Office - postrach byków

Spolonizowana wersja pakietu Office 2000 po raz pierwszy zawierać będzie narzędzie do sprawdzania poprawności gramatycznej dokumentu.

Miesiąc temu dokonaliśmy wnikliwej analizy pakietu Microsoft Office 2000, by przekonać się, czy jego nowe funkcje są rzeczywiście warte zainwestowania w aktualizację. Wspomnieliśmy też, że spolonizowana wersja pakietu po raz pierwszy zawierać będzie narzędzie do sprawdzania poprawności gramatycznej dokumentu. Dziś możemy już powiedzieć trochę więcej na ten temat: przetestowaliśmy Office 2000 PL w wersji beta.

Najpierw Word musi wiedzieć, w jakim stylu będziemy pisać dokument i czego chcemy uniknąć.

Najpierw Word musi wiedzieć, w jakim stylu będziemy pisać dokument i czego chcemy uniknąć.

Najpopularniejszy pakiet biurowy w polskim wydaniu praktycznie niczym nie różni się od angielskiego pierwowzoru: te same funkcje, menu, szablony i kreatory. Jedyne, co stanowi o polskości tego produktu, to – oczywiście poza przetłumaczonymi poleceniami – moduły sprawdzające pisownię oraz dzielące wyrazy przy przenoszeniu. Tylko one bowiem powstały zupełnie niezależnie od samego pakietu i mają polskie korzenie. Office 2000 PL, poza tymi dwoma modułami, zawiera narzędzie korygujące gramatyczną stronę dokumentu – nowość, którą od ponad dwóch lat cieszą się narody władające językami o mniej skomplikowanej fleksji. Twórcą programowego korektora jest, jak w przypadku pozostałych modułów, firma TiP.

Testowanie polskiego Office’a rozpocząłem oczywiście od edytora tekstu Word, który, jako jedyny komponent pakietu w zwalczaniu błędów użytkownika, posiłkuje się nowym narzędziem korygującym. Po włączeniu opcji sprawdzania gramatyki w locie i ustaleniu stylu dokumentu w menu Narzędzia Opcje przystąpiłem do bombardowania edytora koszmarnymi błędami typu „ja być bardzo mądra mężczyzna”. Okazało się, że moduł wychwytuje niezgodność rodzaju przymiotnika i rzeczownika, proponując „mądrego mężczyznę”, ale nie zauważa niezgodności formy czasownika z rzeczownikiem w „ja być”. Na dodatek potrafi się zagalopować w dopasowywaniu przymiotnika do rzeczownika i w konstrukcji narzędnikowej typu „czapka na głowę każdemu, komu...” poprawia „głowę każdemu” na „głowę każdą”. Do jego poprawek trzeba więc podchodzić krytycznie.

Moduł korekty gramatycznej czasem ma rację, a czasem nie.

Moduł korekty gramatycznej czasem ma rację, a czasem nie.

Ale to nie jedyna funkcja modułu: w zależności od wybranego stylu dokumentu (oficjalny, potoczny, własny) i jego parametrów ostrzega przed niewłaściwymi wyrazami (np. kolokwializmy, archaizmy), brakiem przecinków (ale i tu się myli, np. w zdaniu „jak dla kogo” żąda przecinka po „jak”), zbyt długimi zdaniami czy nadmiarem spacji między wyrazami.

Przydatną funkcją nowego Office’a jest „Szybki Tezaurus”: gdy klikniesz prawym przyciskiem myszy wyraz, jego synonimy pojawią się od razu w menu kontekstowym. Menu oferuje także natychmiastowe wpisanie często mylonego słowa jako pozycji Autokorekty (nawiasem mówiąc, testowana beta miała polskie wpisy Autokorekty, ale wyjątki... węgierskie).

Słownik synonimów w zasięgu prawego przycisku myszy.

Słownik synonimów w zasięgu prawego przycisku myszy.

Zarówno Word, jak i inne aplikacje Office’a hołdują teraz zasadzie oszczędzania miejsca. Otóż dwa podstawowe paski narzędzi ściśnięte zostały w jednym rzędzie, by było więcej powierzchni na dokument. Pomysł dobry, lecz dlaczego umieszczone obok siebie dwa okna dokumentów mają własne paski menu i narzędzi? Na dodatek, każde okno dokumentu ma swój przycisk na pasku zadań – ułatwia to zmianę aktywnego dokumentu, ale szybko powoduje bałagan u dołu ekranu.

Spolszczone szablony ułatwią przygotowanie prezentacji.

Spolszczone szablony ułatwią przygotowanie prezentacji.

Wędrując po aplikacjach polskiej bety Office’a, natrafiłem na kilka błędów w działaniu i parę niefortunnie przetłumaczonych poleceń. PowerPoint oferuje np. „punktory (?) i numerowanie”, podczas gdy inne programy tradycyjnie proponują „wypunktowanie i numerowanie”. Dziwne wydaje mi się również określenie „współpraca online”, jak i panująca od dawna „sieć Web” – te polsko-angielskie hybrydy brzmią sztucznie i warto by było je zamienić np. na „współpracę poprzez sieć” oraz „sieć WWW”.


Zobacz również