Mężczyźni wolą groźne psy

Mężczyźni są w stanie wydać wszystkie pieniądze na swoje zabawki - pomyślałem, kiedy za niemałą kwotę 25 dolarów byłem przez miesiąc oficjalnym sponsorem internetowej listy dyskusyjnej poświęconej pracującym psom.

Mężczyźni są w stanie wydać wszystkie pieniądze na swoje zabawki - pomyślałem, kiedy za niemałą kwotę 25 dolarów byłem przez miesiąc oficjalnym sponsorem internetowej listy dyskusyjnej poświęconej pracującym psom.

Psy w Internecie po raz pierwszy pojawiły się w USA na początku lat 90., kiedy użytkownicy sieci Usenet zaczęli wymieniać między sobą informacje na temat ich czworonogich ulubieńców. Przez ostatnich 7 lat własnych stron internetowych doczekały się wszystkie amerykańskie i część europejskich organizacji kynologicznych. Obecnie w sieci funkcjonuje kilkadziesiąt list dyskusyjnych, których subskrybentów można liczyć w dziesiątkach tysięcy. Wielu z nich ma własne adresy WWW.

Miłośnicy psów rasowych, którzy potrafią opowiadać o nich godzinami, dzielą się na zagorzałych zwolenników wystaw - czyli konkursów piękności - i ludzi, których najbardziej interesuje charakter psa i jego przydatność do wykonywania określonych zadań. Do tych ostatnich skierowana jest znakomita część psiej cyberprzestrzeni.

Kupić, zamienić

Konsumpcyjne szaleństwo, bazujące na wypełnianiu formularzy i wysyłaniu ze względów bezpieczeństwa faksem numeru własnej karty Visa, obecnie można rozpocząć z kilkudziesięciu miejsc w USA i Europie. Dla większości wymienionych producentów Internet stanowi bowiem wygodną formę sprzedaży, z której wpływy przekraczają częstokroć tradycyjne przychody osiągane dzięki sklepom i rozsyłanym katalogom domów sprzedaży wysyłkowej. Dla Brytyjczyków obecnych w Sieci - dzięki serwisom, takim jak British Canine Shopping Centre, uruchomienie sprzedaży internetowej stanowi często wstęp do prawdziwego biznesu. W odpowiedzi na prośbę o papierowy katalog można często otrzymać zwykłą pocztą kilka stron z odręcznie opisanymi produktami

Jeśli kasety wideo, to - oczywiście - doskonały sklep Eda Frawleya, który na Zachodnim Wybrzeżu ma własne studio nagraniowe Leerburg Studios, a część materiałów licencjonuje od producentów europejskich. W przypadku sprzętu sprawa jest trudniejsza - dobrej jakości, lecz drogie "zabawki" rozprowadza All American Supplies, któremu ostatnio przybyła konkurencja w postaci czeskiego Gappaya. Niezły jest również Max200, ale tam można dostać tylko wybrane produkty. Obroże Innoteca i Tri-tronicsa kupuje się u Dobbsów, odkąd Dressler podniósł ceny. Książki to domena Marka Plonsky'ego dorabiającego na Berkley do naukowej diety. Książkami, które w większości można przed zakupem przewertować, zaczął też handlować Frawley. Klasyczny "Schutzhund" Helmuta Raisera w niezłym angielskim tłumaczeniu pojawił się po raz pierwszy właśnie w ofercie Leerburg Videos. W oprogramowanie, w tym bazy danych, zaopatruje się w MZ Software. Wprawdzie miesięczny abonament na uaktualnienia kosztuje prawie 100 DM, ale za to aplikacja działa bez zarzutu, a Niemcy, którzy prowadzą ten interes, są bardzo sumienni we wpisywaniu danych.

Zakupów we wszystkich wymienionych przypadkach dokonuje się kartą kredytową, wpisując swoje dane w specjalnym formularzu na stronach WWW. Każdy z szanujących się producentów, oferujących produkty w Internecie, ma w kynologicznym światku ugruntowaną renomę, co spowodowane jest faktem, że przed dokonaniem transakcji można nawiązać z nim osobisty kontakt. Tak postępują setki Amerykanów i coraz więcej Europejczyków.

