Mistrzostw Polski w grach komputerowych

Prezentujemy pełną wersję reportażu LKR'a z II Mistrzostw Polski w Grach Komputerowych, które odbyły się 22 listopada w Poznaniu. Dopisali zawodnicy i kibice, którzy zjechali się z całej niemalże Polski, w przeciwieństwie do organizatorów i pogody. Nasz reporter wytrwał jednak do końca i z wielkim poświęceniem przygotował dla was tą relację. Część pierwsza nosi tytuł: "Cold Outside", a druga "Cool Inside".

"Bramkarz" wyprasza nas na zewnątrz.

"Bramkarz" wyprasza nas na zewnątrz.

W niedzielę 24 Listopada o godzinie 12.00 w poznańskim klubie Jama miały się odbyć szeroko reklamowane II Mistrzostwa Polski w grach komputerowych. Już kilkanaście minut przed zapowiadanym czasem rozpoczęcia imprezy na placu przed lokalem zaczęli gromadzić się zainteresowani. W przeciągu kilkunastu minut tłum powiększył się do blisko dwóch setek osób. Stłoczeni ludzie nerwowo wyczekiwali na jakikolwiek sygnał z wnętrza budynku. Jednak drzwi były nadal zablokowane, a za nimi stało jeszcze dwóch barczystych ochroniarzy. Na domiar złego niesprzyjająca aura dała się wszystkim mocno we znaki, a panujący mróz (około -10 stopni Celsjusza) dodatkowo potęgował zdenerwowanie. Wśród oczekujących pojawił się nawet Janusz Korwin Mikke, który po krótkiej rozmowie telefonicznej został wprowadzony tylnym wejściem w asyście dwóch mężczyzn ubranych w czarne garnitury i długie płaszcze tego samego koloru.

Pracownicy dyskoteki, która jest podobno największym tego typu lokalem w Poznaniu, zapewniali wszystkich, że jeśli zachowają spokój zostaną wpuszczeni do środka. Minuty mijały, a drzwi nadal się nie otwierały. W pewnym momencie rozległ się krzyk kobiety, której syn był przygniatany przez falujący tłum do muru. Szybko interweniowała jednak ochrona i niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Iskierka nadziei pojawiła się, gdy nareszcie otworzyły się drzwi. Jednak iskra nie przerodziła się w płomień, gdyż bramkarze wpuścili tylko grupę szczęśliwców trzymających w rękach bilety wstępu. Chcąc dowiedzieć się o przyczynę zaistniałej sytuacji udałem się razem z kilkoma innymi osobami do tylnego wyjścia. Po krótkiej wymianie zdań z szefem lokalu zostaliśmy wyproszeni przez ochroniarzy na zewnątrz. Jednak zdążyłem zauważyć przez uchylone drzwi na salę dyskotekową, że zabawa trwa w najlepsze. Okazało się, że wpuszczeni zostali tylko ci, którzy wysłali wcześniej zgłoszenie na któryś z turniejów i otrzymali bilet.

Mimo to podczas kampanii reklamowej organizator zapewniał, że będzie możliwość kupna wejściówki w kasie, co nie było w rzeczywistości możliwe. Jak dowiedziałem się później od głównego sponsora i organizatora imprezy pana Romana Ładneka, nie była przewidywana tak duża frekwencja. Ze względów bezpieczeństwa na sali mogło znaleźć się maksymalnie 250 osób, podczas gdy zainteresowanych było znacznie więcej. Zostałem poinformowany również, że trzecia edycja mistrzostw odbędzie się w miejscu mogącym pomieścić znacznie większą liczbę chętnych. Być może będzie to słynna poznańska Arena?

Widok na tłum zgromadzony przed drzwiami dyskoteki.

Widok na tłum zgromadzony przed drzwiami dyskoteki.

