Najsłynniejszy transatlantyk świata

Historia brytyjskiego liniowca żeglugi transatlantyckiej RMS Titanica, który 10 kwietnia 1912 r. wypłynął w swój pierwszy i zarazem ostatni rejs, do dziś budzi żywe emocje. Na jej kanwie powstało kilkanaście filmów fabularnych z najsłynniejszym obrazem Jamesa Camerona z 1997 r., który zdobył 11 Oscarów.

Historia brytyjskiego liniowca żeglugi transatlantyckiej RMS Titanica, który 10 kwietnia 1912 r. wypłynął w swój pierwszy i zarazem ostatni rejs, do dziś budzi żywe emocje. Na jej kanwie powstało kilkanaście filmów fabularnych z najsłynniejszym obrazem Jamesa Camerona z 1997 r., który zdobył 11 Oscarów.

Titanic, w chwili wodowania (1911 rok), był największym, najszybszym i najbardziej luksusowym statkiem pasażerskim na świecie. Zbudowany w irlandzkiej stoczni Harald & Wolff w Belfaście za 15 mln funtów, był flagowym okrętem kompanii transatlantyckiej White Star Line. Miał 269 m długości, 28 m szerokości, a od linii wody do najniższego pokładu było 18,5 m. Statek miał dziewięć pokładów i mógł zabrać ok. 2400 pasażerów i 890 osób załogi.

Pływający pałac

Wielką wagę przywiązano do luksusowego wyposażenia kolosa. Wizytówką Titanica była wspaniała główna klatka schodowa przeznaczona dla pasażerów I klasy. Zaczynała się na górnym pokładzie i schodziła w dół przez cztery kolejne poziomy. Wykonana z drewna dębowego, była ozdobiona w stylu króla Wilhelma i królowej Marii, z wijącą się złoconą balustradą w stylu Ludwika XIV. Oddzielne klatki schodowe przeznaczono dla pasażerów z biletamiII i III klasy. Na statku były też windy elektryczne - 3 z nich wyłącznie do użytku pasażerów I klasy, dla których przeznaczono apartamenty umeblowane w różnych stylach: od Ludwika XIV po nowoholenderski. Największym pomieszczeniem na statku była jadalnia I klasy, która mogła pomieścić pięćset osób naraz. Były też: basen, kort do tenisa, łaźnia turecka, restauracje i kawiarenki. Salę gimnastyczną na Titanicu wyposażono w tak frapujące urządzenia, jak mechaniczne konie, rowery treningowe ze wskaźnikiem pokazującym przebytą drogę czy mechanicznego wielbłąda.

Nowoczesny i niezatapialny

Titanic mógł płynąć z prędkością 22 węzłów (ok. 40 km/h), bo napędzające kolosa silniki parowe były największymi tego typu urządzeniami, jakie kiedykolwiek skonstruowano. Do wytworzenia uruchamiającej je pary palacze musieli codziennie sypać w paleniska ponad 650 t węgla.

W konstrukcji transatlantyku zastosowano najnowocześ-niejsze rozwiązania techniczne, niespotykane na innych statkach, które miały zwiększyć bezpieczeństwo podróży. Kadłub, z podwójnym dnem, podzielono na 16 przedziałów, z elektrycznie zamykanymi wodoszczelnymi grodziami. Nawet gdyby cztery z nich zostały zalane, to i tak statek bez problemu utrzymywałby się na powierzchni - z tego to właśnie powodu Titanica reklamowano jako statek niezatapialny.

