Na stare PC

W tej rubryce prezentujemy gry, które można uruchomić na słabych komputerach, mają bowiem wymagania mniejsze niż CPU 266 MHz i 64 MB RAM.

W tej rubryce prezentujemy gry, które można uruchomić na słabych komputerach, mają bowiem wymagania mniejsze niż CPU 266 MHz i 64 MB RAM.

Heroes of Might & Magic I i II

W starych Herosach twoi bohaterowie przemierzali piękne krainy i walczyli z potworami z bajek.

W starych Herosach twoi bohaterowie przemierzali piękne krainy i walczyli z potworami z bajek.

Sięgnięcie do tych tytułów było dla mnie jak powrót do korzeni. Po wielu latach przypomniałem sobie, jak zaczynała się przygoda z moją ulubioną grą. Oto klasyka strategii turowej. Pierwsza część po ośmiu latach od premiery wydaje się nieco toporna, razi małą liczbą opcji i scenariuszy, ale wciąż zachowuje niepowtarzalny urok. To sentymentalna podróż do czasów, gdy najpotężniejszymi istotami świata były poczciwe fioletowe (sic!) smoki. Trzeba pamiętać, że ta dziś wyglądająca staro gra zdobyła rzesze wiernych fanów i pokazała jak powinien wyglądać przejrzysty interfejs użytkownika. W późniejszych jej częściach zrezygnowano z ciekawej opcji, jaka pojawiła się w pierwszych Herosach, nazwanej Król Wzgórza (King of the Hill). Polega ona na tym, że w trakcie gry można podnieść poziom trudności obwołując się królem. Wtedy przeciwnicy, oburzeni taką arogancją, rzucają się na ciebie, zamiast walczyć między sobą.

Druga część Herosów była ogromnym skokiem naprzód - pod względem grafiki, liczby opcji i pomysłowości rozwiązań. Pojawiły się umiejętności bohaterów, większa liczba zamków, nowe budynki, istoty, czary, zdolności specjalne, możliwość gry w kampanie i, co istotne, gracz dostał do ręki edytor map. Trudno wymienić wszystko, co wnieśli HoMM 2. Chociaż minęło już parę ładnych lat od premiery tej gry, nadal pozostaje grywalna i ciekawa. Jeśli zdecydujesz się po nią sięgnąć, dostarczy ci sporo satysfakcji. Warto zagrać choćby po to, aby prześledzić ewolucję tytułu, zobaczyć, jakie rozwiązania stosowano wcześniej, a jakie pojawiły się w późniejszym czasie.

Jeżeli nigdy jeszcze nie miałeś do czynienia z żadną częścią cyklu (czy są jeszcze w ogóle tacy ludzie?), gorąco polecam tę wyprawę w przeszłość. Zacznij od pierwszej części - bardziej dla zabawy i podłapania klimatu, później naucz się nowych rzeczy na drugiej, a następnie sięgnij po trzecią. Zapewniam, że długo, bardzo długo nie oderwiesz się od komputera.

Dracula - Zmartwychwstanie

Bywalec miejscowej gospody w Transylwanii kontempluje piąte piwo.

Bywalec miejscowej gospody w Transylwanii kontempluje piąte piwo.

Tę grę przygodową można nazwać sequelem klasycznej opowieści grozy Brama Stokera Dracula. Wcielasz się w Jonathana Harkera, który w 1897 roku pokonał hrabiego Drakulę i uwolnił spod jego wpływu swą ukochaną Minę. Minęło siedem lat i twój spokój zostaje zburzony, gdy Mina pod wpływem przedziwnego impulsu ucieka z Londynu i udaje się do Transylwanii. Wszystko wskazuje na to, że wampir powrócił, aby siać grozę i zniszczenie.

