Najeeb Khan - pogromca piratów

Pojawiają się opinie, iż legalne wersje takich programów, jak Photoshop, czy Illustrator są za drogie dla przeciętnego polskiego użytkownika. Z dość mieszanymi opiniami ze strony naszych czytelników spotyka się również akcja antypiracka prowadzona przez Adobe Systems. W obliczu tych i wielu innych problemów, postanowiliśmy porozmawiać z przedstawicielem firmy na temat przyczyn i sposobów walki z piractwem oraz planów dotyczących kolejnych wersji produktów. Na nasze pytania odpowiada Najeeb Khan - specjalista ds. piractwa w Adobe Systems.

Digit Online: Jak wynika z ubiegłorocznego raportu BSA, Polska znajduję się na II miejscu we Wschodniej Europie, pod względem wartości pirackiego oprogramowania. Co Pana zdaniem jest tego przyczyną? Jakie widzi Pan metody przeciwdziałania temu zjawisku?

Najeeb Khan - specjalista ds. piractwa w Adobe Systems

Najeeb Khan - specjalista ds. piractwa w Adobe Systems

Najeeb Khan: Statystyki nie są wyrocznią i nie mówią nam wszystkiego. Ważniejsze z naszego punktu widzenia jest to, ze w porównaniu do swoich sąsiadów i skali piractwa w ich krajach - 42% na Węgrzech i 40% w Czechach, liczba rzędu 58% w Polsce jest rzeczywiście wysoka. Ale statystyki to tylko jeden ze wskaźników. Polska jest o wiele większym krajem, w ciągu ostatnich 10 lat bardzo szybko się rozwijała, przez co aspekt edukacyjny poszanowania własności intelektualnej pozostał nieco w tyle. Sytuacja zacznie ulegać zmianie, gdy ludzie staną się bardziej świadomi tego, czym jest piractwo oraz gdy działania uświadamiające zostaną poparte odpowiednimi regulacjami i obostrzeniami, szczególnie w środowisku korporacyjnym.

Na czym dokładnie polega współpraca Adobe i BSA?

Współpracujemy z BSA bardzo blisko w zakresie zagadnień dotyczących edukacji, wykonawstwa oraz współpracy z szeroko pojętymi organami sprawiedliwości. Dbamy o kontakty z ustawodawcami odnośnie nowelizacji prawa o własności intelektualnej. Pomogliśmy też w szkoleniu wybranych sędziów, którego celem było dostarczenie im dodatkowych informacji, tak aby mieli szersze spojrzenie na sprawy dotyczące naruszania własności intelektualnej.

Czy Adobe zamierza wprowadzić jakiekolwiek dodatkowe zabezpieczenia antypirackie do swoich produktów?

Wprowadziliśmy już funkcję aktywacji w Photoshopie. Zostaną w nią również wyposażone lokalne wersje kolejnej edycji pakietu Creative Suite. Klienci, którzy zakupili nasze produkty legalnie patrzą przychylnie na takie inicjatywy, jako że w pewien sposób eliminują one nieuczciwą konkurencję (firmy, które czerpią komercyjne korzyści z projektów wykonanych na nielegalnym oprogramowaniu).

Pojawiają się opinie, iż legalne wersje takich programów, jak Photoshop, czy Illustrator są za drogie dla przeciętnego, polskiego użytkownika, stąd też wykorzystywane są ich wersje pirackie albo tańsze produkty konkurencji. Jak mógłby Pan to skomentować?

W szerokiej skali cena ma bardzo niewielki, jeśli jakikolwiek wpływ na sprzedaż legalnych wersji naszych produktów. Przy procentowym koszcie pracy jednego pracownika w firmie, zakup Adobe Photoshop to mniej niż jeden procent tej kwoty. Zazwyczaj, jeśli ktoś chce mieć dobry samochód, nie kradnie go komuś z garażu. W większości przypadków korzysta z komunikacji miejskiej, albo z używanego samochodu, dopóki nie stać go na ten wymarzony.

Czy Adobe planuje wprowadzenie do sprzedaży bardziej osiągalnych cenowo wersji swoich produktów, przeznaczonych dla mniej zamożnych klientów?

