Nalot FBI na Second Life

Wreszcie musiało do tego dojść. Kilka dni temu w wirtualnym świecie Second Life pojawili się agenci Federalnego Biura Śledczego, czyli znanego wszystkim FBI. Celem ich dochodzenia było zbadanie rynku hazardowego, który nigdzie nie zarejestrowany przynosił niektórym dość potężne zyski.

Cała sprawa rozchodzi się o to, że dolary linden, które występują w świecie Second Life można normalnie wymieniać na walutę amerykańską. Wiele osób postanowiło to wykorzystać i przenieść nie do końca legalne interesy ze świata rzeczywistego do wirtualnego.

W ten sposób SL zapełniło się takimi atrakcjami jak pornografa czy hazard. O ile w pierwszym przypadku zasięg oddziaływania i szkodliwość społeczna są raczej znikome, tak w drugim sprawa się znacznie komplikuje. Wystarczy powiedzieć, że trzy największe wirtualne kasyna przez długi czas przynosiły właścicielom zyski rzędu 1500 USD miesięcznie. Wszystkie wykazywały też miesięczny, około 30 procentowy, wzrost przychodów.

Idylla zakończyła się kilka dni temu. Najpierw świat SL odwiedzili agenci FBI, a później prawnicy. Efekt? Linden Lab, producent gry, musiał wydać oficjalny zakaz prowadzenie biznesu "symulującego zabawę w kasynie".


Zobacz również