Mniej zwolnień w Krzemowej Dolinie

Od końca marca 2001 roku, a więc w przybliżeniu od początku recesji w sektorze nowych technologii, w Krzemowej Dolinie ubyło 158 tys. miejsc pracy. Najnowsze dane miesięczne dowodzą, że spadek liczby miejsc pracy już wyhamowuje.

Według danych amerykańskiego Departamentu Pracy z kwietnia br. spadek wyniósł w porównaniu z kwietniem 2002 roku 3,9%, co jest najniższą stratą miesięczną w stosunku rok do roku od lipca 2001 roku.

W ciągu ostatnich dwóch lat co siódme miejsce pracy utracone przez całą gospodarkę amerykańską przypadało na Dolinę Krzemową i pobliskie San Francisco. To najsilniejsza recesja, jaką Dolina przeżyła w swojej krzemowej historii. Największe straty miejsc pracy pomiędzy kwietniem 2001 a kwietniem 2003 roku poniósł wśród metropolii amerykańskich Nowy Jork - 186 tys., potem kolejno wspomniana strefa metropolitalna San Jose - 158 tys., Chicago - 131 tys., Detroit - 112 tys. i Boston - 107 tys.

Poprawa sytuacji w Dolinie jest widoczna: liczba ofert pracy w firmach programistycznych wzrosła o 20% w porównaniu ze styczniem br., obecnie sięga 300 (w zeszłym roku przeciętna miesięczna wynosiła 200 ofert tego typu).

Mniejsze są straty miejsc pracy, w sumie wyniosły one w porównaniu z kwietniem ub. roku 39 tys., przypomnijmy, że najgorszym miesiącem był luty 2002 kiedy pracę straciło w dolinie 105 tys. osób.

Obecny poziom bezrobocia wynosi 8,3%, czyli więcej niż średnia krajowa (6,1% w maju), nie wspominając o poziomie z czasów dobrobytu, np. z grudnia 2000, kiedy odsetek osób bez pracy wynosił tu 1,35%.

Spadła także liczba ludności - w porównaniu z rokiem 2001 o 0,7%, San Jose było w tym czasie jedynym z siedmiu hrabstw Kalifornii, w którym spadła liczba ludności.


Zobacz również