Tak - od dawna jest dostępny na rynku Photoshop Album. Jest również Photoshop Elements, w którym zawarta jest znakomita większość najczęściej używanych funkcji Photoshopa - z punktu widzenia użytkownika indywidualnego o wiele lepiej jest kupić Photoshop Elements za 434 PLN i spać spokojnie, niż piracką kopię Photoshopa (którego oryginalna cena to 4364 PLN). Większość użytkowników korzystających z pirackich wersji naszego oprogramowania wykorzystuje nie więcej niż 20% ich możliwości - indywidualnym użytkownikom naprawdę wystarczy prostszy i funkcjonalniejszy program.

Czy dysponuje Pan statystykami odnośnie skali piractwa produktów Adobe w Polsce?

Niestety, nie mamy takich danych. Ujmując sprawę inaczej: przypuszczam, że gdyby skala piractwa naszych programów spadła w Polsce o 10%, do 48%, nasze zyski mogłyby wzrosnąć o 200%.

Czy dysponując legalnie nabytą wersją produktu firmy Adobe, możemy ją odsprzedać innej osobie bez obawy, iż popełniamy przestępstwo? Co należy zrobić w takiej sytuacji, aby nie wejść w konflikt z prawem?

Oczywiście że tak, w tym przypadku nie ma żadnych wątpliwości. Nabywca powinien tylko pamiętać o jej zarejestrowaniu na swoje nazwisko, a osoba sprzedająca o usunięciu kopii sprzedanego już programu ze swojego dysku.

Które ze sposobów dystrybucji nielegalnego oprogramowania uważa Pan za najbardziej szkodliwe i przynoszące największe straty?

Ostatnimi czasy Internet ogromnie zyskał na popularności. W domowym zaciszu ludzie mają dostęp do niemal nieograniczonych zasobów sieci, co często daje im złudzenie przestępstwa w białych rękawiczkach lub takiego, które de facto nikomu nie szkodzi. Jest to duży błąd. Kupując oprogramowanie w sieci po okazyjnie niższych cenach, użytkownicy udostępniają 'sprzedawcom' (przestępcom) numer swojej karty kredytowej i adres zamieszkania. Nikt nie ma chyba wątpliwości co do tego, czy jest to rozsądne posunięcie i w jaki sposób te dane są wykorzystywane później.

Czy straty Adobe spowodowane skalą piractwa, odbijają się w jakikolwiek sposób na cenach produktów?

Nie wiem, czy ceny naszych produktów spadną. Polityka cenowa Adobe jest ustalana globalnie, trudno więc przewidzieć, w jaka stronę będziemy zdążać. Mogę jedynie powiedzieć, że będziemy dokładali starań do wzbogacania funkcji naszych produktów, tak aby oferowały więcej możliwości za tę samą cenę.

W ostatnim czasie, skrzynki pocztowe internautów zasypywane są ofertami zakupu oprogramowania OEM po nawet 10-krotnie niższych cenach. Co zrobić, gdy trafimy na taką wiadomość? Czy użytkownik może w jakikolwiek sposób zareagować?

Radzę je ignorować. Ci 'sprzedawcy' są o wiele bardziej zainteresowani zdobyciem danych kupującego - numeru karty kredytowej, adresu, które z kolei posłużą im do popełnienia kolejnych przestępstw. Nie jest dobrze kierować się w takim przypadku chęcią zaoszczędzenia kilku złotych i zaufać takim ludziom. Nie jest to tego warte. Pieniędzy, które w ten sposób zdobywają, na pewno nie inwestują w legalne interesy. Z tych środków są finansowane o wiele bardziej nielegalne transakcje, przestępstwa podatkowe. Jeśli obiecują, że ich działalność jest w pełni zgodna z prawem, dlaczego żadna z tych firm nie podaje swoich danych kontaktowych - adresu czy numeru telefonu?

----

Więcej na temat kampanii antypirackiej Adobe Systems można znaleźć w artykule: "Antypiracka oferta Adobe".


Zobacz również