Podyskutować warto

Psy pracujące, z naciskiem na zwierzęta strzegące naszej posiadłości, służące w policji i wojsku lub używane w sporcie, doczekały się w Internecie zagorzałych wielbicieli. Listy dyskusyjne - Tracking, BiteHard, Protection Dogs Discussion List, Search and Rescue czy Scent - prowadzone są od kilku lat przez osoby prywatne, mieszkające najczęściej w USA. Grupa aktywnych i biernych (lurkers) uczestników dochodzi do kilku tysięcy. Protection Dogs, jedna z najstarszych list w cyberprzestrzeni - bo założona w 1993 r. - poświęconych psom, ma 400 aktywnych korespondentów.

Kilkanaście list dyskusyjnych w USA jest zastrzeżonych tylko dla członków określonej organizacji bądź licencjonowanych treserów. Przyznanie się, że na listę zapisaliśmy się zupełnie przypadkowo, może równać się wypisaniu z niej. Postępują tak na ogół moderatorzy związani służbowo z American Kennel Club, którzy pilnie baczą, by na liście trenerskiej Obiedience nie znalazł się nikt poza zawodowymi trenerami. Z podobnym przyjęciem można spotkać się na listach policyjnych, których uczestnicy rekrutują się spośród oficerów jednostek K9, na co dzień pracujących służbowo z psami. Większość jednak grup dyskusyjnych jest wyjątkowo otwarta dla nowych, niedoświadczonych miłośników psów.

Nieprzypadkowo w ub.r., w fińskim miasteczku Turku, Amerykanie zwyciężyli drużynowo w najważniejszych światowych zawodach psów obrończych, czyli Welt Meisterschaft fur Deutsche Schaferhunde. Oprócz wielostopniowej klasyfikacji, która na kontynencie północnoamerykańskim pozwala wybrać najlepszych przewodników, i demokratycznym regułom wyznaczającym w drodze konkursu kapitana kadry narodowej, Amerykanie cechują się niespotykaną chęcią do komunikowania się między sobą, co - jak dowodzi rezultat z Turku - jest jednym z warunków międzynarodowego sukcesu.

Na listach dyskusyjnych toczy się nie tylko spory o metodę szkolenia, ale przede wszystkim próbuje utrzymać rynek psów pracujących i osobiste znajomości. W przypadku osób ze Starego Kontynentu znajomości te są wyłącznie werbalne, a adwersarza zza oceanu można spotkać tylko na organizowanych w Europie mistrzostwach świata. Podczas mojej pierwszej amerykańskiej podróży na lotnisku przywitała mnie osoba z American Kennel Club, przypadkowo poznana na liście dla trenerów AKC. Przez długi czas nie mogłem uwierzyć, że moim rozmówcą jest sześćdziesięciokilkuletni mężczyzna z pasją hodujący sympatyczne chesapeake bay retrievery. Krótkie, paryskie wakacje w 1996 r. zakończyły się nocnymi eskapadami na cmentarz Pere la Chez, gdzie wraz z kilkoma francuskimi przyjaciółmi z Protection Dogs Discussion List na zlecenie merostwa trenowaliśmy owczarki belgijskie malinois do ochrony cmentarza przed nieproszonymi gośćmi.

Psi biznes

Istotnym elementem całej zabawy jest - oczywiście - psi biznes, na który zarówno w Europie, jak i przede wszystkim w USA kynolodzy wydają krocie. Najaktywniejsi uczestnicy list dyskusyjnych mają rzecz jasna własne strony WWW, na których promują nie tylko własne psy, ale również produkty. Listy dyskusyjne są natomiast w większości prywatne i komercyjne reklamy mogą pojawiać się tam jedynie w ograniczonym zakresie. Psi biznes zatem ogranicza się głównie do stron WWW, które częstokroć przybierają formę serwisów informacyjno-handlowych, np. British Canine Shopping Centre, Cyber Pet czy Canine On-line.

Jednak robienie interesów w sieci polega na tym, że obie strony znają swoje poglądy na siłowe aportowanie czy siad w marszu i mają do siebie zaufanie. Najczęściej oprócz sprzętu, kaset wideo i książek sprzedaje się i kupuje psy. Nie od dziś wiadomo, że decyzja o zakupie jest co najmniej w 50% uzależniona od zaufania do hodowcy.

