Od wielości do jedności

Na pierwszy rzut oka na rynku kart graficznych pozostał tylko jeden liczący się producent - NVIDIA. Nieliczni pozostali znaleźli się wyraźnie w cieniu tej niezwykle ekspansywnej firmy.

Na pierwszy rzut oka na rynku kart graficznych pozostał tylko jeden liczący się producent - NVIDIA. Nieliczni pozostali znaleźli się wyraźnie w cieniu tej niezwykle ekspansywnej firmy.

W istocie, tempo, jakie narzuciła NVIDIA we wprowadzaniu nowych modeli układów graficznych, okazało się zabójcze dla niektórych konkurentów i poważnie nadszarpnęło pozycję innych.

Najbardziej oczywistym przykładem jest dobrze znana historia 3dfx, niegdyś kultowej firmy, która praktycznie rozpoczęła erę wydajnej akceleracji grafiki 3D w pecetach. Produkowane przez nią karty, zbudowane na bazie układów Voodoo, podbiły serca graczy zaskakująco wysoką - jak na swoje czasy - wydajnością i bardzo dobrą jakością grafiki. W latach 1997 - 1998, w których 3dfx święcił największe triumfy, NVIDIA pozostawała firmą znaną nielicznym użytkownikom pecetów.

O ile jednak 3dfx, uśpiony sukcesami, zwolnił tempo wprowadzania nowych rozwiązań, o tyle NVIDIA przyjęła nieprawdopodobny harmonogram prac - postanowiono wprowadzać kolejne generacje układów graficznych co pół roku. Co najważniejsze, NVIDII udało się zrealizować te plany, co w branży komputerowej jest rzadkością. Bardziej popularny jest taki scenariusz, że producenci ogłaszają wprowadzenie na rynek produktów, które pozostają de facto jeszcze przez wiele miesięcy wyłącznie w sferze wyobraźni bądź nie opuszczają fabrycznych laboratoriów.

Ostatecznie działania NVIDII doprowadziły do wyeliminowania w listopadzie 2000 r. firmy 3dfx z rynku. Wszystkie prawa autorskie i patenty zostały przejęte właśnie przez NVIDIĘ, podobnie zresztą jak zespół inżynierów 3dfx.

Obecnie NVIDIA prowadzi politykę zmierzającą do zagarnięcia jak największej części rynku układów graficznych we wszystkich segmentach - od bardzo tanich rozwiązań, integrowanych z chipsetami płyt głównych, aż po układy GeForce3, cechujące się niezwykle wysoką wydajnością. Widać, że firma się stara nie powtórzyć błędów poprzedników. Aby zaspokoić potrzeby producentów kart graficznych, podzielono między innymi rodzinę GeForce2 MX na trzy grupy - MX100, MX200 i MX400, wyraźnie różniące się między sobą wydajnością, ale równie wyraźnie ceną.

Z drugiej strony, wciąż ewidentna jest konsekwencja we wprowadzaniu na rynek zupełnie nowych generacji produktów. Wyraźnie było to widać na przykładzie najnowszego układu GeForce3. Zaraz po ogłoszeniu jego debiutu rynkowego odezwały się bardzo liczne głosy, że tym razem NVIDIA przesadziła. Układ jest wprawdzie doskonały, ale jego początkowo bardzo wysoka cena sprawiła, że najpopularniejsze serwisy internetowe, poświęcone sprzętowi komputerowemu, nawoływały do zbojkotowania go. NVIDIA szybko obniżyła cenę układu. Jednocześnie, aby wzmocnić efekt tego posunięcia, ogłosiła, że definitywnie kończy produkcję układów GeForce2, nawet w wersji Ultra.

O tym, jak silną pozycję zbudowała sobie NVIDIA, świadczyć może krótki przegląd oferty producentów kart graficznych. Jeszcze trzy lata temu większość z nich kupowała układy od różnych producentów. Dziś zdecydowana większość z nich kupuje układy wyłącznie od NVIDII (ostatnio pojawiły się pewne wyjątki, ale o tym nieco później). Nie mają zresztą wielkiego wyboru. Karty oparte na układach ATI produkuje wyłącznie ATI, natomiast jedynym producentem wytwarzającym karty oparte na chipach Matroksa (oprócz samego Matroksa oczywiście) jest Gigabyte.

Jaką zatem politykę przyjęły ATI i Matrox, aby nie podzielić losu 3dfx, zwłaszcza że zaczęły już pojawiać się pierwsze plotki, jakoby NVIDIA przygotowywała się do wykupu ATI?

