Najszybszy komputer świata znowu w Ameryce

Po dwóch latach tytuł najszybszego superkomputera świata odzyska najprawdopodobniej ponownie maszyna z USA. Wykonujący wg nieoficjalnych informacji - i przy niepełnej mocy - 42,7 biliona operacji na sekundę należący do NASA Projekt Columbia jest głównym kandydatem.

Twórcy nowego superkomputera NASA deklarują, że składająca się z 10 240 procesorów Itanium 2 maszyna będzie najszybsza na świecie. Projekt Columbia, nazwany na cześć wahadłowca utraconego przez NASA na początku 2003 roku, zbudowany został w ciągu 120 dni przez wchodzące w skład agencji Ames Reserch Center. Klaster obejmuje 20 komputerów i kosztował 50 mln USD. Został uruchomiony w miniony wtorek i będzie wykorzystywany do obliczeń przy projektowaniu statków kosmicznych, prognozach meteorologicznych i do innych badań. Przy użyciu tylko 16 z owej dwudziestki systemów, Projekt Columbia osiągnął wydajność 42,7 bilionów operacji na sekundę (czyli 42,7 teraflopsów). Powstał przy współudziale Silicon Graphics i Intela.

Warto zaznaczyć, że od czerwca 2002 roku Stany Zjednoczone utraciły palmę pierwszeństwa w rankingu posiadanych najszybszych komputerów na rzecz japońskiego Earth Simulator-a, którego wydajność wynosiła 35,8 teraflopsów.

Oficjalnego potwierdzenia informacji należy spodziewać się w przyszłym miesiącu podczas kolejnej cyklicznej, odbywającej się dwa razy do roku konferencji dotyczącej superkomputerów w Pittsburgu. Swój ranking ogłosi wówczas właśnie organizacja Top500 Project, prowadząca ranking.

Warto wspomnieć, że do rywalizacji włączony jest nowy superkomputer IBM, Blue Gene, którego budowniczowie twierdzą, że osiągnie on wydajnośc 36,01 teraflopsa.


Zobacz również