Obecnie przymierzając się do kupna szczeniaka owczarka belgijskiego malinois, zaczynam od elektronicznej korespondencji z ludźmi, przede wszystkim z Andre Varlet z Paryża, wielokrotnym zwycięzcą Championnate du Ring, i Dianne von Christel z Los Angeles, która rokrocznie sprowadza psy z Amsterdamu. Staram się też dokładnie przestudiować historię rasy z książek dostępnych na WWW. Mogę wtedy zdecydować, z jakiego kraju - Belgii, Holandii, Niemiec, Francji czy USA - chcę sprowadzić zwierzę. Wstępnie postanawiam też, z jakiej linii mają pochodzić kluczowi przodkowie mojego czworonożnego przyjaciela. Potem wybieram kennel, czyli hodowlę, co jest zadaniem najtrudniejszym, gdyż do hodowcy trzeba mieć stuprocentowe zaufanie. Wreszcie kolejny list oznacza uzgodnienie warunków. Cenę ustala najczęściej rynek i nie jest ona przedmiotem długich negocjacji. Z reguły o jej ostatecznym wymiarze dowiaduję się już przy odbiorze szczenięcia. Gdy spodobam się hodowcy, ofiaruje mi nawet kilkusetmarkowy upust.

Najważniejsze jest wcześniejsze, co najmniej półroczne, uzgodnienie warunków, przy których pytanie: "pies czy suka" wydaje się być najbardziej trywialnym. Przede wszystkim chodzi o wartość szczenięcia, którą może ocenić jedynie hodowca. Ze swej strony zamawiam najlepsze zwierzę w miocie do określonego rodzaju pracy, w moim przypadku - do określonej z góry dyscypliny sportu, hodowca zaś decyduje, który to będzie szczeniak. Robert Aerts, holenderski mistrz świata FCI z 1995 r., może powiedzieć np. tak: "Nie gwarantuję, że ten pies będzie mistrzem świata, ale będzie gryzł". Umowa, którą podpisuję z wirtualnym - na razie - hodowcą oznacza, że jeśli pies ten będzie miał dysplazję stawu biodrowego (najczęstsza choroba dużych ras) lub nie będzie gryzł, co okaże się jak skończy rok, wtedy po prostu zwracam go hodowcy. Często bowiem w rachubę wchodzą niebagatelne pieniądze. Za dwukrotnego mistrza świata owczarka niemieckiego Orry von Haus Antverpa Japończycy zapłacili prawie 100 tys. dolarów. Wielokrotny champion wystawowy rottweiler Ken von Schwaigger Wappen trafił do europejskiego hodowcy ponoć za "grubo ponad 200 tys. dolarów". Mniejsze, ale równie istotne dla obu stron, transakcje są obecnie zawierane w dużej liczbie poprzez pocztę elektroniczną.

Psy na start

Tym, czym jednak żyje świat list dyskusyjnych, nie są wielkie pieniądze i niebagatelne interesy, ale przede wszystkim zawody i seminaria. Na stronach Schutzhund.com lub Dog Zone można przeczytać, co w danym miesiącu oferuje Europa, Australia i Ameryka. Wiadomo gdzie wykłada Helmut Raiser, Dean Calderon czy Wayne Symanovich. Wiadomo kto jedzie do Szwajcarii na tegoroczne wydanie WUSV, jaki skład przyjedzie do Czech na IPO/FCI czy wreszcie kto pojawi się na niemieckiej imprezie Bundessieger Prufung organizowanej w Ludwigshafen. Wyniki najczęściej 2-dniowych zawodów już po pierwszym dniu trafiają na czyjeś strony WWW i listy dyskusyjne. Później gratulacjom, ocenom i anegdotom nie ma końca.

Z życia jednej listy

Założona przez Neala Wallisalista w 1993 r. Protection Dogs Discussion List, w skrócie PDL, poświęcona jest głównie pracy z psami obrończymi, używanymi zarówno do pracy, jak i sportu. Przez cztery lata jej istnienia subskrypcję zamówiło ok. 5 tys. osób. Rok temu, po przejęciu moderacji przez Marka Ferrasciego, z listy wyłamało się lub wyrzucono prawie 15 aktywnych jej uczestników, którzy w ciągu miesiąca postawili własny serwer, uruchamiając listę BiteHard. Merytorycznie PDL jest bardziej skoncentrowany na szkoleniu psów, zaś BiteHard służy głównie do wymiany plotek i informacji kynologicznych.