Dziewiczy rejs

R.M.S. Titanic wypłynął w rejs z Southampton do Nowego Jorku tuż po południu 10 kwietnia 1912 r. Po drodze, aby zabrać kolejnych pasażerów, ładunki i pocztę, zawinął do portów w Cherbourg we Francji, a następnego dnia w Queenstown w Irlandii Południowej. Potem wypłynął na Atlantyk i obrał kurs na Nowy Jork. Rejs przebiegał bez zakłóceń, aż do niedzielnego wieczoru 14 kwietnia 1912 r. Była zimna, bezksiężycowa noc. Temperatura powietrza wynosiła niewiele ponad 0Ľ C. We wnętrzu Titanica pasażerowie odpoczywali po kolacji w ciepłej, relaksującej atmosferze. W kabinie radiowej radiotelegrafiści odbierali ostrzeżenia, wysyłane przez statki znajdujące się w okolicy, o zauważonych górach lodowych (otrzymano co najmniej 6 takich informacji). Przekazywali je kapitanowi E.J. Smithowi i oficerom, a oni uznali, że są to normalne o tej porze roku ostrzeżenia, które dla niezatapialnego Titanica nie mają znaczenia. Kapitan zdecydował się jedynie na zmianę kursu bardziej na południe, ale statek nadal płynął z dużą prędkością ok. 20 węzłów.

Góra lodowa

Około godziny 23.30 marynarz w bocianim gnieździe zauważył górę lodową przed dziobem statku. Podniósł alarm, ale góra była już zbyt blisko. Statek próbował ją ominąć, lecz wkrótce nastąpiło zderzenie. Bok statku został rozpruty na długości 6 z 16 wodoszczelnych przedziałów. Uczestniczący w rejsie główny projektant Titanica Thomas Andrews spotkał się z kapitanem Smithem i oznajmił mu, że w tej sytuacji statek zatonie w ciągu 2 godz. Kapitan zarządził ewakuację. Wtedy jednak okazało się, że Titanic, zgodnie z już wówczas przestarzałym brytyjskim prawem, ma tylko 16 łodzi ratunkowych i 4 składane tratwy. To zaś wystarczyło, nawet gdyby wszystkie zostały prawidłowo opuszczone i wykorzystane, na umieszczenie w nich zaledwie połowy pasażerów.

15 kwietnia 1912 r., ok. godziny 2.20, czyli prawie po trzech godzinach od zderzenia z górą lodową, Titanic zatonął. Idąc na dno, rozpadł się na dwie części. Najpierw zatonęła część dziobowa. Osiadł na dnie północnego Atlantyku i w całkowitej ciemności spoczywa na głębokości ponad 4 km.

Parowiec Carpathia - znajdujący się najbliżej ze statków, które odebrały sygnał SOS z tonącego Titanica - przypłynął na miejsce katastrofy w godzinę i 20 minut po zatonięciu transatlantyku.

Z 2223 osób, które wyruszyły w rejs z Southampton do Nowego Jorku, powróciło zaledwie 705.

Niech spoczywa w spokoju

Mimo wielu wcześniejszych prób, wrak Titanica udało się znaleźć dopiero po 73 latach. Dokonała tego 1 września 1985 r. ekspedycja francusko-amerykańska kierowana przez Roberta Ballarda i Jean-Louisa Michela. W dwa lata po odkryciu wraku Kongres Stanów Zjednoczonych poparł wniosek odkrywców o uznaniu wraka Titanica za światową spuściznę historyczną. R. Ballard przekonywał: "Nie powinno się zezwolić na żadne próby wyciągnięcia statku na powierzchnię ani na wydobywanie znajdujących się w jego wnętrzu przedmiotów. Wrak nie jest już piękną damą, która wypłynęła w swój dziewiczy rejs. Nie jest statkiem liczącym zaledwie 4 dni. Stracił swe piękno, ale nie swój majestat. Zostawmy go tam, gdzie spoczywa, nie dotykając już nigdy niczego".

Mądrzy po katastrofie

Tragedia Titanica spowodowała, że w 1913 r. zwołano w Londynie pierwszą Międzynarodową Konwencję ds. Ochrony Życia na Morzu. Konwencja uchwaliła prawo wymagające, że na każdym statku liczba miejsc w łodziach ratunkowych musi odpowiadać liczbie wszystkich zaokrętowanych osób.

Ponieważ w chwili tragedii najbliżej znajdujący się statek Californian nie odebrał sygnału SOS nadawanego z R.M.S. Titanic, ustanowiono, że statki muszą utrzymywać 24-godzinny nasłuch radiowy. Stworzono też Międzynarodowy Patrol Lodowy do ostrzegania statków przed górami lodowymi na północnoatlantyckich liniach żeglugowych.


Zobacz również