Motorola RAZR - recenzja. Najcieńszy smartfon z najwyższej półki

Jeszcze przed polską premierą w nasze ręce wpadł testowy egzemplarz Motoroli Razr. Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją - spędziliśmy ze smartfonem ponad tydzień czasu, badając jak sprawdza się przy codziennych zastosowaniach, zarówno podczas pracy jak i przy rozrywce.

Specyfikacja i pierwsze wrażenia

O nowej Motoroli Razr informowaliśmy już w zeszłym tygodniu. Nazwa nawiązuje do serii udanych modeli telefonów, które bardzo dobrze zapisały się w pamięci klientów. Najnowszy smartfon jeszcze nie pojawił się oficjalnie w sprzedaży, a na świecie zadebiutuje 11 listopada. W Polsce spodziewać się jej możemy jeszcze przed świętami.

Kevlarowy tył sprawia, że telefon nie wyślizguje się z ręki

Kevlarowy tył sprawia, że telefon nie wyślizguje się z ręki

Razr posiada dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1.2Ghz oraz 1GB pamięci RAM. Jest przez to jednym z najszybszych urządzeń na rynku. Bez problemu radzi sobie z wymagającymi grami i renderowaniem najbardziej zasobożernych stron www, nawet tych przeładowanych Flashem. W czasie testów ani razu nie odmówił posłuszeństwa, mimo uruchomienia na nim kilkunastu zasobożernych aplikacji, nie zauważyliśmy też żadnych spowolnień w działaniu. Testowy model posiada 8GB pamięci wewnętrznej przeznaczonej na multimedia oraz aż 3.5GB pamięci systemowej na aplikacje. Dodatkowo dostępną ilość miejsca w razie potrzeby rozszerzymy poprzez slot na karty microSD. Można je wymieniać bez odłączenia zasilania.

Odporny na wodę ekran i nietuzinkowe wykonanie

Motorola Razr jest telefonem nietypowym. Różni się znacznie od produktów konkurencji i z pewnością nie można jej posądzić o czerpanie inspiracji z iPhone’a od Apple. Posiada ścięte rogi, a cały przód pokrywa jednolita tafla odpornego na zarysowana szkła Gorilla Glass. Pod nią znajduje się ekran o wielkości 4.3 cala i rozdzielczości 540 na 960 pikseli. Obraz jest czytelny, a czerń niezwykle głęboka - to zasługa zastosowania technologii Super AMOLED. Ekran po tygodniu użytkowania i noszenia w kieszeni spodni wraz z innymi rzeczami nie posiada jeszcze żadnych rys. Zostają na nim oczywiście widoczne odciski palców, ale nie są one większe niż w innych topowych smartfonach i łatwo można je wyczyścić. Nowością, która wyróżnia Motorolę Razr jest powłoka Splash Guard. Chroni ona telefon przed przypadkowym zachlapaniem. Woda nie przywiera do ekranu i można ją łatwo zetrzeć. Lekkie zalanie nie powoduje automatycznie uszkodzenia telefonu.

Jeśli zalałeś telefon, nie panikuj. Przeczytaj nasz poradnik, aby mieć jak największe szanse by przywrócić go do życia.

Telefon jest faktycznie niesamowicie cienki, a trzymając go w ręku mamy wrażenie jakby był tylko niewiele grubszy od kartki papieru. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni, bo mimo zaledwie 7mm grubości telefon jest dużo sztywniejszy niż np. Samsung Galaxy S2. Wbrew naszym obawom nie jest także niewygodny. Na samej górze posiada zgrubienie, dzięki któremu wygodnie opiera się na palcu wskazującym. Tył telefonu pokryty jest Kevlarem. Okazało się że nie jest to tylko zabieg marketingowy. Dzięki temu wykończeniu smartfon nie ześlizguje się z otwartej dłoni, nawet gdy trzymamy go pod kątem ponad 45 stopni. Trzeba pamiętać, że przez ekran 4.3 cala telefon jest dość duży. Nie każdemu będzie odpowiadać taka wielkość. Przed zakupem doradzamy sprawdzenie go osobiście w jakimś salonie.