Od pierwszych chwil gra tworzy niesamowity klimat. Wprowadzający filmik, praca kamery, scenografia, muzyka - wszystko to przywodzi na myśl pamiętny film Francisa Forda Coppoli. Spodobało mi się rozwiązanie fabuły w sposób, który czyni z gry niemal film interaktywny. Niestety, wrażenia psuje niezbyt piękna grafika - o ile otoczenie prezentuje się świetnie, o tyle wygląd postaci pozostawia wiele do życzenia. To jednak jeszcze da się przeboleć. O wiele gorzej sprawa ma się z grywalnością Draculi. Początek rozbudził mój apetyt, ale bardzo szybko okazało się, że czeka mnie monotonne kręcenie się po okolicy. Znalezienie każdego drobiazgu jest okupione długimi spacerami, które są miłe dla oka (możesz rozglądać się na wszystkie strony, a widoczki są świetne), ale przecież w grze nie chodzi tylko o podziwianie krajobrazów. Czasami spotykały mnie niespodzianki. Chciałem otworzyć szufladę biurka, a zamiast tego przesunąłem je w drugi kąt pokoju (jak się później okazało, po wejściu na nie mogłem sięgnąć po ukryty przedmiot) lub w rozmowie wspomniałem o rzeczy, której w ogóle nie zauważyłem.

Podsumowując: uważam Draculę: Zmartwychwstanie za zmarnowany pomysł. Tkwi w nim potencjał - klimat i fajne rozwiązania - jednak akcji brakuje tempa, przez co cały dramatyzm gry ucieka.

MDK

Tryb snajperski w MDK. Ten stworek jest żywą tarczą strzelniczą i przed chwilą pokazał ci zadek.

Tryb snajperski w MDK. Ten stworek jest żywą tarczą strzelniczą i przed chwilą pokazał ci zadek.

Według tego, co wyczytałem na pudełku gry, wcielasz się w Kurta, asystenta szalonego naukowca, dr. Fluke'a Hawkinsa. Twoim zadaniem jest ocalenie Ziemi przed przybyszami z kosmosu. Wierzę, że to, co napisano na pudełku, jest prawdą, chociaż samej rozgrywki nie poprzedziło żadne wprowadzenie (poza krótką informacją, że kosmici opanowali Laguna Beach w USA).

Gra to nietypowy, zwariowany TPP. W zasadzie twoim podstawowym zadaniem jest bieganie, skakanie i strzelanie do wszystkiego, co się rusza, jednak pojawia się trochę opcji, które uprzyjemniają rozgrywkę. Skoki można wydłużyć dzięki czemuś, co podobno jest spadochronem (wygląda jakby naprawdę zaprojektował go szalony naukowiec), istnieje też możliwość przełączenia broni na tryb snajperski. Dzięki niemu masz trochę zabawy przy zdejmowaniu celów jednym strzałem między oczy. Poza tym dostajesz do dyspozycji coraz nowsze rodzaje broni i gadżety: granaty, pociski moździerzowe, a nawet, już na samym początku, najmniejszą bombę atomową świata (ciekawe, jak Rosjanom idzie liczenie ich walizek). Tryb snajperski, który ponoć został tu wprowadzony po raz pierwszy w dziejach gier komputerowych, jest fajny, chętnie widziałbym coś takiego w innych TPP.

Obcy, z którymi masz walczyć, są cudaczni. Z jednej strony możesz się spodziewać ciężkiego ostrzału czołgów i lotnictwa, z drugiej, zdarza się, że na przykład zaczynają rzucać w ciebie beczkami (czy czymś w tym rodzaju - nie przyglądałem się dokładnie, kiedy kosmita zamierzał się do rzutu). Zabawne są tarcze, na których ćwiczysz strzelanie, i roboty, które wyśmiewają się z ciebie i pokazują ci tyłek, a ty czekasz na moment, kiedy nieostrożnie wychylą się zza kuloodpornych szyb.

Krótko mówiąc: MDK to lekka rozrywka, niewymagająca wysiłku intelektualnego. Można pograć.


Zobacz również