Najgłupsi cyberprzestępcy w historii IT

Groźby karalne wygłaszane publicznie w serwisie Twitter, prowokujące zdjęcia gwiazd przemysłu rozrywkowego i pogawędki o nielegalnym pozyskiwaniu adresów e-mail na wielką skalę – przedstawiamy największe wpadki cyberprzestępców, którzy zostali za nie surowo ukarani przez wymiar sprawiedliwości.

Jeśli internet to Dziki Zachód naszych czasów, cyberprzestępców można przyrównać do gangsterów poszukiwanych listami gończymi. I tak jak u opryszków, którzy w mgnieniu oka pociągali cyngiel rewolweru, nadal wystarcza jeden fałszywy ruch, aby wylądować za kratkami. Tyle, że w obecnych czasach margines błędu mierzy się w bitach, a globalny zasięg internetu sprawia, że śladami wyjętych spod prawa podąża cała armia szeryfów.

Pomyłki leżą w naturze człowieka, a cyberprzestępcy to też tylko ludzie. Przeprowadzając ataki internetowe, popełniali tak niesłychane błędy, że sami wskazali organom ścigania drogę do swoich drzwi. Poniżej opisujemy pięciu niesamowicie nierozważnych kryminalistów, których dosięgnęła ręka sprawiedliwości.

Zobacz również:

Najbardziej niebezpieczni cyberprzestępcy zbili ogromny majątek na oszustwach internetowych. Niektórych z nich poszukuje amerykańska agencja FBI (Federalne Biuro Śledcze). Za pomoc w schwytaniu jednego z nich wyznaczono nagrodę w wysokości trzech milionów dolarów. Delikwenci, których godne pożałowania wyczyny opisujemy poniżej, mogą tylko pomarzyć o tak zaszczytnym wyróżnieniu.

Wśród cyberprzestępców znalazł się nawet śmiałek, który włamał się do serwisu objętego patronatem FBI.

Wśród cyberprzestępców znalazł się nawet śmiałek, który włamał się do serwisu objętego patronatem FBI.

Wpadka 1 – cyberprzestępca powiadamia FBI o swoim włamaniu na stronę

Podejrzany: Scott Arciszewski

Wykroczenie: włamanie do witryny objętej patronatem FBI

Akt oskarżenia: podejrzanemu zarzuca się dokonanie włamania do internetowej witryny InfraGard – portalu prowadzonego przez FBI w celu przeciwdziałania przestępczości internetowej. Inaczej mówiąc, gdyby ktoś prowadził listę serwisów internetowych, z którymi nie należy zadzierać, InfraGard zajmowałby pierwszą pozycję – i to z dużą przewagą nad konkurentami.

Wbrew zdrowemu rozsądkowi znalazł się „śmiałek”, który postanowił wedrzeć się do witryny objętej patronatem FBI. Być może chciał w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec powiązaniom tej organizacji z rządem Stanów Zjednoczonych, które budziły oburzenie wśród części społeczeństwa. W czerwcu 2011 r. znana niechlubnych czynów grupa hakerów LulzSec przyznała się do sparaliżowania witryny InfraGard Atlanta. Jako pobudkę do przeprowadzenia tego ataku aktywiści podali niechęć wobec ówczesnego ustawodawstwa regulującego kwestie przestępczości internetowej i jej karalności. Jednak wydarzenie, które naprowadziło organy ścigania na ślad Arciszewskiego, miało miejsce miesiąc później, a więc w lipcu 2011 r. Arciszewski, wówczas 21-letni student inżynierii komputerowej na UCF (University of Central Florida), włamał się do witryny wydziału InfraGard w Tampa Bay, wgrał na jej serwer animowane obrazki GIF przestawiające kocięta, po czym pochwalił się swoim dokonaniem w serwisie Twitter słowami: „InfraGard Tampa ma poważny problem”. Wiadomość opatrzył linkiem do skompromitowanej przez siebie witryny. To wystarczyło śledczym z FBI, aby trafić na trop prowadzący prosto do Arciszewskiego.

Zatrzymanie: Niedługo później agenci FBI podjęli poszukiwania włamywacza, który miał czelność przedrzeć się przez zabezpieczenia ich organizacji. Funkcjonariusze nie musieli się nawet zbytnio wysilać, bo wedle raportów Arciszewski kontynuował rozsyłanie swojej drwiącej wiadomości. Nie omieszkał także powiadomić oficjalnego biura prasowego FBI. Tuż potem porównano adres IP, z którego dokonano ataku na witrynę InfraGard, z adresem IP zuchwałego użytkownika serwisu Twitter. Na podstawie konta Arciszewskiego w portalu Twitter ustalono jego prywatną stronę internetową. Jeszcze wcześniej agenci federalni wykryli jego prawdziwe nazwisko i zbadali fotografie znalezione w ramach śledztwa. Potem pojawili się z nakazem aresztowania przed drzwiami jego pokoju w akademiku uniwersytetu na Florydzie. Współmieszkańcy domu studenckiego zapewne nie widzieli nigdy wcześniej równie ekscytującej akcji. Arciszewski przyznał się do winy i został skazany na pięć lat pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Brytyjskie media donosiły o młodocianym przestępcy, który sparaliżował serwery gry Call of Duty, aby uniemożliwić innym graczom pobicie jego rekordu.

Brytyjskie media donosiły o młodocianym przestępcy, który sparaliżował serwery gry Call of Duty, aby uniemożliwić innym graczom pobicie jego rekordu.


Zobacz również