Kolorystyka systemu jest utrzymana w granatowym odcieniu, tak jak widać w dialerze

Kolorystyka systemu jest utrzymana w granatowym odcieniu, tak jak widać w dialerze

Pod ekranem znajdują się podświetlane dotykowe przyciski. Na przednim panelu znajduje się też głośnik z mikrofonem, czujnik natężenia światła, kamera do wideorozmów i coś, czego brakuje nam w niektórych innych telefonach - kolorowa dioda powiadomień. Sygnalizuje ona nieodebrane połączenia, smsy, maile i stan ładowania baterii. Przyciski głośności i blokady znajdują się na prawym boku urządzenia i jest to dobre rozwiązanie. Przy takiej wielkości operowanie blokadą z górnej krawędzi byłoby bardzo niewygodne. W zamian za to na górze mamy umieszczone wszystkie wyjścia, czyli słuchawki, microUSB i microHDMI. Z tyłu telefonu na zgrubieniu znajdują się obiektyw aparatu 8mpix i dioda doświetlająca. Aparat radzi sobie z nagrywaniem materiału wideo w rozdzielczości 1080p. Po lewej stronie znajduje się plastikowa klapka, a pod nią dwa gniazda - jedno na kartę microSD, drugie na kartę microSIM. Jest to jedyna część telefonu, która nie sprawia wrażenia solidnej i jest dość niewygodna w użyciu, ale w zamian za to szczelnie izoluje obie karty od otoczenia. Należy pamietać, że przy zakupie tego telefonu będziemy musieli wymienić większą kartę SIM u operatora.

Brak wymiennej baterii

Razr ma jeden duży minus związany z jego budową, czyli brak wymiennej baterii. Bolączką wszystkich smartfonów na Androidzie jest bardzo krótki czas pracy przy włączonej pełnej synchronizacji z internetem i maksymalnym podświetleniu ekranu. Trzeba pogodzić się z faktem, że po kilkunastu godzinach także Motrolę Razr trzeba będzie podłączyć do ładowarki. Niestety, nie możemy zaopatrzyć się w dodatkowy akumulator, aby uratować się przed brakiem kontaktu ze światem. Tak samo nie wymienimy baterii po roku, gdy obniży się jej sprawność.

Motorola Razr, widok z przodu

Motorola Razr, widok z przodu

Pojemność baterii to aż 1780mAh, ale nie owocuje to ponadprzeciętnym czasem pracy - nic dziwnego, biorąc pod uwagę parametry. Telefon potrafi się dość wyczuwalnie nagrzać, jeśli korzystamy z niego na granicy zasięgu. Gdy przełącza się nieustannie między nadajnikami 3G oraz Edge, ciepło wyraźnie czuć pod palcem na ekranie. Obniża to także zauważalnie jego czas pracy na baterii. Możliwe, że dotyczy to tylko testowej wersji telefonu której używaliśmy. Z pewnością sprawdzimy czy wersja sklepowa będzie nagrzewać się tak samo gdy trafi ona w nasze ręce.

Do aparatu mamy dostęp prosto z ekranu blokady

Do aparatu mamy dostęp prosto z ekranu blokady

Android Gignerbread po liftingu

Flagowy model Motoroli pracuje ciągle na starej wersji systemu Android, czyli 2.3.5 Gingerbread. Możemy spodziewać się aktualizacji, ale dopiero gdy pierwszy telefon pracujący pod kontrolą Ice Cream Sandwich pojawi się w sprzedaży. Z początku podchodziliśmy do systemu sceptycznie, pamiętając starą nakładkę Motoblur z poprzednich smartfonów Motoroli. Była ona zawsze najsłabszym elementem w smartfonach tego producenta. Tutaj spotkało nas miłe zaskoczenie. Nakładka została przeprojektowana, a producent do włączył do niej kilka funkcji, które natywnie znajdą się dopiero w Androidzie Ice Cream Sandwich. Z listy powiadomień możemy usuwać pojedyncze pozycje, a z poziomu ekranu blokady mamy natychmiastowy dostęp do aplikacji aparatu. Przechodzenie między pięcioma głównymi ekranami jest bardzo płynne. Widżety i ikony skrótów są przy przejściach animowane i się błyszczą. Cała kolorystyka menu jest utrzymana w odcieniach granatu. Jedyne czego nam brakowało, to domyślnie zainstalowanej większej ilości widżetów, ale na szczęście nie ma problemów ze znalezieniem odpowiedniego dla siebie zestawu w sklepie Android Market. Nakładka integruje się z dużą liczbą serwisów społecznościowych, nie tylko z Facebook’iem i Twitterem. Znajdziemy na liście także takie serwisy jak LinkedIn czy Photobucket. Oprócz Gmaila możemy korzystać z dedykowanych aplikacji YahooMail oraz Hotmail.

Bloatware, czy przydatne aplikacje?

