Microsoft vs Google: licytacja i prawo antymonopolowe

Wydatek Microsoftu w wysokości 6 mld. USD za firmę reklamową aQuantive tylko z pozoru może wydawać się nieuzasadniony. Z punktu widzenia koncernu dążącego do zachowania konkurencyjności na rynku reklam internetowych, zakup którejś z sieci reklamowych online był koniecznością. A biorąc pod uwagę działania konkurentów to już właściwie ostatni dzwonek na ruch ze strony Microsoftu.

Walka konkurencyjna na rynku wyszukiwarek internetowych i reklam online, która obecnie rozgrywa się głównie pomiędzy Google, Yahoo! i Microsoft zaczęła się dawno temu, a oba przejęcia z pewnością przyczynią się jej zaognienia.

6 miliardów powodów

Microsoft zgodził się zapłacić 66,5 USD za jedną akcję aQuantive, czyli ponad 85% więcej niż wartość pojedynczej akcji, dzień przed ogłoszeniem transakcji. Dzięki tej transakcji koncern zyska dostęp do usług oferowanych przez należącą do aQuantive agencję Avenue A RazorFish, a także do platformy Atlas Media Console oraz narzędzi Drive PM, powszechnie używanych przez producentów i wydawców reklam internetowych. Narzędzia aQuantive, jako część istniejącej sieci reklam kontekstowych Microsoft adCenter mogą przynajmniej w pewnym stopniu zrównoważyć negatywne, z punktu widzenia koncernu, skutki przejęcia sieci reklamowej DoubleClick przez Google.

Microsoft również był zainteresowany zakupem DoubleClick, jednak został przelicytowany przez Google, który zaoferował 3,1 mld USD, czyli ponad 10 razy tyle, ile wynoszą roczne przychody agencji DoubleClick. Według nieoficjalnych informacji, to Microsoft zaoferował największą cenę za akcję DoubleClick, jednak jej twórcy woleli oddać władanie nad agencją w ręce Google. W przypadku obu transakcji ostateczne, rekordowe ceny akwizycji to efekt licytacji, odbywającej się głównie między Google, a Microsoftem i Yahoo!.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego reklamy internetowe są dla Microsoftu takie ważne. Chodzi o stale rozrastający się rynek usług online, aplikacji internetowych oraz stron typu mashup. Są to obszary, z którymi Microsoft wiąże ogromne nadzieje. Wymusza to sytuacja rynkowa, w której coraz większe znaczenie mają nowoczesne modele biznesowe, opierające się na obsłudze posprzedażnej, reklamach lub usługach dodanych zamiast tradycyjnego modelu licencjonowania oprogramowania.

Na nieszczęście Microsoftu to jest właśnie obszar, w którym Google ma zdecydowaną przewagę. Twórcy stron i aplikacji internetowych, a także ich użytkownicy, mogą korzystać z gotowych rozwiązań, narzędzi, usług, czy platform reklamowych prawie w całości pochodzących od Google. W tym kontekście transakcja o niebotycznej w innych warunkach wartości 6 mld USD, to po prostu część walki konkurencyjnej na rynku reklam internetowych oraz, być może, zapowiedź nadchodzących zmian w strategii firmy Microsoft.


Zobacz również