Na celowniku informatyki śledczej

Laboratorium informatyki śledczej firmy Mediarecovery wykonało w ubiegłym roku 607 analiz sprzętu komputerowego i telefonów komórkowych. Czego szukali informatycy śledczy?

Do Mediarecovery zgłaszali się zleceniodawcy, którzy prosili głównie o analizę zawartości służbowych komputerów i telefonów komórkowych pod kątem podejrzeń wobec konkretnych osób. Informatycy z firmowego laboratorium poszukiwali dowodów lub poszlak w większości określonych w kodeksie karnym przestępstw.

Dużo spraw skierowały do spółki organa ścigania. Największy odsetek dotyczył przestępstw przeciwko mieniu (23%). W skład tej kategorii wchodziły między innymi oszustwa, paserstwo umyślne, kradzież rzeczy ruchomych czy przywłaszczenie lub wymuszenie. 11% wykonywanych analiz dotyczyło przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności (pedofilia, gwałty i czyny lubieżne). W 9% przypadków zajmowano się piractwem komputerowym oraz - również w 9% - przestępstwami przeciwko działalności instytucji państwowych i samorządu terytorialnego (oszustwa, nadużycie uprawnień i płatna protekcja).

Z kolei przedsiębiorcy w większości przypadków byli zainteresowani potwierdzeniem podejrzeń w stosunku do swoich pracowników. W zasadzie każda ekspertyza przygotowana dla biznesu związana była z przypadkami nielojalnych i nieetycznych zachowań zatrudnionych. Pracodawcy podejrzewali swoich podwładnych o przyjmowanie korzyści materialnych od konkurencji lub firm kooperujących, chcieli też odzyskać celowo skasowane dane czy wskazania słabych stron systemu informatycznego, które umożliwiły szkodliwą ingerencję z zewnątrz.

Jak wyjaśnia Zbigniew Engiel z Mediarecovery, całość prac informatyków śledczych odbywała się na zasadzie "widzę wszystko, nie zmieniam nic", dzięki czemu wyniki analizy stanowiły gotowy materiał, który można włączyć w akta prowadzonego dochodzenia lub w przypadku biznesu wykorzystać podczas rozmowy z pracownikiem.


Zobacz również