Nieczyste chwyty RIAA?

W ostatnim czasie wciąż powtarzają się ataki DDoS na jeden z australijskich serwerów IRC. W informacji tej nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż użytkownicy owego serwera twierdzą, iż za ataki odpowiedzialne jest... stowarzyszenie RIAA.

Zdaniem użytkowników "nękanej" sieci, nieustanne ataki, powodujące ustawiczne wyłączanie serwera inspirowane są przez RIAA - organizację reprezentującą interesy amerykańskiego przemysłu muzycznego.

Serwery IRC coraz częściej wykorzystywane są bowiem przez piratów, kopiujących za ich pośrednictwem nielegalne materiały - muzykę oraz filmy. Dlatego też użytkownicy IRC przypuszczają, że ataki DDoS (distributed denial of service), poważnie ograniczające funkcjonalność sieci, mogą być przeprowadzane lub przynajmniej inspirowane, przez RIAA.

Sprawa jest jednak o tyle ciekawa, że sieci IRC działają na zupełnie innych zasadach niż aktywnie zwalczane przez RIAA sieci peer-to-peer. Te drugie służą bowiem przede wszystkim do wymiany plików - niestety, głównie chronionych prawem autorskim. Sieci IRC to z kolei przede wszystkim narzędzie do komunikacji - dlatego też ewentualne ataki dotykają głównie niewinnych, chcących jedynie podyskutować, internautów.

Zastosowanie takiej taktyki przez RIAA wydaje się całkiem prawdopodobne - swego czasu stowarzyszenie domagało się prawa do włamywania się do komputerów osób korzystających z sieci wymiany plików. Jak na razie jednak takiego prawa stowarzyszenie nie uzyskało - tak więc zastosowanie ataku DDoS wobec jakiegokolwiek serwera (nawet służącego wymianie nielegalnych plików) byłoby niezgodne z prawem. Ataki DDoS w wielu krajach (w tym również w USA) są bowiem przestępstwem.


Zobacz również