Microsoft: nie będzie żadnych pozwów. Na razie...

Stało się: po latach niejasnych deklaracji i pogróżek Microsoft oficjalnie oświadczył, iż w oprogramowaniu open-source wykorzystano 235 patentów należących do koncernu z Redmond. Artykuł w magazynie Fortune, w którym przedstawiono tę informację, zawierał również sugestię, jakoby koncern planował w związku z tym szeroką kampanię prawną, polegającą na pozywaniu autorów aplikacji open-source i domaganiu się od nich opłat za wykorzystane nielegalnie rozwiązania. To spowodowało gwałtowną reakcję środowiska - Microsoftowi natychmiast zarzucono m.in. pazerność, nieuczciwość, nieczystą grę itp. Pojawiły się głosy, iż firma rozpoczyna batalię prawną tylko po to, by odwrócić uwagę opinii publicznej od swoich problemów. Przedstawiciele koncernu są wyraźnie zbici z tropu i zaskoczeni tą sytuacją - Bill Hilf, odpowiedzialny w Redmond m.in. za kontakty ze społecznością open-source - tłumaczy, iż koncern nie zamierza nikogo pozywać i że sprawcami zamieszania są... dziennikarze magazynu Fortune.

Plany koncernu z Redmond przedstawione zostały w wywiadzie, którego główny prawnik Microsoftu, Brad Smith, udzielił dziennikarzowi magazynu Fortune. Smith poinformował, że w Linuksie oraz innym oprogramowaniu open source wykorzystano w sumie 235 rozwiązań, na które Microsoft posiada patenty. Przedstawiciele koncernu - a konkretnie Horacio Gutierrez, wiceprezes działu odpowiedzialnego za ochronę własności intelektualnej - przypominają, iż sam Richard Stalllman, guru ruchu wolnego oprogramowania, już w zeszłym roku ostrzegał, że Linux narusza ponad 200 patentów należących do różnych firm (Stallman argumentował w ten sposób konieczność przyjęcia nowej wersji licencji GPL).

Co to za patenty?

Niestety, jak na razie przedstawiciele Microsoftu nie ujawnili, o jakie dokładnie opatentowane rozwiązania - prawnicy koncernu ograniczyli się do podania informacji, że:

@ 42 opatentowane rozwiązania Microsoftu można znaleźć w kernelu Linuksa.

@ 65 patentów dotyczy interfejsu Linuksa,

@ 45 opatentowanych rozwiązań znaleźć można a Open Office,

@ 12 patentów dotyczy open-source'owych programów pocztowych,

@ 68 patentów naruszają inne aplikacje o otwartym kodzie.

Reakcje środowiska

Na komentarze przedstawicieli środowiska open-source nie trzeba było długo czekać. Zdaniem Louis Suarez-Potts z OpenOffice.org, działania Microsoftu to przejaw desperacji. "Trudno mi właściwie opisać tę decyzję. Nie mam pojęcia, co mogło skłonić Microsoft do podjęcia działań, których jedynym efektem może być zniechęcenie do siebie firm tworzących oprogramowanie open-source oraz milionów użytkowników Linuksa" - mówi Suarez-Potts.

Bill Hilf

Bill Hilf

"To niezwykły i desperacki akt - wygląda na to, że Microsoft sięgnął po broń grubszego kalibru w walce z open-source. Moim zdaniem, koncern sam na tym ucierpi..." - dodaje przedstawicielka OpenOffice.org.

Microsoft i OpenOffice.org jak dotąd starły się tylko raz - rywalizując na rynku otwartych formatów wymiany dokumentów (Open XML Microsoftu oraz ODF). Wygląda na to, że teraz batalia się rozszerzy - jeśli Microsoft rzeczywiście będzie egzekwował swoje 45 patentów, wykorzystywanych w aplikacjach z rodziny OpenOffice. "Niewiarygodna i zadziwiająca decyzja - oto mój komentarz" - podsumowuje Louis Suarez-Potts.

Co na to Microsoft?

Aby wyjaśnić wszelkie niejasności, o wyjaśnienia poprosiliśmy Billa Hilfa - kierującego w Microsofcie projektami związanymi z oprogramowaniem open-source. Warto wspomnieć, iż przed rozpoczęciem pracy w koncernie z Redmond Hilf był szefem działu Linuksa w IBM-ie i przez blisko 12 lat ściśle współpracował z społecznością open-source. Rozmowę przeprowadził Jeremy Kirk z londyńskiego biura IDG News Service.

IDG: Artykuł w Fortune spowodował sporo zamieszania i przewidywań co do tego, jak Microsoft będzie postępował w sprawie spornych patentów. Czy wiedziałeś, że przedstawiciele firmy zamierzają przedstawić dokładną liczbę patentów?

Bill Hilf: Wiedziałem. Ale ten artykuł nie przedstawia dokładnie naszych działań. I to dlatego ludzie są tak oburzeni. Z tekstu wynika, że oto zmieniliśmy naszą strategię i zmierzamy w zupełnie nowym kierunku. A wcale tak nie jest. Już wtedy, gdy podpisywaliśmy umowę z Novellem, zapowiadaliśmy, że trzeba będzie znaleźć sposób na rozwiązanie spornych kwestii związanych z własnością intelektualną i że niezbędne będzie znalezienie nowego sposobu na zapewnienie współpracy z produktami open-source. A artykuł w Fortune sugeruje, że zamierzamy załatwić wszystko na drodze sądowej.


Zobacz również