Nexus - The Jupiter Incident

Z wojen korporacji w wojny cywilizacji

Z wojen korporacji w wojny cywilizacji

Fani kosmicznych epopei ostatnio są rozpieszczani - niestety, nie w Polsce. Stworzona przez naszych bratanków - Węgrów gra Nexus: The Jupiter Incident ukazała się na rynku zachodnim za sprawą Vivendi Universal. Tymczasem polskiego wydawcy ten tytuł się jeszcze nie dorobił. A szkoda.

W skórze legendy

Starcie dwóch technologii: Siege Laser wykorzystujący energię kilku okrętów i Fort Shield, czyli gigantyczna tarcza energetyczna

Starcie dwóch technologii: Siege Laser wykorzystujący energię kilku okrętów i Fort Shield, czyli gigantyczna tarcza energetyczna

Już na samym początku zostaje ci wyjaśnione, że wcielasz się w postać legendarnego dowódcy, osobnika, który miał decydujący wpływ na losy ludzkości. Marcus Cromwell to pierwszy człowiek urodzony na orbicie, a zarazem syn dowódcy zaginionego okrętu Arka Noego.

Na razie jednak jest on po prostu bohaterem zakończonej korporacyjnej wojny o zasoby w Układzie Słonecznym. Bohaterem z przypadku, efektem wyrachowania polityków.

Czyż Ziemia nie wygląda dziwnie? Jeśli zagrasz, dowiesz się czemu...

Czyż Ziemia nie wygląda dziwnie? Jeśli zagrasz, dowiesz się czemu...

Wszystkie wielkie wydarzenia mają dopiero nadejść, a twoim zadaniem jest przejście całej drogi Marcusa Cromwella poprzez kosmiczną zawieruchę. Odtwarzanie wydarzeń jest dobrym pretekstem do scenariusza opartego o sztywne następstwo misji, bez jakiejkolwiek swobody wyboru dla gracza. Ogólnie ograniczony wybór jest chyba największą bolączką gry. Niektóre misje są nie do przejścia przy pewnym doborze uzbrojenia i wyposażenia okrętów, o czym przekonasz się zmuszony do kolejnych podejść. Owszem, da się je zrealizować zwykle na kilka sposobów - pod warunkiem, że załaduje się na statek konkretne zabawki.

Od hard SF...

W zamieszaniu bitwy warto poświęcać uwagę wszystkim detalom... A jest czym się pobawić w ręcznym zarządzaniu okrętem

W zamieszaniu bitwy warto poświęcać uwagę wszystkim detalom... A jest czym się pobawić w ręcznym zarządzaniu okrętem

Zaczynasz od dowodzenia fregatą klasy Stiletto na usługach jednej z korporacji. Szybko wplątują cię w aferę szpiegowską związaną z badaniami nad technologią obcych prowadzonymi przez inną korporację. Starcia z konkurencją, misje ratunkowe (mające na celu wejście w posiadanie danych) i podobne manewry... A wszystko to skończy się, gdy na pokładzie nowego i nie w pełni zbadanego okrętu stworzonego przez nieznaną rasę dotrzesz do miejsca, z którego trzeba będzie się salwować ucieczką na oślep przez stabilny tunel międzygwiezdny. W ten sposób wylądujesz w samym środku wojny toczonej na niespotykaną w twoim zaścianku galaktyki skalę.

Przed każdą misją dostajesz dokładny briefing. Zawiera on ważne detale, ponadto przed wyruszeniem można dokładnie zbadać sytuację taktyczną

Przed każdą misją dostajesz dokładny briefing. Zawiera on ważne detale, ponadto przed wyruszeniem można dokładnie zbadać sytuację taktyczną

Między misjami masz możliwość przezbrajania okrętu w ramach wydatkowania punktów ulepszeń - niestety, pula jest skromna i raczej niezależna od sposobu wykonywania zadań. Niczego nie pozyskujesz z okrętów wroga, a część ekwipunku sprawia wrażenie stworzonego na potrzeby konkretnych punktów w scenariuszu (musisz coś zrobić konkretnym sprzętem i dlatego przed wylotem nie masz prawa go usunąć ze statku). To kolejna bolączka - odnosi się wrażenie, jakby wiele elementów powstało na cele jednego zdarzenia, a autorzy nie zdecydowali się na ich szersze wdrożenie.

