Netscape Navigator kontra Internet Explore

Mimo szumnych zapowiedzi Microsoft Internet Explorer w wersji 2.0 nie był wcale rewelacją, nawet w porównaniu ze swą poprzednią wersją, nie mówiąc już o konkurencyjnej przeglądarce Netscape Navigator 2.0. W lipcu pojawiły się jednak nowe wersje obydwu programów oznaczone numerem 3. Tym razem Microsoft solidnie się napracował i w efekcie Internet Explorer 3.0 ma szansę stać się najlepszą przeglądarką na rynku. Netscape Communications uzupełnił wprawdzie Navigatora 3.0 Gold o edytor stron WWW, jednak główny program prócz kilku poprawek, głównie kosmetycznych, pozostał nie zmieniony.

Mimo szumnych zapowiedzi Microsoft Internet Explorer w wersji 2.0 nie był wcale rewelacją, nawet w porównaniu ze swą poprzednią wersją, nie mówiąc już o konkurencyjnej przeglądarce Netscape Navigator 2.0. W lipcu pojawiły się jednak nowe wersje obydwu programów oznaczone numerem 3. Tym razem Microsoft solidnie się napracował i w efekcie Internet Explorer 3.0 ma szansę stać się najlepszą przeglądarką na rynku. Netscape Communications uzupełnił wprawdzie Navigatora 3.0 Gold o edytor stron WWW, jednak główny program prócz kilku poprawek, głównie kosmetycznych, pozostał nie zmieniony.

HTML

Obydwa programy odczytują strony WWW przygotowane wg najnowszej specyfikacji standardu języka HTML 3.2. Microsoft starym zwyczajem dodał jednak kilka własnych "wodotrysków" w nadziei, że twórcy korzystając z nich umieszczą na stronie, niejako przy okazji, logo Explorera. Aktualna wersja HTML rozszerza możliwości języka głównie o cechy czysto wizualne - pełną kontrolę nad rodzajem i wielkością czcionki, kolorami podłoża w tabelach, itp.Cechą, którą nie może się pochwalić Explorer jest wbudowany w Netscape'a edytor plików HTML. Jego dużą zaletą jest pełne zintegrowanie z przeglądarką. Użytkownicy Explorera będą musieli skorzystać np. z Internet Assistanta - nakładki do Worda i Excela lub też z shareware'owych edytorów dostępnych w Internecie.

Java

Tym razem Microsoft nie mógł zignorować opanowującego coraz większe rejony sieci języka programowania Java. Gdyby to zrobił, z pewnością przestałby się liczyć na rynku przeglądarek. Teraz więc również użytkownicy Explorera mogą korzystać ze wciąż rozrastającej się biblioteki oprogramowania Java.

Aby przyspieszyć wykonywanie programów w obydwu przeglądarkach zaimplementowano specjalne, szybkie kompilatory pod nazwą JIT (Just-In-Time). Zamieniają one program napisany w Javie na jego binarny odpowiednik przeznaczony dla procesora, który pracuje w naszym komputerze. Czas poświęcony na kompilację zwraca się niejako przy wykonywaniu programu - zwykłe interpretowanie rozkaz po rozkazie z założenia jest wolniejsze niż uruchomienie "natywnego" kodu procesora.

Plug-ins czy ActiveX?

Znane z poprzednich wersji Navigatora wtyczki (plug-ins) pozwalają na specyficzną obsługę pewnych formatów danych bezpośrednio w okienku przeglądarki - np. VRML, QuickTime, RealAudio, i in. Ponieważ liczba plug-ins wciąż się zwiększa i są one obecne na coraz większej liczbie stron, Microsoft wyposażył Explorera w mechanizm umożliwiający ich wykorzystanie. Usiłując jednak przeforsować własny standard stworzył bibliotekę tzw. ActiveX Controls. Są to małe programiki ładowane do pamięci tylko w wypadku gdy dana strona WWW tego wymaga. Każdy z nich został zaprojektowany do wykonywania praktycznie jednej czynności - przewijania obrazka, odgrywania muzyczki, pokazywania filmu... W wypadku gdy nie posiadamy danego modułu jest on automatycznie ściągany z sieci, instalowany i uruchamiany bez konieczności restartowania przeglądarki.

