Nagraj to jeszcze raz, Sam

O stacjonarnych nagrywarkach DVD głośno na całym świecie co najmniej od jesieni ubiegłego roku, kiedy Pioneer zaprezentował swój model DVR-1000.

O stacjonarnych nagrywarkach DVD głośno na całym świecie co najmniej od jesieni ubiegłego roku, kiedy Pioneer zaprezentował swój model DVR-1000.

Nagrywarka DVR-1000, dostępna w sprzedaży na Dalekim Wschodzie od listopada 1999 r., jest pierwszym stacjonarnym urządzeniem rejestrującym obraz i dźwięk na płytach DVD. Nośnikiem zapisu są płyty DVD-RW, pozwalające teoretycznie na wielokrotne nagranie dowolnego materiału - serialu z telewizora, reportażu z cyfrowej kamery czy filmu z kasety VHS. Ale tak zapisaną płytę da się odtworzyć wyłącznie w samej nagrywarce.

O kompatybilności z innymi odtwarzaczami DVD można było do tej pory tylko pomarzyć. Dopiero 20 listopada ub.r. Pioneer zaprezentował w Japonii nagrywarkę II generacji: DVR-2000. Najprawdopodobniej właśnie to urządzenie, a nie starszy model DVR-1000 zostanie wprowadzone na rynek europejski już wiosną tego roku. Podstawową różnicą będzie tryb "Video Mode", dzięki któremu nagrane płyty DVD-R (jednokrotnego zapisu) i DVD-RW (wielokrotnego zapisu) będzie można odczytać na większości istniejących odtwarzaczy - zarówno stacjonarnych, jak i komputerowych.

Ceny obu urządzeń - DVR-1000 i DVR-2000 w momencie ich pojawienia się na rynku japońskim nie różniły się od siebie, wynosząc 250 000 jenów. Posiadacze DVR-1000, rozczarowani brakiem możliwości odtwarzania płyt na innych urządzeniach, za niewielką opłatą mogą zamówić rozbudowę swoich nagrywarek i dodanie modułu umożliwiającego w pełni kompatybilny zapis.

Chociaż specjaliści z Pioneera deklarują, że ich nagrywarki pozwalają umieścić na jednym nośniku do 6 godzin nagrania, przy tak wysokiej kompresji nie sposób spodziewać się wysokiej jakości. Optymalne parametry osiągniemy podczas nagrania w tzw. trybie standardowym, który pozwala na umieszczenie na płycie do 2 godzin materiału. Z drugiej strony, opcja dynamicznej zmiany współczynnika kompresji podczas nagrania daje możliwości, jakich nigdy nie osiągniemy przy klasycznych magnetowidach. Wystarczy bowiem wyobrazić sobie, że do końca naszego ulubionego filmu, który chcemy uwiecznić na laserowym dysku, zostało jeszcze 20 min, a licznik nagrywarki nieubłaganie wskazuje 15-minutowy czas do końca płyty. Wystarczy wtedy nieco zwiększyć kompresję (do dyspozycji mamy 32 kroki), a za cenę niewielkiej utraty jakości obrazu uda nam się zakończyć nagranie wraz z napisami końcowymi.

Omawiając parametry i funkcje nowego urządzenia, warto porównać jego możliwości z tym, co oferuje fabryczna płyta z nagranym filmem. Podstawowa różnica dotyczy formatu zapisu dźwięku. Nagrywalne DVD może nanieść tylko dźwięk stereofoniczny dwukanałowy PCM. Zawiera w swojej specyfikacji nagrania w formacie Dolby Pro Logic, ale będzie to jedyna metoda uzyskania przestrzennego brzmienia. Wykluczone będzie również cyfrowe kopiowanie fabrycznie zapisanych płyt DVD. Będzie za to możliwe przegrywanie amatorskich nagrań wykonanych kamerą cyfrową bez konieczności przechodzenia na sygnał analogowy.

Inną przydatną cechą nowych urządzeń są wbudowane mechanizmy edycji rozdziałów. Dysponując kilkoma nagranymi w pamięci nagrywarki fragmentami materiałów (np. poszczególnymi ujęciami rejestrowanymi w trakcie wesela przez kolejnych, zachwyconych nową kamerą gości), możemy przy użyciu kilku nieskomplikowanych komend i znaczników ustawić kolejność odtwarzania wszystkich scen w pożądany przez nas sposób. Potem całość zgrywamy na płytę DVD, wycinając oczywiście sceny, których za kilka lat musielibyśmy się wstydzić przed własnymi dziećmi.

A co z samym nośnikiem? Obecnie płyty DVD-R kosztują w Japonii około 3000 jenów, czyli ponad 120 zł. Trudno spodziewać się, by przy tej cenie szybko trafiły do masowego odbiorcy. Na szczęście, z danych Pioneera wynika, że już w ciągu kilku najbliższych lat cena pojedynczej płyty może spaść nawet do poziomu 1 USD, a zatem zbliżyć się do aktualnych cen dysków CD-R. A wtedy, śmierć VHS będzie przesądzona.


Zobacz również