Podobnie pewne wątki scenariusza pozostawiają taki sam niedosyt. Historia ciekawie się zapowiada i czekasz jak się rozwinie, a tu koniec wątku. Akcja pomknęła dalej i element wykorzystany dla stworzenia dramatycznego efektu odchodzi całkowicie w niepamięć (scenarzysty, nie twoją). Chciałoby się coś więcej

... do Space Opera

Ciemno trochę? Dlatego zalecamy grę przy zgaszonym świetle, bo nie każdy system gwiezdny jest iluminowany...

Ciemno trochę? Dlatego zalecamy grę przy zgaszonym świetle, bo nie każdy system gwiezdny jest iluminowany...

Wojna, w którą się wplątujesz, wykorzystuje wiele elementów scenerii dobrze znanych zarówno z powieści SF, jak i z symulatorów gwiezdnego imperium w stylu Master of Orion. Masz do czynienia z mnogością cywilizacji o bardzo wybiórczych i wąskich polach rozwoju, raz w stronę nauki i filozofii, innym razem ku wojnie lub technice stealth. Trochę to niewiarygodne, ale za to bardzo typowe i malownicze. W potrawce taplają się agresywna, usamodzielniona AI, potomkowie zaginionej misji kolonizacyjnej, międzygwiezdne pasożyty pożerające planety, gigantyczne kosmiczne fortece, zbuntowani niewolnicy i jeszcze wiele więcej. Wszystko to jednak zostało przyjemnie skompilowane i zwykle nieźle przemyślane.

Z czasem dookoła pierwszego okrętu powstaje kieszonkowa flota, choć niektóre okręty są przyznawane sporadycznie do wykorzystania co kilka misji. Warto myśleć perspektywicznie, bo większych jednostek nie da się całkowicie przezbroić za głodową pulę punktów ulepszeń. Wiele zależy od dowódców, których podmienić się nie da (kolejny drobny mankament), więc trzeba dostosować podległą im jednostkę do ich profilu.

Filmowy klimat

Kosmiczny pasożyt, królowa szarańczy pochłaniającej światy - prawdziwa z niej ślicznotka, prawda?

Kosmiczny pasożyt, królowa szarańczy pochłaniającej światy - prawdziwa z niej ślicznotka, prawda?

Rozgrywanie kolejnych misji przypomina nieco śledzenie interaktywnego serialu SF. Postacie mają wiele do powiedzenia. Co i raz komentują bierzące wydarzenia, przy czym sporo dialogów stworzono jedynie dla klimatu. Jeśli dodać do tego nastrojową muzykę, zawierającą motywy przewodnie poszczególnych ras i ciekawe efekty dźwiękowe - zaburzenia w komunikatorach, praca silników i eksplozje (a skąd one w próżni? Z Gwiezdnych Wojen oczywiście!), efekt jest rewelacyjny. Zalecamy głośniki 5.1 i tymczasową deportację rodziny na działkę...

Serialowe wrażenie pogłębiają długie filmy wprowadzające do poszczególnych rozdziałów opowieści. Narracja nacechowana jest z lekkim sarkazmem i nutką fatalizmu, bowiem prowadzi ją sam Marcus Cromwell - bohater z przypadku, człowiek wplątany w cudze gierki i wydarzenia przerastające go o kilka wielkości.

Filmowy klimat i liniowy, rozbudowany scenariusz sprawiają, że w grę bawić się można doskonale... Ale raczej tylko raz. Oglądanie po raz drugi tej samej opowieści może być nieco nużące, chyba że ktoś lubi remaki. Na szczęście istnieje tryb multiplayer, a graczy jest całkiem sporo. Otwarta struktura i wsparcie narzędziowe ze strony autorów zaowocowały powstaniem wielu modów, teoretycznie więc możliwości zabawy są bardzo duże. Gra, jeśli wyjdzie w Polsce, będzie opóźniona w stosunku do premiery, więc miejmy nadzieję, że jej cena będzie rozsądna.

Kawał doskonałej rozgrywki. Szklanki w barku wibrowały od eksplozji. Jednak nie lubię, gdy tak niewiele pozostawia się mojej inwencji. Na szczęście wszystkim, od silników po działa, można zawiadywać ręcznie - to poprawiło mi nastrój.

Lucas the Great

Nexus: The Jupiter Incident - taktyka kosmiczna

Producent: Mithis

Polski wydawca: pierwszy odważny

Cena: brak

Wymagania: CPU 1GHz, 128 MB RAM, grafika 32 MB

Minusy: niedomknięte wątki, misje wymagające konkretnego sprzętu

Plusy: klimat gwiezdnej epopei, dobra oprawa dźwiękowa, piękne okręty


Zobacz również