Uważny czytelnik z wyobraźnią może jednak łatwo wyobrazić sobie sytuację, że taki mały programik może sobie piszczeć i błyskać, a przy okazji... kasować dane na naszym dysku niczym ordynarny wirus. Aby temu zapobiec w Explorerze zaimplementowano specjalną technologię pod nazwą Authenticode pozwalającą w dużej części przypadków zabezpieczyć komputer przed sabotażem. Każdy ActiveX Control zawiera w sobie tajny kod identyfikujący producenta. Jeśli ów kod nie jest zgodny z przechowywanym w specjalnej bazie danych, użytkownik zostaje ostrzeżony przed konsekwencjami uruchomienia programu i może zrezygnować z instalacji.

Technologia ActiveX Document pozwala na wyświetlanie w okienku przeglądarki, plików z danymi z popularnych programów biurowych - edytorów tekstów, arkuszy kalkulacyjnych, terminarzy, itp. Dokumenty wyglądają dokładnie tak jak w aplikacji, w której zostały stworzone. Na paskach narzędziowych pojawiają się przyciski specyficzne dla danego typu informacji - problemy z konwersją danych na format HTML przestają w ten sposób istnieć.

Dzięki ActiveX Scripting możemy też uruchamiać wbudowane w stronę WWW programy zapisane w jednym z popularnych skryptów, np. JavaScript lub VisualBasic Script.

Obydwie przeglądarki w pełni obsługują najpopularniejsze formaty kodowania informacji dźwiękowej i wizualnej (AVI, MPEG A/V, QuickTime, VRML, WAV, AU, AIFF) - albo za pomocą pulg-ins albo też dzięki technologii ActiveX.

Internetowy telefon

Microsoft i Netscape wyposażyły swoje przeglądarki w implementacje internetowego telefonu. Choć korzystanie z nich wymaga odpowiedniej karty muzycznej umożliwiającej pracę typu full-duplex oraz łącza o dużej przepustowości (czytaj - dzierżawionego), to możliwość pogadania sobie z koleżanką z USA po kosztach lokalnej rozmowy jest kusząca.

Poczta i newsgroups

Internet Explorer dzięki programowi Microsoft Exchange nie musi posiadać specjalnego modułu przeznaczonego do obsługi poczty elektronicznej. Niemniej użytkownicy zniechęceni powolnością Exchange'a wymusili w tym kierunku pewne zmiany. Powstała zatem nakładka pod nazwą Internet Mail & News - wg producenta - "Szybsza niż pisanie ołówkiem i łatwiejsza niż lizanie znaczka" (ba, ale czy taka przyjemna?!). Przypomina ona w dużym stopniu integralną część Navigatora (struktura folderów, nagłówki i tekst wiadomości są jednocześnie obecne na ekranie w oddzielnych ramkach) i rzeczywiście korzysta się z niej prościej i szybciej. Jak wskazuje nazwa, oprócz poczty, możemy także w wygodny sposób przeglądać listy dyskusyjne (newsgroups). Jest to znaczący krok naprzód, w porównaniu z implementacją zawartą w starej wersji Explorera.

Szybkość

Dopóki korzystamy z połączeń telefonicznych, sprawa zajętości łączy internetowych jest często drugorzędna - i tak nie uda nam się uzyskać więcej niż 3-4 KB/s. Ważne natomiast jest, by przeglądarka wczytywała najpierw całą informację werbalną pozostawiając na później obrazki, animacje, itp. Mimo, że obaj producenci deklarują i podkreślają obecność tej cechy w swoich produktach, w praktyce, sprawdza się ona tylko w Internet Explorerze. Navigator dość często próbuje wczytać wszystko na raz. Jeśli więc na początku strony mamy duży obrazek, musimy cierpliwie czekać, aż zostanie on przesłany w całości. Dopiero potem możemy stwierdzić, czy trafiliśmy tam gdzie chcieliśmy... Explorer zastąpi tę i wszystkie kolejne ilustracje ramkami, co pozwoli na natychmiastowe przeglądnięcie zamieszczonych na stronie tekstów lub udanie się po "linku" do innej strony bez marnotrawienia czasu i pieniędzy na wczytywanie bezużytecznych rysunków.

