Mikrus z ambicjami

Pecet mieszczący się w każdej aktówce i większości damskich torebek, a jednocześnie wyposażony we wszystko, co potrzebne do codziennej pracy? Brzmi jak opis gadżetu Bonda, ale taki właśnie jest Flybook.

Och, jakie cudeńko! - tak reagował niemal każdy, kto zobaczył lśniące, niebieskie urządzenie firmy Dialogue, leżące na redakcyjnym biurku obok laptopów standardowych rozmiarów. I trudno się dziwić, bo Flybook za sprawą miniaturowych gabarytów i przyciągającego wzrok wzornictwa od razu zyskuje przychylność wszystkich, którzy na niego zerkną.

Wyobraź sobie magiczne pudełko niewiele większe od typowej książki formatu B5 (235x155 mm, 31 mm grubości) i ważące zaledwie 1,2 kg, które po otwarciu okazuje się w pełni funkcjonalnym, choć bardzo zminiaturyzowanym notebookiem z Windows XP. Nie jest to jednak zwyczajny laptop: panoramiczny ekran o 8,9-calowej przekątnej i rozdzielczości 1024x600 nie tylko oferuje bardzo jasny i wyraźny obraz, ale za sprawą sensorów dotyku pozwala na operowanie rysikiem zamiast poinstick i klawiaturą (co prawda małą, ale pełną i wygodną). Co więcej, wyświetlacz można obrócić i położyć na klawiaturze, otrzymując odpowiednik Tablet PC. Od klasycznej "tabletki" Flybook różni się jednak zwykłym Windows XP, a nie jego odmianą Tablet PC - część funkcjonalności tego systemu zapewnia aplikacja Rite-pen, rozpoznająca pismo odręczne (niestety, niepolskie) i służąca do sporządzania notatek. Szkoda tylko, że niezbyt sensowne rozwiązanie kwestii odpowiednika kliknięcia lewym i prawym przyciskiem myszy utrudnia posługiwanie się rysikiem, a klawisze, które służą do tego, gdy używasz poinstick, słabo i niepewnie reagują na nacisk.

Obrotowy ekran dotykowy to jeszcze nie koniec niespodzianek: w tym maleństwie zmieściły się aż trzy warianty bezprzewodowej komunikacji (Bluetooth, WiFi 802.11b oraz trójzakresowy moduł GSM/GPRS firmy Siemens), złącza USB i FireWire (po dwa), sieć LAN, modem, gniazdo PC Card oraz wyjścia audio i wideo (VGA i TV). Do pełni szczęścia brak tylko napędu optycznego, którego po prostu nie udałoby się już wcisnąć.

Spokojny długodystansowiec

Sercem Flybooka jest słynny procesor Crusoe TM5800 firmy Transmeta, taktowany z częstotliwością 1 GHz. Choć CPU z tej rodziny nie spowodowały rewolucji, to znajdują zastosowanie w najmniejszych konstrukcjach, w których ważne jest zachowanie stabilności cieplnej układu (Crusoe cechuje się niskim poborem mocy i bardzo niewielkim wydzielaniem ciepła).

Procesor wspomagany jest przez 512 MB pamięci, twardy dysk 40 GB (są konfiguracje aż do 100 GB) i układ graficzny ATI Mobility Radeon. W sumie parametrami Flybook nie ustępuje większości tanich notebooków, mieszcząc wszystko w znacznie mniejszej obudowie.

Oczywiście od tego komputerka nie należy oczekiwać wydajności choćby zbliżonej do szybkości klasycznych konstrukcji z CPU o znacznie wyższych gigahercach. Testy MobileMark2002 wykazały niską wydajność aplikacji, na poziomie dwukrotnie gorszym od przeciętnej dla "normalnych" laptopów, lecz za to czas pracy na bateriach, wynoszący od 163 do 204 minut, był rewelacyjny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że akumulator Flybooka ma pojemność 2200 mAh, a więc o połowę mniejszą niż w typowych notebookach.

Miniaturowy pecet oferowany jest w kilku konfiguracjach różniących się wyłącznie wielkością twardziela i rodzajem Windows XP (Home lub Pro). Do wyboru jest też kilka kolorów obudowy. Nie ma co jednak ukrywać: każdy wariant jest bardzo drogi (od ok. 8300 do aż 9700 zł), więc może skusić najbardziej zamożnych miłośników wędrówek. Pozostałych zadowolą o połowę tańsze, aczkolwiek nieco większe Megabooki firmy MSI z serii S260 i S270.

Cena 8683 zł

Więcej na

www.flybook.pl


Zobacz również