NASA odkryło poważny ubytek ozonu nad Arktyką

Naukowcy odkryli znaczny spadek stężenia ozonosfery nad północną strefą okołobiegunową. Powstała tam dziura ozonowa podobna do tej, która obserwowana jest nad Antarktydą od lat siedemdziesiątych. NASA podaje, że jest to efektem przedłużonego okresu niskich temperatur poprzedniej zimy.

Dziura ozonowa nad Arktyką

Warstwa ozonowa znajduje się w stratosferze na wysokości 15 - 35 km. Ozon to odmiana tlenu, której cząsteczka składa się z trzech atomów tego pierwiastka. Dla człowieka stanowi truciznę, ale jest bardzo ważny dla życia na naszej planecie, gdyż jego obecność w stratosferze prowadzi do absorpcji 97 - 99 proc. ultrafioletowego promieniowania słonecznego.

Gloria Manney z NASA napisała w informacji prasowej, że ubytek ozonu został wywołany wyjątkowo długim okresem niskich temperatur zeszłej zimy. Doprowadziło to do zgromadzenia w stratosferze nad Arktyką dużej ilości związków chloru. W efekcie działania promieni słonecznych, atomy chloru odłączają się od nich i prowadzą do rozbijania cząstek ozonu i zamieniania ich w zwykły tlen dwuatomowy.

Badania pokazały, że zimny okres nad Arktyką trwał o 30 dni dłużej niż w czasie poprzednio analizowanej zimy. W badaniach uczestniczyło 19 instytutów z 9 krajów. Naukowcy obserwowali atmosferę przy pomocy przekazu z pojazdów kosmicznych NASA (Aura i CALIPSO), dokonywali pomiarów ozonu dzięki balonom wyposażonych w odpowiednie przyrządy, zbierali dane meteorologiczne i wykonywali modele atmosfery.

Całkowita utrata ozonu nad Arktyką była zbliżona do tej nad Antarktydą. Mimo to ilość ozonu nad północną strefą okołobiegunową jest nadal dwukrotnie wyższa niż nad południową. Dziura ozonowa powstaje w tzw. wirze polarnym (układ niskiego ciśnienia) nad biegunami. Nad Arktyką jest on mniej rozległy, ale bardziej mobilny i często przemieszcza się w gęsto zaludnione obszary półkuli północnej.


Zobacz również