyborczej"), zastanawiała się, czy polskie kino robione jest "przez chłopców, dla chłopców i o chłopcach". Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że polscy twórcy filmowi nie dostrzegają kobiet, a już na pewno nie uznają za słuszne powierzyć aktorkom ról, wymagających nieco więcej niż tylko ładnego wyglądu na ekranie. W polskim kinie brakuje postaci kobiecych - wszędzie tylko chłopcy. Gdzie te kobiety! - chciałoby się zawołać.

Jeśli demokracja bez kobiet to pół demokracji, to z całą pewnością można zaryzykować tezę, że kino bez prawdziwych bohaterek to tylko pół kina...

Na świecie

Dominika Ostałowska:

Niewątpliwie od paru lat nie ma zbyt wielu ciekawych ról dla aktorek - można powiedzieć, że stało się to już zasadą. Chociaż ja akurat nie mogę narzekać, bo miałam to szczęście, że w filmach, w których zagrałam, role kobiece były czymś więcej niż tylko dodatkiem do męskiej roli. Wydaje mi się, że również role męskie są jednowymiarowe, stereotypowe. To wynika ze scenariuszy, które kierowane są do realizacji. To konsekwencja tego, co się dzieje w kinie

- polskie filmy są o niczym.

W box office'ach na całym świecie królują filmy, w których role kobiece są wyraziste, a na dodatek są to role główne. Czy to komedia romantyczna (Powiedz tak z Jennifer Lopez), czy kino akcji (Aniołki Charliego lub Tomb Rider), czy dramat psychologiczny - panie na ekranie pojawiają się w rolach głównych, mają sporo do zagrania, a ich aktywność prywatno-zawodowa nie ogranicza się do 3 K (czyli niemieckiego trójkąta Kinder - Kueche - Kirche, co oznacza: dzieci - kuchnia - kościół). Tego typu bohaterki filmowe mają długą tradycję - od Vivien Leigh jako Scarlet O'Hara (Przeminęło z wiatrem), po postacie, w które wcielała się w latach 70. Pam Grier, czy agentkę Danę Scully (Archiwum X, także jako film fabularny).

Schemat "M"

W Polsce aktorki rzadko mają do zagrania coś więcej niż tło czy ozdobę głównego bohatera. Niektórzy złośliwcy mówią nawet, że jeśli aktorka chce pojawić się w dużej roli, musi sama sobie film wyreżyserować, tak jak to zrobiła Krystyna Janda (Pestka).

Zasadniczo aktorki grają role nie wybiegające zbytnio poza tzw. schemat Machulskiego. Trzeba jednak przyznać reżyserowi, że w swym serialu telewizyjnym (Matki, żony, kochanki) przedstawił różne typy kobiet - to one są głównymi postaciami. To one są aktywne, mają coś do powiedzenia, mają rodziny, swoje problemy. Popularność serialu może oznaczać, że wielu widzów (zapewne także i płci męskiej) spragnionych jest filmów, przedstawiających prawdziwe życie.


Zobacz również