Odszkodowanie "za piractwo" - tyle pieniędzy nie ma na świecie!

Ostatnie roszczenia organizacji RIAA to klasyczny przykład, jak walkę z piractwem fonograficznym można zamienić w farsę.

Recording Industry Association of America, amerykańskie zrzeszenie firm z branży fonograficznej, zasłużyło sobie na reputację organizacji bezpardonowo zwalczającej nieautoryzowany obrót plikami muzycznymi w Sieci. RIAA jest m.in. stroną w najdłuższym w historii procesie o udostępnianie muzyki w sieciach P2P.

Stowarzyszenie często podejmuje kroki prawne skierowane przeciw twórcom aplikacji umożliwiających wymianę plików w Internecie i operatorom sieci P2P - w czym sekunduje jej siostrzana organizacja MPAA, reprezentująca filmowców. Grokster, eDonkey, TorrentSpy to tylko niektóre pozycje z długiej listy trofeów obu organizacji.

LimeWire do odstrzału

W październiku 2010 r. prawnicy RIAA mogli postawić krzyżyk przy kolejnej nazwie: LimeWire - sąd w Nowym Jorku nakazał wówczas zaprzestanie działalności tego klienta P2P.

RIAA złożyło w nowojorskim sądzie pozew, w którym domagało się zamknięcia programu do wymiany plików. Już wcześniej, wydawcy muzyki wygrali w sądzie sprawę, w której twórcy LimeWire zostali uznani za winnych naruszeń praw autorskich. Wydając decyzję o zamknięciu serwisu, sąd stwierdził, że firma LimeWire LLC czerpała korzyści materialne z masowego naruszania praw autorskich przez użytkowników. Co więcej, twórcy serwisu świadomie zachęcali internautów do łamania prawa.

Skoro winę twórców LimeWire ustalono, do rozstrzygnięcia pozostała wysokość odszkodowania na rzecz właścicieli praw autorskich, które naruszono. RIAA w swoim pozwie wspominała o 11 tysiącach utworów, które mogły być udostępnione i skopiowane przez internautów setki tysięcy, a nawet miliony razy. Problem w tym, że organizacja domagała się odszkodowania za każde skopiowanie każdego z plików. Jeśli dodamy, że wysokość odszkodowania miałaby wynieść 150 tys. dolarów za każdy plik (maksymalna kwota przewidzianej amerykańskim prawem grzywny za piractwo), otrzymamy trudną nawet do wyobrażenia kwotę rzędu bilionów USD.

Sędzia Kimba Wood, ta sama, która orzekała w październikowej rozprawie, odrzuciła te roszczenia. Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji, "byłaby to kwota wyższa, niż cały przemysł fonograficzny zarobił od czasu wynalezienia fonografu przez Edisona w 1877 r. Absurdalność tego roszczenia nakazuje jego odrzucenie". RIAA może co najwyżej ubiegać się o jednorazowe odszkodowanie za każdy z plików wymienionych w pozwie.

Dla LimeWire to żadne pocieszenie - w takim wypadku łączna kwota odszkodowania przekracza 1,6 mld USD.

Komentarz redakcji

Można jeszcze zrozumieć, że wysokie roszczenia RIAA są elementem strategii zastraszania producentów aplikacji P2P i użytkowników takich programów i że organizacja próbując się zmierzyć z bądź co bądź poważnym problemem wytacza najcięższą artylerię. Przy okazji jednak przekracza w swoich żądaniach granice absurdu, czym tylko naraża się na śmieszność.


Zobacz również