Mortal Kombat 4

Gra, kórej nie trzeba długo przedstawiać. Najsłynniejsza seria morobić wkracza tym razem w trzeci wymiar. W czwartej części będziemy także mogli zagrać największą jak do tej pory liczbą zawodników.

"Tysiące lat temu w walce z Shinnokiem, cała cywilizacja przestała istnieć... " - tak Raiden rozpoczyna swój wywód o historii czwartego już turnieju Mortal Kombat. Fabuła, jakby niezbyt świeża i wyrafinowana coś złym bogu, wojnie w przeszłości i jakiejś dziwnej krainie... ale tak naprawdę nie to jest najważniejsze.

Firma Midway poparła MK4 kampanią reklamową o olbrzymiej skali. Miliony baksów poszły na reklamy w stacjach telewizyjnych, radiowych i prasowych w USA. Po wydaniu gry oczekiwania producentów przeszły najśmielsze oczekiwania. MK4 błyskawicznie umiejscowił się na czołówkach list przebojów. Ciekawe dlaczego?

Zapewne dlatego, że po raz pierwszy w serii MK zastosowano tryb trójwymiarowy. Jeżeli gra 3D to oczywiście akcelerator 3D. No, chyba że chcecie grać w niskiej rozdzielczości, a tego z całą pewnością odradzam, gdyż już przy pierwszej walce zniechęcicie się do tej gry (być może zbyt pochopnie) . No tak, trzeci wymiar. Ale co to oznacza dla gry? Hmm... szczerze powiedziawszy, oprócz strony graficznej gry, prawie nic. Postacie są bez wątpienia trójwymiarowe, zbudowane w wielokątów wypełnianymi (w większości) przez rysowane tekstury. A więc z obiecanych, w pełni digitalizowanych zawodników nici (Chlip! Chlip!). Oprócz tego trochę niedopracowano niektórych wielokątów co powoduje, że np. fragment ubioru zawodnika "przenika" przez jego nogi. Rekompensuje to trochę mniejsza ich kanciastość w porównaniu z VF2 (tam spojenia były w porządku). W sumie postacie wyglądają dobrze, chociaż gorzej niż VF2. Przestrzenie w jakich przyjdzie nam toczyć boje to komnaty 3D w kształcie okręgu. W ścianach znajdują się wnęki, kolumny i załamania, które mogą niekiedy uniemożliwić poruszanie się w jakimś kierunku. Tła wypełnione są teksturami, które z rzadka urozmaica jakiś płonący znicz lub miotający się nieszczęśnik przybity do ściany. Twórcy obiecali interaktywne areny, jednak jakoś ich ni ma. Jedyna "interaktywność to jakieś kamienie, którymi możemy miotać w przeciwnika i dwa specjalne fatale: w jaskini Goro i w planszy z wiatrakiem. A więc i z interaktywnością - Qpa, a szkoda.

Największym minusem graficznym jest krew. Ludzie z Midway robili ją chyba na prehistorycznych atarynkach. Takiej pikselozy nie widziałem od czasów 386-tek. Na to nie pomoże nawet najlepszy akcelerator. Bardzo uproszczono także cienie postaci, które składają się z tak olbrzymich prostokątów, jakby nasza postać składała się z pudełek od zapałek.

Muzyka i dźwięki są dobrej jakości i naprawdę cool. Po części zostały zremixowane ze starych edycji, po części stworzone od nowa dla potrzeb komnat lub postaci i świetnie podkreślają to co się dzieje na arenie. Wojownicy krzyczą i sapią, muzyka przyspiesza i zwalnia w zależności od grozy sytuacji. Grobowy baryton oznajmia wykonane fatality, wspaniały cios lub combos.

Wybranym bohaterem możemy poruszać się we wszystkich wymiarach. Oprócz standardowych doszły klawisze: uskoki (w głąb i ku ekranowi). Jest to bardzo praktyczne, jeżeli chcemy np.: uniknąć pocisku i wyprowadzić szybki kontratak. Ciekawostką jest zachowanie się zawodników (a raczej ich ciał) gdy, zostaną uderzeni silnym ciosem obrotowym. W zależności od sytuacji nasz przeciwnik może polecieć w głąb ekranu lub rozpłaszczyć się o ekranie monitora.

Do dyspozycji mamy piętnastu wojowników. Znani i (nie zawsze) lubiani to: Sub-zero, Sonya, Jax, Scorpion, Cage, Raiden, Liu Kang i Reptile. I nieznani (a czy lubiani, to zobaczymy) to: Quan Chi (czarnoksiężnik na usługach Shinnoka), Kai (kumpel Liu Kanga), Tanya (Yeah!! Nowa babka), Reiko (generał wojsk Shinnoka), Fujin (bóg wiatru), Jarek (ostatni z klanu Black Dragon) i Shinnok (to ten zły). Jest również 3 ukrytych. Sposób walki nie zmienił się prawie wcale. Dalej "durne" młócenie w klawisze, czyli wyprowadzanie combosów a la MK3. Jednak w MK4 powracamy również do comb z MK2, co stawia grę w zdecydowanie lepszym świetle. Następną, fajną i ciekawą nowością są bronie. Każdy ma swój unikalny gadżet, który może odegrać ważną rolę w pojedynku. Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie i które wprowadza tak potrzebny powiew świeżości.

Mortal Kombat 4 wywołał u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony gra ma fajny klimat i muzykę, z drugiej grafikę można było trochę podrasować. Grę oczywiście polecam tym, którzy są z nieśmiertelnym Mortalem od początku i tym, którzy zaczynają dopiero z nim przygodę, ponieważ... no, cóż tytuł mówi sam za siebie, a te drobne niedopracowania graficzne nie są kategorycznymi minusami (ot, taki maleńki minusik). Jeśli chodzi o sposób walki to każdy ma swój gust. Niektórym podoba się taki system walki, mnie nie i nic na to nie poradzę. Ja wolę grać w mistrzowskiego, moim (i zapewne, nie tylko) zdaniem, Virtua Fighter 2 i przy niej na razie pozostanę.


Zobacz również