Psy zagraniczne

1. Na stronie amerykańskiej organizacji kynologicznej American Kennel Club, stowarzyszonej z FCI, promowany jest m.in. program Good Citizen dla właścicieli psów, którzy chcą żyć w zgodzie z sąsiadami (http://www.akc.org/).

2. Największa na świecie wystawa psów rasowych Crufts od roku podaje wyniki kolejnych edycji imprezy dla miłośników poszczególnych ras w Internecie (http://www.crufts.org.uk/)

3. DVG jest w USA tym dla właścicieli nierasowców, czym Schutzhund USA dla posiadaczy ich certyfikowanych pobratymców (http://webusers.anet-stl.com/~dvgamer/)

4. Oficjalna strona Schutzhund USA, amerykańskiej organizacji zrzeszającej miłośników psów obrończych, stowarzyszonej z niemiecką Schaferhunde Verein (http://www.igateway.net/~usagsdog/)

5. Dla policjantów Police Dog Homepage jest podstawową skarbnicą wiedzy o psach służbowych (http://www.best.com/~policek9/kats97.htm)

6. Von Christel Kennel jest przykładem uznanej po obu stronach oceanu hodowli owczarków belgijskich i holenderskich (http://www.atlantic.net/~vcristel/)

7. O psach pracujących można także poczytać na papierze m.in. w Dog Sports Magazine (http://www.prodogs.com/dmn/dogsport/index.htm)

8. Psi światek ma także swoich internetowych guru. Najważniejszą z nich jest Cindy Tittle Moore, która na bieżąco aktualizuje jeden z najważniejszych katalogów internetowych adresów (http://www.breeders.com/html/dogsites.htm)

9. Czesi weszli do cyberprzestrzeni stosunkowo późno. Dopiero w 1997 r. uruchomiono serwer Gappaya, producenta ekwipunku dla miłośników psów obrończych (http://login.eunet.no/~iceman/g/cze-kat.htm)

10. Wartością strony Eda Frawleya, producenta filmów o tematyce kynologicznej, nie jest grafika, ale fakt, że wszystkie kasety można zamówić przez Internet i otrzymać najdalej po 2 tygodniach (http://leeburg.com/table.htm)

11. Jedna z nielicznych niemieckich stron WWW, której właściciel MZ Software sprzedaje bazy danych zawierające zarejestrowane za Odrą owczarki niemieckie (http://www.mz-software.com/)

12. Dog Zone jest jednym z wielu serwisów informacyjnych, łączących z powodzeniem hobby z biznesem (http://www.dogzone.com/)

13. Oprócz sklepu z obrożami elektrycznymi, Dobbs Training Center prowadzi ośrodek szkoleniowy (http://www.dobbsdogs.com/)

14. Tylko dla właścicieli owczarka niemieckiego (http://www.gdconsulting.com.au/GSD/)

15. Posiadacze rottweilera mogą skorzystać z serwisu informacyjnego, poświęconego wyłącznie tej rasie (http://members.tripod.com/~RottHome/frames1.htm)

16. Jedna z pierwszych polskich stron internetowych poświęconych psom, opracowana w całości w języku angielskim (http://www.users.wineasy.se/marc/aki)

Polscy kynolodzy na start

Rodzimi hodowcy i miłośnicy psów do niedawna chowali głowę w piasek. Obecnie liczba czynnych serwerów poświęconych psom dobija pierwszej dziesiątki, a jedyna - jak dotąd - w kraju psia lista dyskusyjna obejmuje już kilkadziesiąt osób.

Polskie psy w Internecie doczekały się na razie ogólnego omówienia. Brak jeszcze wąsko wyspecjalizowanych serwerów poświęconych jednej rasie bądź grup dyskusyjnych zajmujących się jednym z psich sportów. Sieciowi psiarze zaczęli więc od rzeczy najprostszej, czyli serwerów informacyjnych, poświęconych psom różnej maści i autoramentu.

Popularność Dog Zone z USA chcą przebić pełną polonizacją, polskimi reklamami i rodzimymi dowiązaniami. Do tej pory powstały dwa serwisy "Nasze Rasowe i..." i serwer "Psy rasowe" prowadzony przez rzeszowski oddział Polskiego Związku Kynologicznego. Każdy z nich chce być podstawowym kompendium wiedzy o psach rasowych, giełdą zarówno zwierząt, jak i towarów, a także serwisem informacyjnym przynoszącym aktualne wieści o tym, co słychać w psim światku.

