Największy "cyberwłam" wszechczasów?

Jedenaście osób usłyszało zarzuty w sprawie, która śmiało może konkurować o miano największej afery hakerskiej wszechczasów. Oskarżeni przez amerykańską prokuraturę uczestnicy międzynarodowego gangu cybeprzestępców wykradli ponad 40 milionów haseł do kart płatniczych i kredytowych. Sumę zdefraudowanych w ten sposób środków trudno nawet oszacować.

Ofiarami hakerów padali klienci amerykańskich sieci handlowych, w tym BJ's Wholesale Club, TJX oraz DSW Shoe Warehouse. Sieci te pomiędzy 2004 a 2007 r. poinformowały o masowych przypadkach naruszenia integralności własnych systemów teleinformatycznych. Spółka TJX w ubiegłym roku wypłaciła swoim klientom odszkodowania na łączną wysokość 60 milionów USD.

Przestępcy włamywali się do systemów sprzedawców, gdzie instalowali wyspecjalizowane aplikacje, tzw. sniffery, które kolekcjonowały dane o klientach, ich kartach płatniczych i hasłach do nich. Prokuratura domniemywa, że po zyskaniu dostępu do owych danych oskarżeni zaszyfrowali je i ukryli na należących do nich serwerach umieszczonych w Europie Wschodniej i Stanach Zjednoczonych. Mieli też odsprzedać część zgromadzonych danych innym cyberprzestępcom. Za pomocą zdobytych haseł wycofali również dziesiątki tysięcy dolarów w gotówce z bankomatów (replikacja numeru karty na pasku magnetycznym nie stanowi dziś żadnego problemu) a następnie "prali" pieniądze dokonując przelewów na konta w bankach w Europie Wschodniej.

W szajce działało trzech obywateli Stanów Zjednoczonych i dwóch Chińczyków, zaś pozostali przestępcy to nasi wschodni sąsiedzi - trzech Ukraińców, Białorusin i Estończyk. Jedenasty członek gangu, znany tylko pod swoim "nickiem", wciąż się ukrywa, a jego personalia oraz obywatelstwo pozostają tajemnicą.

Szefem gangu jest Albert "Segvec" Gonzalez z Miami (był on już zatrzymany w przeszłości przez Secret Service pod zarzutem oszustwa). Obecnie przebywa w areszcie w Nowym Jorku. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.


Zobacz również