Wróćmy jednak na plac przed dyskoteką, na którym pozostała przemarznięta do szpiku kości grupa około 30 osób, a wśród nich niestety również ja. Około godziny 13.20, a więc po blisko półtoragodzinnym oczekiwaniu na możliwość wejścia, postanowiłem dowiedzieć się czegoś od "współtowarzyszy". Jeden ze stających chętnych wyznał mi, że przyjechał na mistrzostwa aż z Rzeszowa. Do tego pokonał drogę (około 550 km) dzielącą jego miasto i stolicę Wielkopolski własnym samochodem. Tydzień wcześniej ów człowiek rozmawiał telefonicznie z obsługą imprezy i został zapewniony o bezproblemowej możliwości uczestniczenia w zmaganiach najlepszych graczy w Polsce. Cóż z tego, gdyż podobnie jak ja stał dość długo na trzaskającym mrozie i niczego przez to nie osiągnął. Mimo to podziwiam go, że dla ulubionego StarCrafta pokonał tak długą drogę zakończoną niestety rozczarowaniem.

Logo klubu Jama i koniec kolejki do wejscia.

Logo klubu Jama i koniec kolejki do wejscia.

O godzinie 13.30 zaryzykowaliśmy ponowny "szturm" na tylne wejście. Nasze zapędy ograniczył jednak krótko ostrzyżony bramkarz i gestem ręki wskazał nam drogę powrotną. Po tym zdarzeniu skończyła się moja cierpliwość i zmrożony niczym spoczywający w zamrażarce kawałek mięsa udałem się na obiad. Gorący posiłek pozwolił mi ukoić mocno nadszarpnięte nerwy, a czasu wystarczyło również na wywołanie zrobionych do tej pory zdjęć. Już miałem skierować się w stronę dworcakolejowego, ale coś mnie skusiło, aby jeszcze raz zobaczyć co się dzieje przed klubem Jama. Udałem się więc na ulicę Chwiałkowskiego gdzie mieściła się dyskoteka. Gdy dotarłem na miejsce przed lokalem nie było już nikogo. Dochodziła godzina 15.30. Nie zostało mi nic innego do wyboru, niż zaglądnięcie do wnętrza budynku. Ale o tym co tam zobaczyłem opowiem w drugiej części raportu zatytułowanej "Cool Inside".

Czas na krótkie podsumowanie tego tekstu. Pierwszoplanową sprawą jest totalna bezmyślność ludzi kierujących organizacją mistrzostw. Poprzednia edycja imprezy cieszyła się dość dużą popularnością, więc dlaczego organizator urządził zabawę w lokalu mogącym pomieścić tylko 250 osób!!! Takie działanie jest wyraźnym zlekceważeniem osób chcących przyglądać się najlepszym graczom w kraju. Poza tym idiotyczne zapewnienia, że każdy dostanie się do środka bez żadnych problemów były kłamstwem (mimo iż po kilku godzinach nie było problemów z wejściem, ponieważ część pokonanych opuściła lokal). Opieszałość kierownictwa naraziła również niektórych na problemy zdrowotne (ja na przykład o mało nie odmroziłem sobie dłoni) i finansowe (wspomniałem już wcześniej o koledze z Rzeszowa).

Widok na garstkę nie wpuszczonych ludzi chwilę przed moim odejsciem.

Widok na garstkę nie wpuszczonych ludzi chwilę przed moim odejsciem.

Ogólnie rzecz biorąc moje pierwsze wrażenie z II Mistrzostw Polski w grach komputerowych jest bardzo negatywne. Organizator wykazał się w kwestii doboru lokalu kompletną bezmyślnością i brakiem profesjonalizmu. Skazał przez to dużą grupę osób na około 3 godzinne wyczekiwanie na wejście, za co zebrał od zgromadzonych wiązankę niewybrednych epitetów przeplatanych obraźliwymi gestami, których najczęstszym motywem był wyprostowany środkowy palec. Myślę, że następnym razem doczekamy się o wiele lepszej organizacji i nie będzie miał miejsca podobny incydent.

Przeszedłem przez niedostępne jeszcze parę godzin wcześniej drzwi i od razu powitała mnie gustownie ubrana hostessa. Po kupnie biletu wstępu i zostawienia okrycia wierzchniego w szatni udałem się na główną salę. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy była duża ilość kręcących się po parkiecie ludzi. Równie niesamowity był ogólny wygląd wnętrza oraz gra dźwięków i świateł uderzających zwiedzającego z każdej strony. Bez przerwy z głośników wydobywała się doskonale nastrajająca do wirtualnych zmagań muzyka. Gdy trochę ochłonąłem postanowiłem zobaczyć w jakich turniejach zmagają się najlepsi gracze w kraju.


Zobacz również