Olympus Camedia E-10

Camedia E-10, cyfrowa lustrzanka Olympusa, niedawno wprowadzona na polski rynek, zdążyła narobić trochę zamieszania.

Camedia E-10, cyfrowa lustrzanka Olympusa, niedawno wprowadzona na polski rynek, zdążyła narobić trochę zamieszania.

Profesjonaliści docenią możliwość pracy w różnych programach (priorytet przysłony, prędkość migawki, automat i manualny), auto-bracketing (trzykrotne powtórzenie ujęcia z różnymiustawieniami ekspozycji). W serii aparat rejestruje do czterech zdjęć z prędkością trzech klatek na sekundę. Camedia E-10 to niezły wybór dla profesjonalisty, o ile pogodzi się z tym, że nie będzie mógł wymienić obiektywu.

Profesjonaliści docenią możliwość pracy w różnych programach (priorytet przysłony, prędkość migawki, automat i manualny), auto-bracketing (trzykrotne powtórzenie ujęcia z różnymiustawieniami ekspozycji). W serii aparat rejestruje do czterech zdjęć z prędkością trzech klatek na sekundę. Camedia E-10 to niezły wybór dla profesjonalisty, o ile pogodzi się z tym, że nie będzie mógł wymienić obiektywu.

Oto pojawił się aparat o rozdzielczości 4 milionów pikseli za cenę w okolicach 10 000 zł, co wymusiło na innych dystrybutorach obniżenie cen aparatów podobnej klasy.

Camedia E-10 na tle konkurencji prezentuje się całkiem nieźle. Przy najlepszej jakości pozwala zarejestrować zdjęcie jako plik TIFF bez kompresji o wielkości 2240 x 1680 pikseli, ważący ponad 11 MB. Obraz może też zostać zapisany jako plik surowych danych z sensora CCD, który dzięki odpowiedniemu plug-inowi można wczytać do Photoshopa.

Obiektyw o zmiennej ogniskowej w zakresie 9-36 mm, co odpowiada przedziałowi 35-140 mm w przypadku aparatów małoobrazkowych, charakteryzuje się wysoką jasnością (F1:2-2,4). Niestety, jest on zamontowany na stałe. Na osłodę mamy funkcję makro oraz możliwość dokupienia konwerterów, które zmieniają ogniskową.

Na pochwałę zasługuje możliwość zapisu zdjęć na kartach dwóch różnych formatów: CompactFlash i SmartMedia; aparat ma porty w obu tych standardach. Z komputerem komunikuje się po złączu USB, ma też wyjście wideo. W komplecie jest pilot, a w warunkach studyjnych aparat można kontrolować bezpośrednio z komputera. Właśnie przy pracy w studiu przydałby się zasilacz. Nie znajdziemy go w komplecie, choć oczywiście można go dokupić. Aparat jest zasilany z czterech baterii AA (paluszków), najlepiej litowych, co okazuje się drogie.


Zobacz również