Matrox - notabene jedyny poważny producent na rynku rozwiązań graficznych, pozostający całkowicie w rękach swojego założyciela - wyraźnie wycofuje się z bezpośredniego współzawodnictwa z NVIDIĄ w sektorze wydajnych rozwiązań 3D. Układ G800, o którym kiedyś krążyło wiele informacji w Internecie, nigdy nie ujrzy światła dziennego. Firma twierdzi, że nigdy nie miała zamiaru takiego układu wytwarzać, a wszystkie informacje na jego temat to były zwykłe plotki. Tak czy inaczej, jego wydajność byłaby porównywalna co najwyżej z chipem GeForce2, a to już za mało jak na dzisiejsze standardy.

Zamiast tego Matrox skoncentrował się na optymalizacji swoich rozwiązań pod kątem potrzeb użytkowników wykorzystujących komputery głównie do prac biurowych lub do edycji wideo. Znany jest przede wszystkim z bardzo dopracowanego trybu pracy dwumonitorowej. W tym zakresie Matrox wymyślił chyba już wszystko, co było do wymyślenia.

Jeśli chodzi o edycję wideo, Matrox mocno promuje karty z rodziny Marvel G450, wyposażone w tuner telewizyjny z funkcją time-shifting, układ kodujący w formacje MPEG-2 i zaawansowane oprogramowanie do edycji wideo.

Trudniejsza do analizy jest strategia firmy ATI. Mniej więcej rok temu producent ten postanowił gwałtownie zmienić swój wizerunek wytwórcy tanich i mało wydajnych kart graficznych, masowo instalowanych w tanich komputerach. ATI postanowiło włączyć się do konkurencji w zakresie akceleratorów grafiki 3D. Układ Radeon był niewątpliwie doskonałym posunięciem w tym zakresie. Nie dysponował wprawdzie olbrzymią mocą obliczeniową, ale dzięki wielu wyrafinowanym zabiegom (chodzi głównie o optymalizację dostępu do danych przechowywanych w pamięci karty graficznej, a także o zmniejszenie wielkości tych danych) dostępna moc była wykorzystywana znacznie efektywniej niż w przypadku jakiegokolwiek rozwiązania konkurencyjnego. W sumie Radeon był godnym konkurentem układu GeForce2.

Nie jest jednak do końca jasne, czego możemy się spodziewać po firmie ATI w najbliższych miesiącach. Na razie nie pojawiły się żadne sygnały, że firma chce wycofać się ze swojej nowej strategii bezpośredniej konkurencji z NVIDIĄ. Z drugiej strony, od debiutu Radeona upłynęło już sporo czasu, a nowych układów wciąż nie ma na rynku, choć pora już na to najwyższa. Jak na razie wciąż jesteśmy tylko na etapie zapowiedzi.

NVIDIA, ATI, Matrox - te trzy firmy są znane wielu użytkownikom pecetów. Hierarchia ich pozycji jest zgodna z kolejnością, w jakiej zostały wymienione. Wciąż tylko nieliczni znają firmę Power Technologies, zajmującą się produkcją układów graficznych z rodziny Kyro.

Ta sytuacja może się jednak już niedługo zmienić. Wiele wskazuje na to, że właśnie Power Technologies może wkrótce pomieszać szyki największym firmom na rynku. Wszystko za sprawą innowacyjnej technologii, pozwalającej produkować bardzo wydajne i tanie układy graficzne.

Na czym polega odmienność rozwiązań zastosowanych w układach Kyro od tych powszechnie przyjętych? Jak wiadomo, największą bolączką, z jaką borykają się prawie wszyscy producenci, jest ograniczona przepustowość szyny danych. To właśnie z tego powodu układy takie jak GeForce2 Ultra mogą wykorzystać w wielu przypadkach nie więcej niż 1/3 swojej całkowitej mocy obliczeniowej. Z drugiej strony, okazuje się, że większość układów próbuje przez wspomnianą szynę przepchnąć znacznie więcej danych, niż jest to konieczne.

W układach Kyro cały obraz dzielony jest na niewielkie obszary, które następnie poddawane są analizie. Sprawdza się, które wielokąty w danym obszarze będą widoczne w końcowej scenie, a które nie. Ponieważ operacja ta wykonywana jest na niewielkim wycinku sceny, wystarczy mały bufor Z, zintegrowany z układem graficznym. Do teksturowania i wyświetlania przesyłana jest scena zawierająca tylko te wielokąty, które faktycznie się w niej znajdą. Unika się w ten sposób problemu, znanego z innych kart, polegającego na wielokrotnym przerysowywaniu tych samych punktów ekranu.


Zobacz również