Każdy smartfon oparty na Androdzie oferuje praktycznie te same możliwości i nie ma sensu się nad nimi zbyt długo rozwodzić. Przeglądanie internetu, odbieranie maili czy obsługa nawigacji jest standardem, ale z reguły producenci do swoich urządzeń dorzucają masę własnego oprogramowania o wątpliwej jakości i użyteczności. W przeciwieństwie do komputerów PC, ze smartfonów z Androidem nie możemy tych aplikacji usunąć, rezydują one w pamięci systemowej. Na szczęście w przypadku Motoroli Razr oprogramowania dołączonego w zestawie jest niewiele, jest ono przemyślane i przydatne.

Przykładowe zdjęcie wykonane w ciemnym, słabo oświetlonym pomieszczeniu

Przykładowe zdjęcie wykonane w ciemnym, słabo oświetlonym pomieszczeniu

Pierwszym dodatkiem jaki rzucił nam się w oczy jest domyślnie zainstalowana klawiatura Swype. Dotychczas znajdowała się ona na pokładzie smartfonów Samsunga, jest z pewnością dużo wygodniejsza od systemowej klawiatury w Androidzie i powinna przypaść do gustu użytkownikom smartfonów ze stajni HTC - posiada dość podobny układ klawiszy. Miłym zaskoczeniem jest pełna wersja pakietu Quickoffice, pozwalającą na edycję dokumentów z pakietu Microsoftu. Z reguły w smartfonach instalowane są aplikacje pozwalające jedynie na odczyt dokumentów, a programy pozwalające na edycję to koszt nawet do 50zł w sklepie Android Market. Producent dołączył także prosty menedżer plików oraz możliwość drukowania prosto z telefonu na drukarkach podłączonych do WiFi poprzez MotoPrint.

Przykładowe działania inteligentne

Przykładowe działania inteligentne

Działania inteligentne i MotoCast

Na osobną wzmiankę zasługują tzw. Działania Inteligentne. Możemy zaprogramować telefon, aby wykonywał określone zmiany w swoich ustawieniach w zależności od naszej lokalizacji, pory dnia, stanu baterii... Tego typu aplikacje pojawiały się już wielokrotnie w różnych systemach operacyjnych, ale były bardzo skomplikowane. W przypadku Motoroli ich konfiguracja jest bardzo prosta i intuicyjna i nawet niezaawansowany użytkownik smartfonów sobie z nimi poradzi. Połączenie smartfonu do komputera z systemem Windows pozwala nam od razu zainstalować aplikację do obsługi telefonu o nazwie MotoCast. Przy pełnej synchronizacji przez WiFi oraz sieć komórkową takie aplikacje tracą powoli rację bytu, zwłaszcza że telefon możemy podłączyć do komputera także w trybie pamięci masowej. Na MotoCast możemy zwrócić uwagę z jednego powodu - pozwala nam udostępnić zgromadzone na dysku pliki i mieć dostęp do nich cały czas z poziomu smartfona. Jeśli nie dysponujemy potężnym łączem internetowym możemy zapomnieć o powalającej szybkości transferu, ale jest to bardzo dobre rozwiązanie awaryjne, zwłaszcza dla osób nie korzystających z programów takich jak Dropbox.

Premiera i spodziewana cena

Nowa Motorola ujawniona została zaledwie chwilę przed prezentacją najnowszej odsłony systemu Android Ice Cream Sandwich, co przyćmiło trochę jej blask. Szkoda, bo jest to jeden z najciekawszych smartfonów zaprezentowanych w tym roku. Kiepsko dobrana data premiery dziwi, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt że Motorola Mobility została niedawno zakupiona przez Google. Właściciel systemu Android zapłacił, bagatela, 12.5mld dolarów.

Zachęcamy do przejrzenia reszty naszych recenzji smartfonów i tabletów. Oprócz tego zapraszamy do zapoznania się z rankingami najlepszych urządzeń!

Po tygodniu spędzonym z Motorolą Razr stwierdzamy, że jest on najlepszym smartfonem tego producenta. Pozytywnie wyróżnia się także na tle konkurencji. Jest bardzo szybki, nie posiada dyskwalifikujących go wad i sprawdza się dobrze w każdej sytuacji. Premiera światowa ustalona jest na 11.11.2011, a w Polsce możemy spodziewać się go w grudniu. Pojawił się już w przedsprzedaży w sklepie Euro RTV AGD w cenie 2549zł. Jest to bardzo dużo jak na smartfon, ale mamy nadzieję że po premierze cena okaże się sporo niższa. Nieoficjalnie mówi się o okolicach dwóch tysięcy złotych. Przy takiej cenie telefon byłby bardzo atrakcyjnym i konkurencyjnym wyborem.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące Motoroli Razr zadajcie je w komentarzach. Postaramy się na wszystkie odpowiedzieć.

Poniżej film promocyjny z serwisu YouTube:


Zobacz również