Pakt padł

Pakt umarł, niech żyje pakt! - napisał francuski centroprawicowy dziennik Le Figaro. Trzy dni po spektakularnej walce Francji i Niemiec o uniknięcie sankcji związanych ze złamaniem postanowień Paktu stabilizacji i rozwoju, część państw zastanawia się nad nowymi regułami budżetowej gry. A światowa prasa rozpisuje się na temat możliwych skutków złamania postanowień dotychczasowego filaru stabilności strefy euro.

Tygodnik The Economist twierdzi, że wprawdzie Francji i Niemcom udało się uciec przed karą z powodu złamania zasad Paktu, ale sam Pakt może nie zdołać uciec przed długo oczekiwanym własnym końcem. Zdaniem tygodnika, europejski kaftan bezpieczeństwa finansowego w ubiegłym tygodniu popękał w szwach. Jego los został przypieczętowany podczas szczytu ministrów finansów państw Dwunastki. Wcześniej Komisja Europejska zgodziła się na danie obu największym gospodarkom strefy euro dodatkowego (czwartego z rzędu) roku na zmniejszenie deficytu. Poprosiła je jednak o zmianę planów budżetowych na rok 2004 i dokonanie dodatkowych cięć. I spotkała się z odmową.

Trwają rozważania nad możliwościami poprawy zasad Paktu. Rządy państw członkowskich uważają, że życie z nim jest niemożliwe, jednak The Economist zadaje pytanie, czy będą potrafiły żyć bez niego? Na razie rynki finansowe zdają się uważać, że tak. Dla nich zignorowanie zasad Paktu stanowiło mniejszy problem niż forsowanie ich przestrzegania. Czekają na cykliczne ożywienie w europejskiej gospodarce, niezagrożone rygorami fiskalnymi. Zaś ożywienie gospodarcze pozwoli na uzyskanie równowagi budżetowej w krajach strefy euro. Póki co, kraje Eurolandu prawdopodobnie będą twierdzić, że ich polityka fiskalna nadal podporządkowana jest swoistemu "duchowi Paktu". Jednocześnie szefowie Europejskiego Banku Centralnego są zdania, że złamanie postanowień Paktu stanowi poważne zagrożenie dla unii monetarnej. A agencja ratingowa Standard&Poor's ogłosiła, że jeśli decyzja o zawieszeniu sankcji przewidzianych przez Pakt, doprowadzi do rozluźnienia polityki fiskalnej, wpłynie to negatywnie na ratingi strefy euro.

Austria, Hiszpania, Holandia i Finlandia optowały za tym, aby Komisja Europejska rozpoczęła procedury przeciwko Francji i Niemcom za przekroczenie progu 3% deficytu budżetowego w stosunku do PKB. Kanclerz Austrii, Wolfgang Schuessel ogłosił w Berlinie pomysł stworzenia "nowego paktu stabilizacji i rozwoju" dla Unii Europejskiej. "Potrzebujemy wiarygodnego mechanizmu, który będzie uwzględniał jednocześnie kwestie związane ze stabilizacją i inicjatywy wspierające rozwój" - powiedział w rozmowie z Le Figaro. Natomiast kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder stwierdził jedynie, że "konieczna będzie dyskusja".

Theo Waigel, były niemiecki minister finansów nie kryje swoich radykalnych poglądów. "Nie byłem rozczarowany, ale wściekły, że Niemcy, które razem z innymi krajami były odpowiedzialne za utrzymanie Paktu, w taki sposób łamią jego zasady. Innym europejskim krajom udało się ich nie złamać. Jedynie Francja i Niemcy uchylają się przed przeprowadzeniem koniecznych reform strukturalnych i konsolidacji ponieważ wychodzą z założenia, że są dostatecznie duże i silne aby nikt nie śmiał się w to wtrącić" - powiedział Agencji Reutera (cytat za Financial Times).

Debata rozgorzała również we Francji. Byli francuscy ministrowie ds. europejskich - Elisabeth Guigou i Pierre Moscovici byli zgodni: "Zawsze uważałam, że Pakt stabilizacji i rozwoju był raczej głupi (...), zbyt restrykcyjny i zbyt surowy w okresach zapaści gospodarczej i prawdopodobnie zbyt mało konkretny w okresach intensywnego rozwoju" - stwierdziła Guigou w telewizji RTL. "Nie możemy pogodzić się z sytuacją, w której kiedy Francja i Niemcy mają wysokie deficyty budżetowe, dodatkowo nakłada się na nie kary" - wtórował jej Moscovici w telewizji Europe 1.

Francuscy przedstawiciele strony rządowej są nieco bardziej powściągliwi w ocenach i chcą paktu, który byłby przystosowany do "do różnych sytuacji, tak aby mógł obowiązywać przez cały cykl gospodarczy" - stwierdził Alain Lambert, minister odpowiedzialny za francuski budżet. "Pakt stabilizacji i rozwoju nie umarł, jego duch został uszanowany" - poparł go Francis Mer, francuski minister gospodarki i finansów.

Z takimi poglądami nie zgadzają się Włosi. "Zasady Paktu powinny być przestrzegane niezależnie od trudności" - stwierdził Carlo Azeglio Ciampi, prezydent Włoch, cytowany przez włoski dziennik Corriere della Sera. Skrytykował również decyzję o niekaraniu Francji i Niemiec za przekroczenie progu deficytu budżetowego. Zaś Gianni Borsa, ekspert tematyki unijnej stwierdził, że"uderzenie w Pakt jest złym sygnałem dla integracji (...) a z punktu widzenia prawa jest to ewidentne pogwałcenie zasad, które kraje strefy euro przyjęły dla ochrony stabilności i ochrony wspólnej waluty oraz bronienia gospodarki przed inflacją i zadłużeniem państwa".

Jedno jest pewne - każda zmiana postanowień Paktu stabilizacji i rozwoju wymaga jednogłośnej zgody wszystkich państw członkowskich strefy euro - co w obecnym klimacie politycznym wydaje się niemożliwe.

Na podstawie: The Economist, Financial Times, Le Figaro, Corriere della Sera


Zobacz również