Palcowe płatności w natarciu

Firmy oferujące płatność za pomocą odcisku palca wkraczają na rynek. Czy permanentna inwigilacja puka nam do drzwi?

Dwie amerykańskie firmy rozwijające systemy płatności za pomocą odcisku palca (Pay by Touch Solutions, BioPay) wdrożyły pierwsze takie systemy w wybranych sklepach w USA. Z ich usług korzysta już ponad 2 mln osób. Pierwsza z firm pochwaliła się również, że zainwestowano w nią już ponad 130 mln dolarów.

W sklepach płaci się po prostu przykładając palec do czytnika pod wyświetlaczem, pokazującym rachunek za przyniesione do kasy towary. Po sprawdzeniu odcisku palca system obciąża odpowiednią kwotą konto właściciela tegoż palca. Szybko, sprawnie i tanio, bo jak przekonują zwolennicy "palcowych" płatności z punktu widzenia sprzedawcy są one do 75% tańsze od płatności kartą kredytową. Jest to całkiem możliwe, biorąc pod uwagę że każda płatność kartą obciąża sprzedawcę kilkuprocentową prowizją.

Niestety, technologia budzi też ogromne kontrowersje. Budowanie baz danych milionów odcisków palców będzie działaniem bez precedensu, biorąc pod uwagę że obecnie bazy takie są prowadzone tylko dla kryminalistów. Specjaliści od bezpieczeństwa podkreślają że naruszenie bezpieczeństwa takich baz może mieć nieobliczalne konsekwencje jeśli chodzi o wyłudzenia oparte o "kradzież tożsamości". Kradzione co roku dane tysięcy osób prywatnych owocują milionowymi kradzieżami w postaci zakupów na cudze karty kredytowe lub kradzieże z kont bankowych.

Firmy odpowiedzialne za utrzymywanie baz odcisków zapewniają że bezpieczeństwo jest ich priorytetem, ale trudno się dziwić że środowisko pozostaje sceptyczne wobec tych deklaracji. Identyczne "gwarancje" dawały przecież firmy LexisNexis, Card System Solutions, Choice Point i inne, z których skradziono łącznie dane około pół miliona osób.


Zobacz również