Bezpieczeństwo

W obydwu przeglądarkach zastosowano protokoły SSL (Secure Socket Layer) w wersjach 2.0 i 3.0 umożliwiające prowadzenie w miarę bezpiecznych transakcji np. za pomocą kart kredytowych. Wprowadzono także tzw. elektroniczny certyfikat zarówno dla użytkowników jak i site'ów. Z jednej strony komputer wie, że łączy się z nim konkretny człowiek i może mu udostępnić informacje przeznaczone wyłącznie dla niego, z drugiej - klient ma pewność, że komputer jest tym, za który się podaje.

Znani z purytańskich obyczajów Amerykanie spowodowali, że w Internet Explorerze zastosowano system ograniczania dostępu do stron zawierających erotykę, pornografię, przemoc, wulgaryzmy, itp. Takie organizacje jak PICS i RSACi tworzą listę site'ów i każdemu przyznają odpowiedni status określający subiektywny poziom "niegrzeczności". Użytkownicy Explorera mogą wybrać ten akceptowany przez nich. Wszystkie "gorsze" strony zostaną odfiltrowane. W założeniu ma to uniemożliwić kontakt z nieocenzurowaną informacją w Internecie małym, słodkim dzieciom...

Interfejs

Netscape Navigator wypada, w sensie całkiem dosłownym, blado na tle nowego Explorera. Kolory, przyciski, menu pozostały praktycznie nie zmienione. Tymczasem Microsoft podszedł do kwestii wyglądu programu bardzo poważnie. Najbardziej rzuca się w oczy nowy typ paska narzędziowego. Jest wyraźnie większy i... czarno-biały. Jednak ustawienie kursora na jednym z przycisków sprawia, że nabiera on koloru. Taka iluminacja nie pozostawia wątpliwości "co" zamierzamy wcisnąć.

Pojawił się także znany z Navigatora pasek z przyciskami przenoszącymi nas do "najlepszych i najświeższych" stron WWW, serwisu technicznego producenta, itp. Nową wszakże cechą jest możliwość dynamicznej zmiany rozmiarów paska - wysuwa się on z boku ekranu chwilowo zasłaniając miejsce, w którym zwykle pojawia się adres bieżącej strony. Gdy skończymy z niego korzystać, wsuwamy go z powrotem - mała rzecz, a cieszy.

Nareszcie można też logicznie pogrupować odnośniki do naszych ulubionych stron (Favorites/Bookmarks). Wystarczy stworzyć odpowiednio nazwane foldery i przenieść do nich poszczególne zakładki. Jeszcze ciekawostka: zapewne ze szczerej troskliwości Explorer zaraz po instalacji wyszukuje zbiór zakładek Navigatora i inkorporuje go do własnego systemu. Od tej chwili - daje do zrozumienia Microsoft - konkurencja nie jest potrzebna.

Nie wiedzieć czemu zrezygnowano jednak z oryginalnej i w dodatku bardzo pożytecznej funkcji informującej o tym, co w danej chwili robi przeglądarka. W poprzedniej wersji ikonka na systemowym pasku zadań zmieniała się w zależności od rodzaju aktywności. Przy otwartych wielu okienkach można było natychmiast stwierdzić, w którym z nich zakończył się proces wyszukiwania czy wczytywania strony. Teraz Explorer stał się niemy i upodobnił do Navigatora - musimy po kolei otwierać każde okno i sprawdzać, czy treść jest już kompletna.

Podsumowanie

Po intensywnym korzystaniu i testowaniu obydwu przeglądarek moje sympatie lekko kierują się w stronę Internet Explorera. Jest szybszy, milszy w obsłudze, lepiej zintegrowany z systemem oraz... ładniejszy. Brakuje mu, co prawda, edytora, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z bezpłatnej nakładki Microsoft Internet Assistant do edytora tekstów Word lub arkusza kalkulacyjnego Excel, albo też jednego z wielu shareware'owych edytorów stron WWW. Poza tym, pod względem funkcjonalności i wykorzystania najnowszych technik sieciowych obydwie przeglądarki idą łeb w łeb. Ciekawi mnie jednak jaką karierę zrobi standard ActiveX - pozostanie ciekawostką, czy... pojawi się w nowej wersji Navigatora.


Zobacz również