Niemiecka zagadka

Czemu niemiecka gospodarka radzi sobie o wiele gorzej niż pozostałe gospodarki europejskie? - zastanawia się The Economist.

W ciągu minionych dziesięciu lat, niemiecki PKB rósł w średnim tempie rocznym ok. 1,4%, a więc niemal o połowę wolniej od przeciętnej w Unii Europejskiej i w tempie zbliżonym do wzrostu gospodarki japońskiej, która była synonimem powolnego wzrostu. Najpopularniejszym wytłumaczeniem dla złych wyników niemieckiej gospodarki były wysokie koszty związane ze zjednoczeniem Niemiec Wschodnich i Zachodnich, a szczególnie fatalna kondycja rynku pracy. Jednak najnowsze badania banku inwestycyjnego Goldman Sachs mówią o innej przyczynie: sztucznie niski koszt kapitału, który spowodował nadmierne inwestycje. Wzrastający koszt kapitału w ostatnich latach tłumaczy w znacznym stopniu słaby wzrost Niemiec - i może mieć nań negatywny wpływ przez najbliższe lata.

Badanie Goldman Sachs wykazuje wyjątkowo niski zwrot na kapitale w Niemczech. Niemieckie firmy wykazywały jedynie średnio 5-proc. zwrot brutto od 1991 r. Dla porównania przeciętny zwrot z kapitału w UE wynosił 12%. Połączenie Niemiec Wschodnich i Zachodnich to tylko jedna z przyczyn. Zwłaszcza, ze Wschodnie Niemcy odpowiadają zaledwie za 11% całego PKB naszego zachodniego sąsiada.

Niektórzy uważają, że silne niemieckie związki zawodowe spowodowały wzrost wynagrodzeń i przez to zmniejszył się zwrot na kapitale. Jednak związki nie są silniejsze, a rynek pracy w lepszej kondycji, niż w pozostałych państwach unijnych, gdzie współczynnik zwrotu z kapitału jest wyższy. Poza tym, jeśli związki zawodowe wpłynęłyby rzeczywiście na wzrost przychodów pracowników, w konsekwencji niższy zwrot na kapitale powinien zredukować inwestycje. A działo się dokładnie odwrotnie: od 1991 roku inwestycje biznesowe stanowią przeciętnie 21% niemieckiego PKB, 18% w reszcie państw UE, i 15% w USA.

Połączenie wysokich inwestycji i niskich zwrotów sugeruje, że koszt kapitału w Niemczech był znacznie niższy niż w innych krajach. Firmy inwestują do momentu, w którym dodatkowy zwrot pokrywa koszt kapitału plus zysk. Jeśli koszty kapitału są niższe, rezultatem są wyższe inwestycje i niższe zwroty. To niemiecki rynek kapitałowy, a nie rynek pracy, sprawia, że Niemcy odstają od innych europejskich gospodarek. I upodabnia niemiecką gospodarkę do gospodarki japońskiej, gdzie inwestycje w stosunku do PKB są wysokie, a zwroty z kapitału stosunkowo niskie.

Niemiecki system finansowy wyróżnia się na dwa istotne sposoby. Po pierwsze, firmy opierają się raczej na bankach niż na rynkach finansowych. Po drugie, pozostające własnością państwa instytucje finansowe odpowiadają za spory kawałek korporacyjnych pożyczek. Kredyty te są gwarantowane przez państwo, co redukuje koszty finansowe i obniża odsetki. System ten powstał aby wspomagać lokalny biznes, miał więc wspomagać inwestycje a nie maksymalizować zwroty.

Dzięki tanim pożyczkom niemieckie firmy więcej inwestowały. Jednak banki z sektora prywatnego znalazły się teraz pod presją swoich udziałowców, i muszą poprawić swoje wyniki. W dodatku w 2001 roku Komisja Europejska stwierdziła, że państwowe gwarancje dla posiadanych przez państwo banków nie sprzyjają konkurencyjności i muszą zostać zniesione.

Jeśli nawet koszty kapitału są podstawową przyczyną powolnego wzrostu gospodarczego w Niemczech, reformy rynku pracy nadal są ważne. Jeśli koszty pracy zmniejszą się dzięki reformom, firmy będą mogły dostosować się do nowych warunków gospodarczych bez znacznych cięć inwestycji.

Na podstawie artykułu z The Economist "Wirtschaftsblunder"


Zobacz również