Monitory 24-calowe - testy najciekawszych modeli

Ekran o 22- lub 24-calowej przekątnej wydaje się optymalnym wyborem - nie zajmuje tyle miejsca na biurku co panel 27-calowy, ale jest wystarczająco duży, żeby służyć zarówno do pracy, jak i rozrywki. Najtańsze modele to konstrukcje z matrycami TN, przybywa jednak atrakcyjnych cenowo urządzeń z matrycami IPS, kojarzonymi dotąd głównie z zastosowaniami profesjonalnymi. Za mniej więcej 1000 zł można już nabyć modele takich firm, jak np. LG, iiyama czy Philips. Przejście z TN na IPS jest warte przemyślenia - różnice w jakości obrazu i komforcie pracy są bardzo widoczne.

Monitorowe trendy

Można zauważyć, że producenci niekiedy przedkładają wygląd i wzornictwo ekranów nad ich funkcjonalność. Z jednej strony, to zrozumiałe - większą popularnością cieszą się super cienkie monitory z krawędziowym podświetleniem niż ich grubsze i mniej atrakcyjne odpowiedniki. Z drugiej strony, nie należy zapominać, że monitor ma przede wszystkim wyświetlać dobry obraz, a nie ładnie wyglądać na biurku. Poza tym cienkie konstrukcje mają swoje wady - są bardzo wiotkie, co może grozić uszkodzeniem matrycy, a z powodu problemów z uzyskaniem odpowiedniej czerni często są nierównomiernie podświetlone.

Inna tendencja, wynikająca ze wzrostu sprzedaży laptopów, to odchodzenie od interfejsu DVI. Zamiast tej bardzo popularnej w stacjonarnych komputerach metody przesyłania sygnału wideo  producenci stosują więcej gniazd HDMI. To nie najlepszy pomysł. Monitory z gniazdem HDMI można, co prawda, podłączyć do gniazda DVI za pomocą specjalnych przejściówek, ale nie zawsze działa to w pełni poprawnie. Często monitor na przykład nie potrafi się sam wygasić, jeżeli użytkownik przez dłuższy czas nie wykonuje żadnych czynności przy komputerze (każdorazowo trzeba wyłączać go ręcznie). Dlatego optymalny zestaw portów powinien obejmować: jedno gniazdo DSUB (VGA), jedno HDMI i jedno DVI. Obsługa tych interfejsów powinna wyeliminować wszelkie ewentualne problemy z podłączeniem monitora komputera, bez względu na wiek tego ostatniego.

Z kolei wśród rozwiązań, których w monitorach ciągle jak na lekarstwo, trzeba wymienić tuner DVBT. Taki ekran może w zupełności zastąpić telewizor, a to już duża oszczędność prądu i miejsca. Doskonałym przykładem jest model LG DM2352, wyposażony w tuner cyfrowej telewizji naziemnej i świetną matrycę IPS - o szerokich kątach widzenia i zapewniającą dobry obraz. A do tego monitorem można sterować za pomocą pilota.

Bez kalibracji ani rusz

Nasze testy potwierdziły, że niewielu producentów należycie kalibruje monitory. Z analiz przeprowadzonych po przywróceniu ustawień fabrycznych i po wyłączeniu dynamicznego kontrastu wynika, że obraz na ekranach większości monitorów ma za wysoką temperaturę barwową (powyżej 6500 kelvinów), która sprawdza się na sklepowej ekspozycji, w świetle jarzeniowym, ale nie w domu. Z powodu przewagi koloru niebieskiego obraz staje się zimny i mało naturalny. Podobnie jest z kontrastem. Producenci przesadzają z ustawieniami tego parametru, co sprawia, że obraz wyświetlany w sklepie rzuca się w oczy, jednak po dłuższym patrzeniu męczy oczy. Jest również gorszej jakości, bo pozbawiony detali (znikają odcienie). Inna wada większości monitorów to fabrycznie ustawiona za duża jasność, na poziomie 250-300 cd/m2. Do wyjątków należy model AOC E2251FWU, który ma niższą jasność, ponieważ pobiera niewiele prądu (zasilany jest z gniazdka USB). Zbyt wysoka jasność zmniejsza dynamikę obrazu, który wygląda jak wyblakły, a kolorom brak naturalności. Tymczasem w zupełności wystarczy 120-140 cd/m2 - przy tej wartości oczy się nie męczą. W przeciętnym monitorze, chcąc dostosować jasność, trzeba ją zmniejszyć średnio o 40%.

Wielu osób nie stać jednak na kupno kalibratora: parametry obrazu dostosowują za pomocą plansz testowych i specjalnych programów. Trzeba jednak mieć duże doświadczenie, aby tę operację dobrze przeprowadzić bez użycia specjalistycznego sprzętu, w dodatku nic nie gwarantuje odpowiednich rezultatów.

Do testu użyliśmy automatycznego kalibratora X-Ray ColorMunki Photo (urządzenia tego typu kosztują nieco ponad 500 zł). Jego pożyteczną funkcją jest pomiar natężenia światła i automatyczne dostosowanie do niego obrazu. Metoda ma jedną wadę: jeżeli w monitorze brak specjalnego wejścia na kalibrator (a to niestety "przypadłość" modeli konsumenckich), modyfikacji podlega sygnał wideo wychodzący z karty graficznej, a nie ustawienie monitora. Wynikiem pomiaru jest profil kolorów, który można zapisać na dysku. W praktyce obraz jest skalibrowany poprawnie tylko na komputerze, na którym była przeprowadzona kalibracja. Po podłączeniu panelu do innego komputera kolory nie będą odwzorowane wiernie. Ręczne dostosowywanie kolorów za pomocą interfejsu monitora w połączeniu z odczytami kalibratora i specjalistycznego oprogramowania jest najbardziej żmudne i wymaga sporego doświadczenia, ale przynosi najlepsze efekty. Większość z testowanych przez nas modeli pozwala na wygodną regulację każdego z trzech podstawowych kolorów RGB, ale tylko jeden (LG DM2352) miał zaawansowany, 10-stopniowy system regulacji kolorów.

Jak kupować monitor?

Zanim wydasz kilkaset czy więcej złotych, odpowiedz sobie na pytanie, do czego urządzenie ma służyć. W niewielkim pomieszczeniu sprawdzi się monitor z tunerem TV, który dodatkowo będzie pełnił funkcję telewizora. Do obróbki zdjęć wybierz koniecznie monitor z matrycą IPS lub VA, jeśli zaś pasjonują cię gry lub masz niezbyt dużo środków, dobrym wyborem będą modele z matrycą TN. Nie daj się też nabierać na marketingowe chwyty sprzedawców - np. dynamiczny kontrast. W praktyce jest całkowicie nieprzydatny, bo obraz jest bardzo jasny, wyjałowiony i pozbawiony głębi.

Nie ignoruj za to podstawki - w najbardziej praktycznych modelach jest ona regulowana, umożliwia uniesienie lub opuszczenie ekranu, odchylenie go w osi pionowej, a w niektórych wypadkach nawet na obrócenie w pionie (funkcja pivot). 


Zobacz również