Na razie jednak - jak zauważa Grzegorz Mucha, administrator Uniwersyteckiego Centrum Komputerowego w Krakowie i jednocześnie moderator listy dyskusyjnej PSY - wszystko zaczyna się dopiero rozwijać. Pod koniec lipca br. krakowska lista miała niespełna 30 raczej biernych dyskutantów. Temat lipcowej powodzi w Polsce doczekał się kilku listów informujących o stanie wrocławskich hodowli, a także zmontowanej ad hoc akcji pomocy czworonożnym powodzianom.

Psia tematyka obecna jest również na kilku stronach domowych. Poświęcone owczarkowi collie, ogarowi polskiemu czy owczarkowi niemieckiemu, strony tworzone są przez właścicieli jednego, najwyżej dwóch psów danej rasy i zaliczają się do kategorii stron domowych. Ich przeciwieństwem są serwery komercyjne, jak należący do dystrybutora karmy Diamond i Corey czy zakładu szkolenia psów Domaszczyn. Część z nich, zgodnie ze sprawdzoną amerykańską praktyką, nie martwi się o znalezienie miejsca na serwerze, lecz zwraca się do prowadzącego serwis z prośbą o umieszczenie jedno- najwyżej dwustronicowej informacji.

Nagły wybuch internetowych pasji polskich kynologów należy zawdzięczać głównie udostępnieniu przez Polbox bezpłatnych kont i dodatkowo miejsca na serwerze WWW. W psim Internecie - tym razem bezpłatnie - specjalizuje się równie BiT Studio, jeden z licznych, lokalnych dostawców Internetu.

Estetyka psiego Internetu w polskim wykonaniu nie jest wyszukana, gdyż stosuje powszechnie dostępne środki, a jej kolorystyka przypomina słupy reklamowe. Niewielu projektantów stosuje ramki, stosunkowo niewiele jest też elementów aktywnych pisanych bezpośrednio w kodzie.

Psi Internet w Polsce dopiero się rozwija. Rozwija się jednak w dobrym kierunku - rzeczowej informacji, tekstu, zamiast plejady obrazków i maksymalnego zwiększania liczby zarówno jego wykonawców, jak i odbiorców.

Psy polskie

1. Maria Czerwińska, której klub psów zaprzęgowych Cze-ne-ka znany jest w środowisku hodowców i właścicieli ras husky i alaskan malamute, stworzyła własną stronę na bezpłatnym serwerze Polboxu (http://free.polbox.pl/c/czeneka/s.html)

2. Prowadzony przez Barbarę Pluszczewską-Kacma serwis "Nasze Rasowe i..." jest wstępem do otwarcia dobrego serwera informacyjnego na miarę amerykańskiego Dog Zone (http://www.cybernet.com.pl/psy_dogs/default.html)

3. Konkurencyjny do "Nasze Rasowe i..." serwis "Psy rasowe" nie może wprawdzie poszczycić się dużą liczbą prezentowanych hodowców, ale prowadzący serwis z ramienia rzeszowskiego oddziału PZK umieścił w nim ogłoszenie producenta karmy (http://free.polbox.pl/k/kynolog/psyras.htm)

4. Koszaliński oddział PZK prezentuje przede wszystkim Związek i organizowane przez siebie wystawy (http://www.bitstudio.com.pl/wystawa/)

5. Strona Schroniska Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami nie grzeszy internetowymi fajerwerkami, ale podaje informacje dla tych, którzy chcą przygarnąć psa (http://www.cybernet.com.pl/psy_dogs/02htmlf/02schron/wroclaw.html)

6. Związkowa strona oddziału w Legnicy z informacją o sierpniowej wystawie psów rasowych (http://www.cuprum.com.pl/~blackost/canis.htm)

7. Hotel, hodowla i szkolenie psów w jednym z wrocławskich zakładów (http://www.cybernet.com.pl/kiwak/default.html)

8. Aspirująca do miana strony poświęconej jednej rasie strona "Owczarek niemiecki" z Wrocławia, umieszczona na serwerze Polboxu (http://free.polbox.pl/z/zibis)


Zobacz również