Nie tylko mp3

Jak w starym dowcipie: w Internecie - mp3, na płytach - mp3, w odtwarzaczach - mp3, aż strach konserwę otworzyć. Nic dziwnego, skoro około 90% stanowią tu kawałki pirackie. Koncerny fonograficzne zawzięcie próbują zatrzymać strumień uciekających pieniędzy i wspierają twórców nowych formatów. Czy mp3 zwycięży?

Jak w starym dowcipie: w Internecie - mp3, na płytach - mp3, w odtwarzaczach - mp3, aż strach konserwę otworzyć. Nic dziwnego, skoro około 90% stanowią tu kawałki pirackie. Koncerny fonograficzne zawzięcie próbują zatrzymać strumień uciekających pieniędzy i wspierają twórców nowych formatów. Czy mp3 zwycięży?

W sieci leży ładnych kilka milionów empetrójek. Kawałków w innych formatach jest zaledwie kilka tysięcy. Prace nad lepszymi sposobami cyfrowego zapisu dźwięku trwają jednak nieustannie i to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze - wielkość pliku. Utwór zapisany w mp3 zajmuje zwykle kilka MB, a ściąganie go z Internetu, zwłaszcza w naszych, rodzimych warunkach, zabiera masę czasu i kasy.

MPEG-4, nad którym trwają intensywne prace, ma stać się standardem przewyższającym pod względem możliwości wszystkie poprzednie formaty.

Po drugie - bezpieczeństwo. Jeszcze kilka miesięcy temu stowarzyszenie firm fonograficznych RIAA (Record Industry Association of America) zawzięcie walczyło z mp3, poszukując nowego standardu, który zmusiłby piratów do zwinięcia czarnej flagi. W lipcu RIAA niespodziewanie zmieniło front i pogodziło się z faktem, że mp3 nie można zniszczyć. Mamy zatem dwa scenariusze - rozwijanie formatu mp3, ale zakodowanego tzw. cyfrowymi znakami wodnymi (digital watermark) lub popularyzowanie nowych formatów dźwięku, takich jak Twin VQ, Liquid Audio czy a2bmusic.

W kompresji siła

Format Twin VQ (VQF) powstał w połowie 1998 roku. Jego największy atut to lepsza kompresja dźwięku. Plik .wav o wielkości 50 MB po skompresowaniu do formatu mp3 zajmowałby około 4,5 MB. Ten sam plik skompresowany do VQF będzie mniejszy o 30-40%, czyli zaledwie 2,9 MB!!! A co z jakością dźwięku? Większa kompresja powoduje, że pewna liczba szczegółów zamazuje się, rozmywa i w konsekwencji zanika. Zwolennicy nowego formatu twierdzą, że dźwięk przez to staje się bardziej miękki i naturalny. Innymi słowy - staje się beznadziejny. Miękki i naturalny może być miś Coccolino, ale nie muzyka. Ostre, dynamiczne utwory na VQF brzmią fatalnie, a zwłaszcza w zakresie wysokich tonów. Jeżeli jednak słoń nadepnął ci na ucho i nie dbasz o jakość dźwięku, a bardziej zależy ci na tym, by na jednym kompakcie zmieścić 19 zamiast 15 płyt - możesz wybrać VQF.

Jeśli oczywiście samodzielnie przekonwertujesz swoje mp3 na nowy format albo przegrasz utwory z kompaktu audio. Przy kodowaniu pożądana jest jednak anielska cierpliwość i mocny sprzęt - jeden utwór kompresuje się średnio ponad 30 minut.

Dźwięk w płynie

Liquid Audio jest szyfrowanym formatem plików muzycznych. Autorzy standardu obiecują (albo próbują nam wmówić), że utwór jest zabezpieczony w sposób w pełni uniemożliwiający nielegalne kopiowanie pliku. Dlatego to właśnie Liquid Audio jest najczęściej wymieniany jako format, w którym w przyszłości wielkie koncerny muzyczne będą sprzedawać utwory swoich artystów. Pierwszy krok podjęła EMI, udostępniając część utworów do przetworzenia na Liquid Audio. Prawdopodobnie w tym samym formacie swoje utwory będą sprzedawać BMG Entertainment i Universal Music. Obiecujące wydają się zapowiedzi stworzenia liquidaudiowych kiosków multimedialnych.

Ponad milion muzycznych plików do ściągnięcia na odtwarzacz z kiosku stojącego np. na lotnisku - bardzo przyjemna perspektywa, ale dla nas chyba jeszcze bardzo, bardzo odległa. W każdym razie Liquid Audio zapowiada, że do końca roku będzie dostępnych ponad 100 tysięcy utworów w nowym formacie, a więc więcej niż legalnych mp3.

Ostatni krok przed MP4?

Drugim, poza Liquid Audio, pretendentem do tytułu "bezpiecznego formatu" jest format a2bmusic. Firma AT&T Labs już od ponad roku próbuje sprzedawać muzykę w tym formacie na stronie www.a2bmusic.com, jak dotąd jednak z marnym skutkiem. Główna przyczyna to mała liczba utworów, zaledwie kilkaset, i brak znanych nazwisk wśród wykonawców. A szkoda, gdyż możliwości nowego formatu są imponujące. Lepsza kompresja powoduje, że pliki są mniejsze niż mp3, a jakość dźwięku jest porównywalna z muzyką CD, a w każdym razie znacznie lepsza od mp3. Dźwięk transmitowany w Internecie w formacie a2b jest zaszyfrowany, co ma uniemożliwić jego nielegalne kopiowanie. Ponadto wraz z każdym utworem użytkownik otrzymuje okładkę płyty i tekst piosenki.


Zobacz również