Monitoring na skrzyżowaniach powoduje... wypadki?!

Do dość zaskakujących wniosków doszli naukowcy z uniwersytetu na Florydzie. Podczas badań okazało się, że policyjne kamery na skrzyżowaniach nie tylko nie zmniejszają liczby wypadków, ale wręcz ją podnoszą!

Firmy i rządy na różne sposoby próbują przeciwdziałać wypadkom drogowym. Producenci samochodów wybierają sposób aktywny, np. japońska Toyota chce wprowadzić w swych autach system, który będzie pomagał kierowcy w hamowaniu przed znakami STOP i niebezpiecznymi skrzyżowaniami.

Nieco inaczej postępują organy rządowe, które decydują się na ustawianie tzw. radarów i kamer monitoringu. To ostatnie rozwiązanie dość często stosuje się na skrzyżowaniach w Stanach Zjednoczonych.

Zamontowane na wysokich słupach kamery rejestrują kierowców, którzy prowokują niebezpieczne sytuacje przejeżdżając na czerwonym świetle (ang. red light camera).

Kamery powodują wypadki

Naukowcy z Uniwersytetu Zdrowia Publicznego Południowej Florydy przeprowadzili badanie, z którego wynika, że stosowanie kamer nie przynosi zamierzonego efektu. Zamiast zapobiegać kolizjom, wywołują je "zmuszając" kierowców do gwałtownego hamowania przed światłami.

Oto, jakie rezultaty uzyskano:

-- przypadki śmiertelne spowodowane przez kierowców przejeżdżających na czerwonym świetle stanowią na Florydzie mniej niż 4 procent wszystkich zgonów spowodowanych wypadkami;

-- liczba uszkodzeń ciała spowodowana wypadkami na czerwonym świetle spadła o 1/3 w ciągu ok. 10 lat, co pozwoliło badaczom wysnuć wniosek, że liczba ta spadała jeszcze przed zamontowaniem kamer;

-- stosowanie kamer na skrzyżowaniach zwiększa liczbę stłuczek i wypadków oraz przyczynia się do zwiększenia kosztów napraw samochodów (co jest szczególnie istotne dla firm ubezpieczeniowych, gdy w kolizji nikt nie ucierpiał). Potwierdzają to badania przeprowadzone w Północnej Karolinie, Wirginii i Ontario;

-- badania, w których stwierdzano przydatność kamer na skrzyżowaniach, zawierały niekompletne dane, były niewłaściwie przeprowadzone i zawsze wiązały się z firmą Insurance Institute for Highway Safety. Przedsiębiorstwo to utrzymywane jest z funduszy firm ubezpieczeniowych.

"Włącz kamerę, potrzebujemy kasy na nową siedzibę!"

Podobne wyniki badań uzyskiwano już w 2001 roku, niektórzy nazywali monitoring "ukrytym podatkiem pobieranym od kierowców". W jednym z raportów sporządzonych dla amerykańskiej Izby Reprezentantów pojawił się nawet wniosek, że światła żółte świecą zbyt krótko, a kamery pozwalają na obciążanie kierowców kolejnymi mandatami zwiększającymi wpływy do budżetu.


Zobacz również